poniedziałek, 31 października 2011

531. Halloween :-D


Tapetka dla © Smashing Magazine
przygotowana przez © Violetę Dabija,
ilustratorkę książek dla dzieci z Mołdawii :-)

- - - - -

Trick or treate? ;-D
Bawcie się dobrze, grzeczne duszki!

- - - - -

niedziela, 30 października 2011

530. Przygotowania






Fotki © Better Homes and Garden oraz AllYou.com

Jutro Halloween! :-D Dynie uszykowane? Kolorowe światełka? Cukierki dla słodkich duszków? Białe prześcieradło chociaż...??? ;-)

Byłam wczoraj na rynku i podziwiałam największe dynie, jakie do tej pory widziałam ;-) Były i małe też, tradycyjne pomarańczowe, ale i takie o dziwnych kształtach i kolorach – do wyboru! Podoba mi się ten sposób oswajania się ze śmiercią...

sobota, 29 października 2011

529. Losowanie nr 47


Losowanie nr 47 już za nami. Wyniki na zdjęciu :-)
Dla formalności dodam jeszcze, że książki lecą do:

--- shapeofmyheart1
--- Sara Deever
--- Dunajka
--- Rybiooka
--- villemo

Gratuluję! I życzę mrocznej lektury ;-D
Tradycyjnie poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] podstawowych danych pocztowych do wysyłki. Jak zawsze zapewniam, że Wasze adresy są bezpiecznie – nigdy nikomu ich nie przekazuję, a wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego konkursu.

Za miesiąc, konkretnie dnia 11 listopada, czeka nas, Poznaniaków, hucznie obchodzony dzień Świętego Marcina [a dla reszty Polski – święto odzyskania niepodległości], zwany też „świętem rogala” ;-) A to dlatego, że takich słodkich, nadziewanych masą makową wielkich rogali jak w moim mieście, tego dnia – ani nawet w całym roku – nigdzie nie zjecie ;-D Ale nie będę wysyłać zwycięzcom kolejnego konkursu rogali, co to to nie ;-) Za duży łasuch jestem – sama je zjem! Mniam! Ale zaproponuję – jak zawsze – książeczki, które opowiedzą, skąd się wzięło to święto, a konkretnie – legenda o Świętym Marcinie [i będzie to raczej konkurs dla dzieci ;-) Dla dorosłych znajdę co innego, pod koniec miesiąca listopad]. Zapraszam zatem 11 listopada na kolejny konkurs! :-)

piątek, 28 października 2011

528. Jesienny notatnik


Foto © Indra

Bardzo żałowałam, że w zeszłym roku w okresie jesiennym nie prowadziłam czegoś w rodzaju pamiętnika, gdzie umieściłabym wszystkie ciekawostki związane z tą porą roku, tak, by móc je sobie przeglądać i dotykać... W tym roku chciałabym przebarwione liście [suszące się po książkach], fotki z ogrodu, szkice i notatki zebrać w jednym miejscu. I mimo że mam słupek czystych i pięknych notatników [ekhm... i to niejeden, wszak chomica jestem ;-) ], gotowych, by przyjąć moje zapiski, postanowiłam poszukać... kolejnego, tego jedynego notatnika! ;-D Każdy pretekst dobry, prawda?

Buszując w moim ulubionym miejscu na zakupy takich właśnie zachcianek, czyli na stronach Etsy, trafiłam do sklepiku Indry. Super zdolna dziewczyna filcuje, haftuje i szyje wszystko sama. Efekty można obejrzeć na jej stronie w sklepie Etsy. Niestety notatnik, który wpadł mi w oko, jest jednak zbyt kosztowny jak na moją kieszeń :-/ Mimo wszystko polecam! :-D

czwartek, 27 października 2011

527. Jubileusz WWF




Wracam z dwudniowym poślizgiem... Niestety nie wszystko można przewidzieć i moje plany wstawiania postów codziennie w miesiącu październik niestety nie wypaliły... :-/ Pardon! Za to dziś może mało jesiennie, ale propagandowo – do czego od razu się przyznaję ;-D

Jak wiecie wspomagam regularnie WWF [m.in. link do strony domowej WWF jest u dołu mojego bloga od zawsze]. To światowa organizacja chroniąca naszą planetę, ze szczególnym uwzględnieniem zwierząt, i to zarówno jeśli chodzi o gatunki zagrożone, jak i o... wszystkie inne :-D

W tym roku przypada 10. rocznica obecności WWF w Polsce, a 50. na świecie. Z tej okazji można sobie sprawić piękny T-shirt z oryginalnym wzorem, który przedstawia misia pandę – logo organizacji. Oprócz koszulek do nabycia jest kubek z porcelitu, również z pandą :-) Wszystkie pieniążki ze sprzedaży gadżetów zostaną przeznaczone na statusowe działania WWF. Zachęcam do skorzystania – ja już mam kubeczek :-D

Link do aukcji „cegiełkowych” jest tutaj -> KLIK!

poniedziałek, 24 października 2011

526. Konkurs nr 47 - tylko dla dorosłych!


Czas na konkurs dla dorosłych... dla NAPRAWDĘ dorosłych ;-) bowiem z powieści, którą chcę zaproponować, krew wręcz wycieka między stronami...

Od wydawcy: Bohaterką „Ofiary” Johna Eversona, zdobywcy Bram Stoker Award, jest Ariana - zabójczyni w lateksowym stroju, przywodząca na myśl czarnego kota – która zwabia mężczyzn do pokojów hotelowych, gdzie ich morduje i tnie ciała na kawałki. Tyle przynajmniej wie prasa... Kolejne zwłoki znajdowane są w każdy niedzielny poranek. Ariana poprzez te rytualne zbrodnie pragnie uzyskać moc, która pozwoli jej władać demonami... Reporter Joe Kieran, szukając śladów tajemniczej morderczyni, spotyka nastoletnią autostopowiczkę, Alex. Dziewczyna wybiera się w Góry Skaliste. Joe szybko odkrywa, że Alex nie jest zwyczajną uciekinierką, lecz potrafi rozmawiać z duchami. Ten jej talent bardzo im się przyda...

Zbliża się Halloween – zatem horror do wygrania jest jak najbardziej na miejscu :-D A dzięki uprzejmości poznańskiego wydawnictwa Replika - dziękuję! :-D - mam dla was pięć egzemplarzy horroru:

--- Ofiara Johna Eversona.

Zapraszam do wpisywania się w komentarze – od dziś do piątku do północy. Tradycyjnie już w sobotę losowanie.

niedziela, 23 października 2011

525. Nostalgicznie...






Fotki © moje :-) Olympus E-510 z krótkim kitem

Jesienne migawki z wczorajszego rannego spaceru po Botaniku.
Na pierwszym zdjęciu jest to samo drzewo - brzostownica japońska - co w poprzednim „botanikowym” poście - KLIK. Tylko tydzień, a jaka różnica...

sobota, 22 października 2011

524. Wełna




Fotki z netu :-)
Ostatnia - tak á propos czerwonego lakieru z wczorajszego postu...

Obudziłam się z bólem głowy :-/ Nawet chciałam odwołać spotkanie w Botaniku, ale... przemogłam się i pojechałam! :-) Punktualnie o godzinie 9.00 byłam już pod bramą. Przemiła Pani, która nam dziś otworzyła bramę, udzieliła kilku cennych i ciekawych informacji na temat jesieni i zimy w ogrodzie. Niestety mój entuzjazm opadł, gdy poinformowała nas, że przyszły weekend jest ostatnim, gdy ogród będzie otwarty. Potem i owszem, będą wykłady na auli w pawilonie, ale spacery po ogrodzie zarezerwowane są wyłącznie dla studentów, niestety... :-/ A tak się cieszyłam... Zatem ogród od listopada do końca kwietnia będzie dla zwiedzających nieczynny... Wielka szkoda... :-/

Zdjęcia z ogrodu pokażę jutro, jak je ściągnę z aparatu, a dziś na fotkach sweterki – obowiązkowy element garderoby jesiennej – i w ogóle wełenka w pięknej szarej [ponoć super modny kolor tego sezonu] i brązowej barwie. :-) No i niemal idealny odcień czerwieni na paznokciach... :-D

piątek, 21 października 2011

523. Szybko, szybko, szybko...


Tapetka na pulpit © Wide wallpapers

Cały dzień spędziłam nad – super pilnym! a jakże! – kolejnym maszynopisem :-/ Nawet nosa nie wyściubiłam z domu... a za oknem już ciemno... Kiedy ten dzień minął? Za to na jutro umówiłam się na powtórkę sesji fotograficznej w ogrodzie botanicznym, więc nadrobię braki w dotlenianiu się i zbieraniu jesiennych liści :-D Planuję też mały wypad do centrum w poszukiwaniu czerwonego lakieru do paznokci. Ekhm... no baba jestem, wiem, wiem, ale to taka moja mała obsesja – kiedyś na pewno trafię ten idealny czerwony kolor! ;-) Lepiej, żebym się wam nie przyznawała, ile odcieni tego koloru lakieru mam w tajnym pudełeczku ;-D

Tak mi do głowy przyszło, że czasem z tym czytaniem to nie znam umiaru... Życie takie krótkie, a ja się daję wpędzić w maratony redakcyjne. Mało to profesjonalne, bo ile wyłapię błędów [jeśli w ogóle wyłapię], czytając ponad sto stron dziennie? Kiedyś były tzw. normy dla redaktorów. Już nie pamiętam dokładnie, ile stron i w jakim czasie jest „zdrowo” czytać dla redaktora, ale limit nie przekraczał 30 stron na dzień. Eh! Co za czasy... Szybko, szybko, szybko...

czwartek, 20 października 2011

522. Liście raz jeszcze


Foto © 79ideas.org

Zauważyliście, jak szybko drzewa tracą liście? Bardzo lubię, gdy jesienią listki się odbarwiają - na takie intensywne, żywe i głębokie kolory czekam cały rok! :-) Ale zaraz potem – ot tak, raz dwa! – opadają... Wtedy też jest pięknie, bo można sobie bezkarnie poszeleścić, spacerując tam i z powrotem [co robię wręcz namiętnie!]. Dziś jednak, zamiast je deptać, nazbierałam nieco liści, by przygotować obrazek w drewnianej ramce na prezent. Taki pomysł wpadł mi do głowy, gdy wczoraj trafiłam na ilustrację, która zdobi dzisiejszy post. Piękna ściana, chciałoby się rzec... ;-D

środa, 19 października 2011

521. Sezon na jabłka trwa




Fotki © tumblr i Seasonal Love

Ruszając rano do pracy, nigdy nie wiem, którą stroną miasta pojadę, by dostać się do celu. Remonty trwają :-/ Euro się zbliża... W Poznaniu żaden – żaden! – tramwaj nie jeździ swoją normalną trasą, bo w przeróżnych miejscach miasta rozkopane są torowiska i ulice... Ale wytrzymamy! Do maja niedaleko ;-) W każdym razie... mijam albo zwykłe sklepy spożywcze niedaleko torowiska, albo mam szczęście [i wybraną znaaaaacznie dłuższą trasę ;-) ] przejeżdżać koło rynku ze straganami i wspaniałą piekarnią tuż obok! Dziś świadomie wybrałam tę dłuższą drogę i wysiadłam, by zaopatrzyć się w pyszne jabłuszka. Sezon trwa, wybór bardzo duży! Kupiłam pełną siatę! Warto było! :-)

Hm... od tego pisania i myślenia nabrałam ochoty na ciepłą szarlotkę z lodami... Czy to prawda, że jak się coraz więcej niż zwykle je, to znaczy, że organizm wyczuwa nadchodzącą zmianę pogody i tym samym robi sobie zapasy na zimę? ;-) Aaaaa, tak tylko sobie tłumaczę te zachciewajki ;-D

wtorek, 18 października 2011

520. Björk!


Foto © Universal Music

Krótki przerywnik muzyczny ;-)
Björk, którą uwielbiam, wydała kolejną studyjną płytę, choć nazwać jej nowy projekt „płytą” jest chyba niedopowiedzeniem.

„Wyciągam się w fotelu. Ze słuchawkami na uszach, z iPhone’em w ręku, wpatrzony w jego ekran wymachuję nim na wszystkie strony. Od czasu do czasu wyrywa mi się głośny komentarz: »W prawo, gdzie lecisz, nie tutaj, skręcaj. Czerwony. Potrzebuję czerwonego. A teraz niebieski!«. Pewnie wyglądam głupio, a przecież po prostu słucham nowego singla Björk – piosenki »Crystalline« promującej album »Biophilia«. Choć właściwie słucham to nie najlepsze określenie. Ja aktywnie uczestniczę w jej odtwarzaniu...” – fragment artykułu z „GW” [Robert Sankowski].

Björk część muzyki skomponowała na... iPhonie! [...czyżbym w końcu się miała skusić na kolejny gadżet? Tylko dlatego, żeby posłuchać i pouczestniczyć w muzyce Björk? Nie-eee, chyba nie... to już by była przesada – niemniej: przyszłość puka do drzwi coraz głośniej ;-) Może kiedyś...]. A mając jedno z urządzeń firmy z logo z nadgryzionym jabłuszkiem, można korzystać z rozbudowanej aplikacji i grać, modyfikować... bawić się po prostu muzyką i ciekawostkami, które stworzyli na potrzeby tego projektu liczni informatycy i graficy.

Płytki CD [nie aplikacji!] jeszcze nie mam, planuję ją sobie sprawić na Gwiazdkę ;-) Będę miała wtedy czas, by ją ze spokojem przesłuchać i docenić, bo muzyka Björk bywa wymagająca.


- - - - -
PS. Co ciekawe dla mnie ;-) artykuł w Internecie jest ilustrowany m.in. jednym moich ulubionych klipów – „Who is it” z płyty „Medulla” [2004] w reżyserii Dawn Shadforth. Björk ma na sobie wyszywaną maleńkimi dzwoneczkami sukienkę projektu nieśmiertelnego Alexandra McQueena, a całość została nakręcona na Islandii [w oddali widać lodowiec] z towarzyszeniem chłopców z The Bústaðakirkja Bell Choir, grających na dzwonkach. Cudo! Mam szczęście mieć ten singielek :-D

TUTAJ można obejrzeć w dobrej jakości
[oficjalny kanał Björk na YouTube].

poniedziałek, 17 października 2011

519. Cisza


Zdjęcie z sieci. Bez autora, niestety.

Wyjątkowo paskudny dzień :-/ Chciałabym się zaszyć w fotelu pod kocem i nigdzie nie wychodzić i absolutnie nikogo nie widzieć przynajmniej przez tydzień! Eh! Życie nie jest łaskawe, prawda? Jak jest za długo spokojnie i pięknie, to musi „dowalić” na całego...

Dziś zatem trochę spokoju i ciszy na zdjęciu... Dla ukojenia.

niedziela, 16 października 2011

518. Ogród Botaniczny w Poznaniu






Fotki © moje :-) Olympus E-510 z krótkim kitem

Wczoraj, godzina punkt 9.00, stałam pod bramą ogrodu i ze szneką z glancem* napawałam się mroźnym powietrzem i ostrymi promykami słońca. Pogoda „jak dzwon”, jak mawia moja przyjaciółka :-) [Lubię też jak mówi: „Oż ty w dzwonek”, gdy na przykład słońce ostro zaświeci jej w oczy ;-D ]. Przez kilka godzin wędrowałyśmy wzdłuż i wszerz znanymi sobie ścieżkami. Niby ten ogród wcale nie taki duży, a jednak te parę godzin zupełnie się nie nudziłyśmy. Do tego śniadanko na polu lnu, wiesiołka i traw, na ławce zrobionej z pnia drzewa, dopełniło szczęścia w sobotni poranek.

Na auli odbywało się seminarium, a po ogrodzie oprowadzała dr inż. Ewa Jerzak, ale my dreptałyśmy tym razem same, swoimi dróżkami ;-) Drzewa, ale tylko niektóre, już się przebarwiają. Dęby pojedyncze gałęzie mają już obsypane czerwonymi liśćmi, a reszta wciąż zielona; tak samo jest z miłorzębami - te odbarwiają się na piękny złoto-żółty kolor; parocja w centrum ogrodu, na skałce alpinarium, już się przebarwia na bajeczny winny kolor, ale ta od strony ulicy jeszcze nie - zatem jest co podziwiać :-) Wiewiór też był, ale tak wysoko siedział na drzewie [i chrupał orzecha – po tym odgłosie go zlokalizowałam ;-) ], że fotki nieostre wyszły.

Wróciłam wymordowana, ale bardzo zadowolona z wypadu. Zmarzłam, więc od razu wskoczyłam pod koc i... zasnęłam ;-) Za tydzień planowana jest powtórka!


- - - - -
* dla nieobytych ;-) to po poznańsku: drożdżówka z kruszonką.

sobota, 15 października 2011

517. Losowanie nr 46


Przepraszam, że tak późno, ale nie przewidziałam, że świeże powietrze, długi spacer itd. aż tak mnie zmorzą ;-) Ale mniejsza o to... Wytłumaczę się jutro!

Jest już po losowaniu! Oto dwie osoby, do których uśmiechnęło się szczęście:

--- Kropelka
--- Grzegorzowa

Serdecznie gratuluję! :-)
Zwycięzców poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] podstawowych danych pocztowych do wysyłki. Jak zawsze zapewniam, że Wasze adresy są bezpiecznie – nigdy nikomu ich nie przekazuję, a wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego konkursu.

Jeszcze w tym miesiącu zapraszam do drugiego konkursu, tym razem z książkami dla dorosłych :-)

piątek, 14 października 2011

516. Planowanie




Fotki © net
Fotka nr 3 © National Geographic

Ponieważ jesień robi się coraz piękniejsza [te zmieniające się niemal w oczach kolory liści na klonach... coś niesamowitego!], postanowiłam, że jutro zdezerteruję sprzed biurka i pilnego maszynopisu, choćby na pół dnia ;-D A co! Baaaaardzo potrzebuje wolnego weekendu i, choć wiem, że nie mogę sobie pozwolić na leniuchowanie, postanowiłam jednak zaryzykować. Wybieram się wczesną porą łapać słoneczko nad Wartą, a potem pędem na godzinę 9.00 do ogrodu botanicznego :-D Liczę na zjawiskowe światło, oszałamiające kolory, wiewióry i całą gamę innych wrażeń związanych z rannym wstawaniem i spacerowaniem ;-) Akumulator do aparatu już się ładuje :-D Teraz tylko pytanie: czy się obudzę o 5.00 nad ranem w teoretycznie wolną sobotę? Hmmm...


- - - - -
Ostatnie godziny konkursu :-D Wpisz się! KLIK!

czwartek, 13 października 2011

515. Ranne mgiełki




Nr 1 Mglisty poranek nad Wartą © lorak z portalu wedkuje.pl
Nr 2 © Tumblr
Nr 3 Morning Autumn Fog © fluxx0r z portalu Deviantart

Jechałam dziś do pracy o wschodzie słońca i zaobserwowałam, jeszcze co prawda nieśmiałe, ale już mgły :-D Ranne „kołderki” nad rzeką, czy niesamowite snucie się „mleka” nad łąką potrafią rozradować moje serce! Mgła to jedno z najpiękniejszych zjawisk przyrodniczych. A do tego ciepłe złote światełko... Bajka!

środa, 12 października 2011

514. Leniuchowanie


© Brown Dress with White Dots [via Tumblr]

Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia - wzięłam je sobie do serca i postanowiłam trochę się dopieścić [tylko bez robaczywych myśli, proszę ;-) ]. Gorąca kawka z dużą ilością mleka przed wyruszeniem w trasę do firmy, ciepłe rękawiczki i wełniany szalik po drodze, hektolitry herbatki z cytryną i miodkiem w samej pracy - wszystko to ratowało dziś moje piszczące gardziołko ;-) A do tego dostęp do netu i buszowanie w księgarniach... [ekhm... no tak, tak, dziś się też ciut leniłam w pracy ;-D ]. Nie powiem wam, jaką wielką listę książek do kupienia zrobiłam, bo to rozpusta jest, a nie rozsądne planowanie wydatków ;-) ale jak sobie odmówić nowej powieści Umberto Eco? A najnowsza pozycja o matematyce? No jak powiedzieć „nie”, gdy z ekranu kusząco miga „Wrzuć do koszyka”? ;-D Ot, dylematy!

wtorek, 11 października 2011

513. Konsekwencje :-/




pierwsze dwa zdjęcia © Tumblr
trzecie zdjęcie © Uroda i zdrowie

Po wczorajszym [i dzisiejszym też] deszczyku czas na konsekwencje zbyt lekkiego ubierania się :-/ Zawsze mam trudności z oceną pogody wcześnie rano. Wstaję ok. godziny 5.00 i świata za oknem raczej nie bardzo wtedy widać ;-) no może mokre ulice świadczą o padającym deszczyku, a świszczący w szparach okiennych wiatr – o nieco mniej łagodnej aurze... Ale ja, jak to ja – wczoraj szybko wskoczyłam w ciuszki i popędziłam na przystanek. Już po otwarciu drzwi domu poczułam, że... oj... chyba zimno jest ;-) Jesień ma to jednak do siebie, że popołudniami robi się ponadprzeciętnie dla tej pory roku ciepło i wtedy taśtanie kurtki w dłoni, ciężkiej torby na ramieniu i siaty z maszynopisem w drodze powrotnej bywa kłopotliwe... Jednak wczoraj było zimno i słotno cały czas - od rana do wieczora... Dziś to samo, tyle że dziś miałam już kaszelek, pociągałam noskiem i psikałam jak armata... :-/ Konsekwencje braku rozumu jesienią! ;-D Zatem do ataku przystąpiły tradycyjne [zimowe] metody: gorąca herbata z cytryną i miodem, po czym – buch! – pod „kordełkę” [jak mawiał mój Tatko] :-D I to jest to! :-)



- - - - -
Konkurs nr 46 trwa :-D Wpisujcie się, wpisujcie! KLIK!

poniedziałek, 10 października 2011

512. Pada deszczyk, pada...




pierwsze dwie ilustracje © Tumblr*
trzecia ilustracja © Danna Ray

Aura za oknem przypomniała mi, że jesień to... przede wszystkim deszcz, i to nie ciepły i orzeźwiający, jak wiosną, ale – do spółki z wiatrem – oblepiający, zimny i wdzierający się w rękawy i pod kołnierz kurtki. Brrrrr!!! Mimo wszystko ilustracje, które wyszukałam, są radosne :-) bo taka jest też i jesień – zza szyby nawet i deszcz, i grafitowe chmurzyska mi nie przeszkadzają.


- - - - -
* Tumblr to fantastyczne miejsce, kiedy tam zaglądam, mogę „nie wyjść” z netu nawet przez kilka dni ;-) Ale to i problem... bo jaki to © jeśli nie ma autora ilustracji czy zdjęcia :-/ Próbowałam śledzić linki, aż do pierwotnej, ale bardzo często okazywało się, że pierwsza osoba, wrzucająca ilustrację w czeluście Tumblr-a, nawet nie pofatygowała się, by wpisać nazwisko twórcy. Zatem... przepraszam Autorów, że nie podaję imienia ani linki, po prostu ich nie znam :-/ [ale ilustracje są świetne i szkoda by było ich nie pokazywać :-D ].

- - - - -
edit: 13.X.2011
PS. Raincloud! Jesteś skarbem!!! :-) Dziękuję za wskazówki!
fot. 1. Exit © Chow Hon Lam
fot. 2. Diaper © Brock Davis

niedziela, 9 października 2011

511. Konkurs nr 46 - dla dzieci... i nie tylko ;-)


© stronka z Clarice Bean? To właśnie ja! Lauren Child

Krótka przerwa w jesiennej wyliczance ;-) bo zapraszam do kolejnego konkursu – tym razem z numerkiem 46 – z bajkami dla dzieci.

Do wylosowania mam dwa komplety [po trzy książki] przygód rezolutnej Clarice Bean:

--- Clarice Bean? To właśnie ja!
--- To pomysł nie z tej ziemi, Clarice Bean!
--- Za wujkiem Tedem skoczyłabym w ogień! Clarice Bean

Zwariowane przygody Clarice i jej rodzinki opowiedziała Lauren Child, rocznik 1965, która również je zilustrowała [technika mieszana – kolaż wycinków z gazet, zdjęć, czarnej kreski i akwarelek]. W Polsce książki wydało poznańskie wydawnictwo Media Rodzina. Mam nadzieję, że i wam, i waszym dzieciom spodobają się książeczki.

Zapraszam do wpisywania się w komentarze pod tym postem. Macie czas – tradycyjnie – do piątku do północy. Losowanie w sobotę.

sobota, 8 października 2011

510. Lekturki




© Tumblr

Cały dzień nic konkretnego nie zrobiłam :-/ ale chyba tego potrzebowałam. Maszynopis sobie leży na biurku, a ja nawet w jego stronę nie zerknęłam... Cóż... czasem trzeba poleniuchować, zwłaszcza że przez ostatni miesiąc nie miałam czasu nawet na przejrzenie, a co dopiero mówić o dokładnym poczytaniu, sterty magazynów wnętrzarskich i nowej wielkiej księgi o drewnie jako materiale budowlanym :-D Tak, tak, takie rzeczy też podczytuję ;-) Zasiadłam zatem w fotelu, otuliłam się kocem, posłuchałam chwilę, jak na zewnątrz bębni deszcz o szyby, podelektowałam się pyszną kawą jemeńską [z nutką czekolady] i... zanurzyłam się w świat moich ukochanych drewnianych domów, skandynawskich klimatów, zajrzałam do chaty Magoda [to w poprzednim – bo chyba już nowy numer w kioskach jest :-/ – „Country Weranda” :-) ], dowiedziałam się co nieco o tajemniczym pudełku, czyli o historii aparatu fotograficznego [to z kolei w „Werandzie”] i podróżowałam po Indiach [dorwałam bardzo ciekawą lekturę-reportaż z podróży po północnej części kraju, tej mniej znanej i odwiedzanej]... Jednym słowem – odpoczywałam ;-) Targi książki i intensywna praca zaczekają...

A skoro o książkach mowa! Zapraszam jutro na pierwszy październikowy konkurs. Zaczniemy od tego dla dzieci ;-)