niedziela, 16 października 2011

518. Ogród Botaniczny w Poznaniu






Fotki © moje :-) Olympus E-510 z krótkim kitem

Wczoraj, godzina punkt 9.00, stałam pod bramą ogrodu i ze szneką z glancem* napawałam się mroźnym powietrzem i ostrymi promykami słońca. Pogoda „jak dzwon”, jak mawia moja przyjaciółka :-) [Lubię też jak mówi: „Oż ty w dzwonek”, gdy na przykład słońce ostro zaświeci jej w oczy ;-D ]. Przez kilka godzin wędrowałyśmy wzdłuż i wszerz znanymi sobie ścieżkami. Niby ten ogród wcale nie taki duży, a jednak te parę godzin zupełnie się nie nudziłyśmy. Do tego śniadanko na polu lnu, wiesiołka i traw, na ławce zrobionej z pnia drzewa, dopełniło szczęścia w sobotni poranek.

Na auli odbywało się seminarium, a po ogrodzie oprowadzała dr inż. Ewa Jerzak, ale my dreptałyśmy tym razem same, swoimi dróżkami ;-) Drzewa, ale tylko niektóre, już się przebarwiają. Dęby pojedyncze gałęzie mają już obsypane czerwonymi liśćmi, a reszta wciąż zielona; tak samo jest z miłorzębami - te odbarwiają się na piękny złoto-żółty kolor; parocja w centrum ogrodu, na skałce alpinarium, już się przebarwia na bajeczny winny kolor, ale ta od strony ulicy jeszcze nie - zatem jest co podziwiać :-) Wiewiór też był, ale tak wysoko siedział na drzewie [i chrupał orzecha – po tym odgłosie go zlokalizowałam ;-) ], że fotki nieostre wyszły.

Wróciłam wymordowana, ale bardzo zadowolona z wypadu. Zmarzłam, więc od razu wskoczyłam pod koc i... zasnęłam ;-) Za tydzień planowana jest powtórka!


- - - - -
* dla nieobytych ;-) to po poznańsku: drożdżówka z kruszonką.

4 komentarze:

Szara pisze...

cudne zdjęcia:] i dzięki za wyjaśnienie co to szneka z glancą:] ja z tych nieobytych, w Poznaniu byłam dwa razy z czego raz tylko na dworcu w trakcie przesiadki:P

Ollusia ; p pisze...

O to coś dla mnie ... Świetne fotki - dzięki !

Ivory pisze...

Uwielbiam ogrody botaniczne! W moim miescie tez jest, ale taki maly. I taki trawiasty wiecej, choc jest ogrod skalny, rozarium, rozne gatunki drzew oraz szklarnia.
A szneka z glancem to myslalam cale zycie ze to z lukrem, i nie bylam w tym odosobniona chyba, bo glanz (czytaj glanc) po niemiecku oznacza blysk. Tak jak Kaszubi na galarete mowia zylc a na ciasto kuch. Urocze te regionalizmy sa w naszej wyjatkowo jak na tak duzy kraj homogennej mowie. Pozdrowienia!

ika pisze...

szneka z glancą to zdecydowanie z lukrem :) ale z kruszonką tyż dobra ;)
Pozdrawiam