wtorek, 29 listopada 2011

537. George Michael


foto © Caroline True

Jeśli dobrze pamiętam, wieki temu ;-) to Marek Niedźwiecki z radiowej Trójki jako pierwszy użył określenia „pościelówa” na piosenkę [czy też głos, już nie pamiętam ;-) ] o sporym zabarwieniu... erotycznym. Słówko się przyjęło, a nawet sądzę, że kojarzy się w pozytywnym sensie - przynajmniej mnie ;-)

Zamknijcie oczy i przywołajcie w pamięci głos George’a Michaela, a najlepiej jedną z piosenek Father Figure z płyty z 1987 roku [boszszsz... ile to już minęło ;-D ] pt. Faith. Oto stuprocentowa „pościelówa” :-D Uwielbiam George’a Michaela, kocham jego głos, jego piosenki wywołują słońce w najbardziej pochmurny dzień, a mnie wprawiają od razu w najradośniejszy nastrój. Wystarczy spojrzeć TU - na pytanie, z jaką piosenką na ustach poszłabym na koniec świata, wybrałam... Freedom :-D

Dlatego wiadomość, że leży w szpitalu w Wiedniu w stanie ciężkim, ciężko chory pp. na zapalenie płuc, podpięty do respiratora, nieprzytomny... :-/ Normalnie mnie zmroziło z rozpaczy :-/ [przez te głupie insynuacje tabloidów, że to niby kolejne stadium czy osłabienie organizmu chorego na AIDS]. Słucham dziś wszystkich jego płyt i mam wielką nadzieję, że George wróci do zdrowia i na trasę w pełni sił, a jego zdrowie i głos są niezagrożone! Zdrowia życzę, z całego serca!!!

9 komentarzy:

paula_71 pisze...

Na kasetę z singlem Freedom zbierałam długi czas z kieszonkowego :)

Przykra wiadomość,mam nadzieję,że jednak uda mu się wyjść z tego i jeszcze nagrać wiele,wiele dobrych piosenek.

coco.nut pisze...

przyłączam się do twoich życzeń...

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

jest chory na Aids? Nie wiedziałem. Wczoraj czytałem, że wykryto szczepionkę na wirusa HIV

joanna pisze...

Oooo, przykra wiadomość...
Też go ubóstwiam :)) Wie o tym rodzina i zawsze na Gwiazdkę dostaję jego płytę. Może i tym razem?

Pozdrawiam :)

Zacisze wyśnione... pisze...

pisanyinaczej.blogspot.com : NIE!!! Czytajcie uważnie, proszę! Napisałam, że -> tabloidy rozpuszczają taką plotę <- i nic więcej. Nigdy nikt tego nie mówił wcześniej, teraz też ani jego partner, ani najbliższa rodzina, ani menedżer, ani on sam nie wspominają nawet o Hiv czy Aids. GM miał już kłopoty z płucami kilka miesięcy wcześniej - po koncercie w Cardiff był hospitalizowany, ale zaraz potem wyruszył w dalszą część trasy. Pp. niewyleczony do końca i teraz ponosi tego kroku konsekwencje. Eh! Ta ludzka wyobraźnia... :-/

Iza Jankowska pisze...

Wiesz jak to jest-zawsze inni wiedzą najlepiej i dorabianie teorii do rzeczywistości rusza pełną parą.
Dla mnie G.MICHALEL to wokalny fenomen a w moim prywatnym muzycznym top10 jego mało znana płyta 'Songs from the last century' jest na samej górce.
Trzeba miec nadzieje ,ze się wykaraska i nawet jesli nie miałby już śpiewac to i tak wyspiewał nam już ogrom wzruszeń .pozdrawiam

majowababcia pisze...

slucham razem z toba.uwielbialam jego glos od poczatku . strasznie szkoda mi jego talentu ,ale nie mogl sie odnalezdz dlatego tak mu ciezko bylo. rodzina nie mial dobrego kontaktu z ojcem -jego ojciec jest cypryjczykiem greckim. szkoda mi go tez jako czlowieka niestety nie tylko wielkiego artysty

cecyliarodzinaidom pisze...

Wszystkich nas smuci choroba Georga.Ale wyzdrowieje.Na pewno.Pozdrawiam.

nunachopin pisze...

Ja zawsze niedoinformowana... Smutna wiadomość. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić GM chorego, zawsze wydawał mi się niezniszczalnym facetem, a tu szpital, respirator... A właśnie dziś rano żartowałam, że święta za pasem a ja jeszcze w tym roku "Last Christmas" nie słyszałam... Uwielbiam jego głos. Kilka lat temu po prostu rozpływałam się słuchając jego wersji "Roxanne"...