niedziela, 4 grudnia 2011

540. Gorey po polsku!


Za oknem jest tak ponuro i ciemno, jakby to był już wieczór :-/ W związku z tym i mój humorek oscyluje gdzieś pomiędzy „chmurnym” a „paskudnym”. Ale to właściwie miało dziś pozytywny skutek, ponieważ - nie mogąc wyjść na spacer - przeszukiwałam księgarnie internetowe za świątecznymi prezentami i trafiłam na... Goreya po polsku! Ponad rok temu cytowałam tu u siebie jeden z jego wierszy – makabryczny alfabet, niestety tylko po angielsku, bo autor ten nie był przekładany wcześniej na polski, a moja znajomość języka nie jest na tyle duża, bym się tego podjęła. Ale! Ktoś – nie byle kto! – wpadł na pomysł przybliżenia Goreya polskim czytelnikom, za co chwała mu! Tym „ktosiem” jest Michał Rusinek, autor Limeryków, Jak robić przekręty czy Małego Chopina chociażby, a na co dzień sekretarz naszej cudownej Noblistki, Wisławy Szymborskiej. Zbiór [jest tu też i słynny alfabet] jest pięknie wydany w twardej oprawie z ilustracjami, a jakże! Polecam, choć niekoniecznie dzieciom ;-)

- - - - - - -
PS. Mały dopisek do poprzedniego postu – Skrzaty wcześniej się ukazały, jak zauważyła ewarub w komentarzach, w 1990 roku w katolickim wydawnictwie PAX, ale nie jestem pewna, czy były w całości i bez cięć. Książka jest raczej dla dorosłych, bądź i dzieci, ale pod opieką dorosłych [nie każdy rodzic chciałby, by jego pociecha analizowała anatomię „cycatej” nagiej skrzatki ;-) Nas, dorosłych, to nie obrusza, ale dla młodszych dzieci może to być mały szok]. Obecne wydanie jest dostępne od października tego roku dzięki krakowskiemu wydawnictwu Bona.

4 komentarze:

nunachopin pisze...

Kąsek dość frapujący. Od dawna nie mogę zdecydować czy Gorey jest niesmaczny czy genialny. Chyba i jedno i drugie. ;) Ma swój klimacik. Ale czy to przypadkiem nie wydawnictwo Znak wprowadziło na rynek polskie tłumaczenie?

Zacisze wyśnione... pisze...

Uprasza się o uważne czytanie ;-)

Nigdzie w poście nie napisałam, jakie wydawnictwo wydało Goreya, a jedynie chwalę tłumaczenie Rusinka. P. Rusinek sam sobie, ot tak, nie wydaje własnych książek, o ile się nie mylę, bo przecież w dzisiejszych czasach nie jest to takie trudne! PS natomiast odnosi się do poprzedniego postu pt. Skrzaty wszystkie :-)

Goreya rzeczywiście wydał krakowski Znak - wystarczy kliknąć na podświetlanego linka, którego umieściłam w tekście o Goreyu.

Pozdr., M.

nunachopin pisze...

Mój błąd, dopisek do "Skrzatów" przypisałam postowi o Gorey'u... To zapewne przez ten brak śniegu w grudniu... ;)

Zacisze wyśnione... pisze...

O! I tu się z Tobą w pełni zgadzam! :-D Mnie też już "doskwiera" brak siarczystego mrozu i puchowej, białej śniegowej pierzynki :-D Toż to grudzień przecie! Gdzie ta zima? ;-)