piątek, 21 października 2011

523. Szybko, szybko, szybko...


Tapetka na pulpit © Wide wallpapers

Cały dzień spędziłam nad – super pilnym! a jakże! – kolejnym maszynopisem :-/ Nawet nosa nie wyściubiłam z domu... a za oknem już ciemno... Kiedy ten dzień minął? Za to na jutro umówiłam się na powtórkę sesji fotograficznej w ogrodzie botanicznym, więc nadrobię braki w dotlenianiu się i zbieraniu jesiennych liści :-D Planuję też mały wypad do centrum w poszukiwaniu czerwonego lakieru do paznokci. Ekhm... no baba jestem, wiem, wiem, ale to taka moja mała obsesja – kiedyś na pewno trafię ten idealny czerwony kolor! ;-) Lepiej, żebym się wam nie przyznawała, ile odcieni tego koloru lakieru mam w tajnym pudełeczku ;-D

Tak mi do głowy przyszło, że czasem z tym czytaniem to nie znam umiaru... Życie takie krótkie, a ja się daję wpędzić w maratony redakcyjne. Mało to profesjonalne, bo ile wyłapię błędów [jeśli w ogóle wyłapię], czytając ponad sto stron dziennie? Kiedyś były tzw. normy dla redaktorów. Już nie pamiętam dokładnie, ile stron i w jakim czasie jest „zdrowo” czytać dla redaktora, ale limit nie przekraczał 30 stron na dzień. Eh! Co za czasy... Szybko, szybko, szybko...

5 komentarzy:

poczytajka pisze...

Też szukałam tego idealnego czerwonego. Najbliżej był jeden odcień z taniego Miss Sporty, ale niestety szybko gęstniał :)
Co się tyczy pracy redaktorskiej - mi się takowa marzy, choć pewnie nie zdaję sobie sprawy z jej minusów :)
Pozdrawiam

Edyta pisze...

Hmmm, a kawy nie wypiłaś na dobry dzień?
Udanego i pozdrowienia.

marysza pisze...

haha co do lakierow.. to ja tak mam z zieonymi i mietowymi :D
to calkiem normalny objaw bycia babeczka! :D

Szara pisze...

u mnie się to przejawia z turkusowymi:P a co do "szybko szybko" całkowicie wiem o co Ci chodzi, ale nikt nie chce zwolnić co powoduje jeszcze szybsze ruszanie się trybików!!

Kamyczek pisze...

ja znalazłam swój czerwony... Rimmel 391 celebrity bash. Kupiłam z okazji swojego ślubu. W sumie to długo nie szukałam, ale nadal nie mogę znaleźć swojego idealnego granatu. Chcę, żeby miał lekką nutę ultramaryny, a takiego jeszcze nie spotkałam. No i żeby nie miał żadnych świecących drobinek, był jednolity.