sobota, 31 grudnia 2011

549. Losowanie nr 49




Post będzie dłuższy niż pierwotnie zamierzałam, ale... mamy koniec roku, a zatem i podsumowań czas ;-) Na początek trochę wyjaśnień. Cały ranek walczyłam z drukarką, która po wielu latach nienagannej służby, mimo moich błagań i zawodzeń, żeby mi tego jednak nie robiła - postanowiła z hukiem przejść na emeryturę :-/ Fatalny moment, ale niech jej będzie ;-) Z tego powodu jestem winna Wam przeprosiny, że na karteczkach z nickami, które widnieją na fotkach u góry [dlaczego aż trzech - będzie poniżej ;-) ], zamiast zwyczajowej ładnej czcionki prosto z komputera, są moje gryzmołki ;-) Mam nadzieję, że da się je odczytać.

Ale po pierwsze i najważniejsze - bardzo dziękuję za wszystkie życzenia z okazji czwartych urodzin :-) Nie powiem, że było łatwo, bo są dni, że literki radośnie wręcz wyskakują spod mojego pióra vel klawiatury, a są całe tygodnie ciężkiej czarnej depresji, podczas których nie potrafię wydobyć nawet piśnięcia, a co dopiero całego postu [co chyba, niestety, było widać w moich coraz krótszych i lakonicznych postach]... Ostatnie dwa lata nie były dla mnie dobre, tyle śmierci, bólu i rozpaczy rozstań oraz życiowych zmian, których ani ja, ani nikt chyba nie lubi, jeszcze nie przeżyłam, stąd moje wielokrotne długotrwałe milczenie. W nowym roku, ponoć ostatnim według Majów ;-D postaram się bardziej :-)

Po drugie, tyle to Was jeszcze u mnie nie było na konkursie!!! :-D Dzię-ku-ję!!! Cieszy mnie to przeogromnie, stąd decyzja, by oprócz 12 książek głównych, do rozlosowania przeznaczyć 12 kolejnych nagród niespodzianek. Będą to niedługie, proste acz radosne dla serca romanse Luizy Kochańskiej [nagrody sponsoruje Replika z Poznania. Dziękuję za ich wielkie serce! :-)].

I po trzecie, skoro to mój blog, to mam prawo do prywaty, prawda? ;-) Chciałabym podziękować jednej osobie, której blog odkryłam dość niedawno, jakiś rok, może półtora roku temu, a który pokazał mi całkiem nowy dla mnie świat zapachów niszowych. Przez kilka ostatnich lat nie używałam żadnych perfum ze względu na zdrowie [a raczej jego brak, niestety – astma, spastyczne zapalenia oskrzeli, alergie...] jednego z domowników. Wcześniej nie miałam nawet pojęcia, co to takiego nisza. Teraz wracam do mojej pasji z lat młodzieńczych, a jednym z nieocenionych przewodników po nowo odkrywanym świecie okazała się Sabbath i jej cudowne, bajecznie piękne opisy niebanalnych i wyszukanych zapachów. Dziękuję z całego serca i proszę o więcej i więcej :-D No i spełniam „marzenie” z komentarzy ;-) Nowe wydanie opowiadań Edgara Allana Poe.

Wklejam jeszcze obowiązkowy dopisek: „Tradycyjnie poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] podstawowych danych pocztowych do wysyłki wraz z nickiem - koniecznie! Jak zawsze zapewniam, że Wasze adresy są bezpiecznie – nigdy nikomu ich nie przekazuję, a wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego konkursu”. Nie zmienia się też moja prośba/ogłoszenie z poprzedniego postu - kilka osób wciąż się nie zgłosiło po swoje książki.

I to tyle w tym roku. Będą jeszcze życzenia, wieczornie, przy lampce wina, ale to już ostatni regularny post w tym roku. Raz jeszcze dziękuję, że jesteście!!! :-D



A oto lista wszystkich wylosowanych nicków. Linki podaję tylko do istniejących blogów lub profili osób, które je mają rozbudowane.

12 nagród głównych [foto nr 1]:
--- Helena
--- Miravelle
--- jolajka
--- majowababcia
--- Latarnica
--- Inviernita
--- Seso
--- pesymistka13
--- LavlnArt
--- aeljot
--- PannaP
--- Summer21


12 książek - nagród pocieszajek [foto nr 2]:
--- cecyliarodzinaidom
--- Scarlett
--- raeszka
--- Malineczka74
--- JustMe
--- clevera
--- ystin
--- Carmen
--- Elina
--- ksiazkowo
--- Alegria
--- Juunka


Nagroda specjalna [foto nr 3]:
--- Sabbath

niedziela, 25 grudnia 2011

548. Konkurs nr 49 - jubileuszowy!


Dziś blog Zacisze wyśnione... kończy cztery latka! :-D Z tej okazji postanowiłam, tradycyjnie już!, rozdać kilka książek. Na zdjęciu słupek niespodzianek urodzinowych do rozdania:

--- E.A. Poe – Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze
--- Sharon Owens – Zimowy ślub
--- Eliot Pattison – Modlitwa smoka
--- Eliot Pattison – Piękne duchy
--- Michael Robotham – Uprowadzona
--- Larry Collins i Dominique Lapierre – Czy Nowy Jork płonie?
--- Philip Kerr – Przewrotny plan
--- James Siegel – W matni
--- Tess Gerrtisen – Chirurg
--- Lee Child – Siła perswazji
--- Karin Alfredson – Godzina 21:37
--- Maggie Stiefvater – Ballada

Jest zatem 12 książek, po jednej dla 12 czytelników mojego bloga :-) Wysyłka odbędzie się losowo! Można się już wpisywać w komentarze pod tym postem do piątku do północy. Losowanie odbędzie się w sylwestra, czyli przyszłą sobotę :-) Zapraszam!




- - - - - - -
I jeszcze drobne ogłoszenia:
--- z konkursu listopadowego nr 48, pt. Święty Marcin, wciąż czeka książka na swego nowego właściciela, Fantazjanę;
--- z konkursu nr 47, pt. Tylko dla dorosłych, wciąż czekają dwie przesyłki na nowych czytelników: villemo i Dunajkę.
Proszę o kontakt! Mój mail jest u dołu strony.

sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia


Życzę Wam z całego serca
radosnych zimowych świąt!
:-)





- - - - -
zimowy dzwoneczek z mojej kolekcji :-)
malowany na zamówienie
w pracowni przy ul. Woźnej w Poznaniu

piątek, 23 grudnia 2011

547. Przygotowania




© Kuidaore

Za oknem mgła jak mleko biała i gęsta, śnieg topnieje... Eh! Szkoda! A już się cieszyłam na mroźne święta :-/ Ale nie ma co się smucić, bo czas najwyższy na przygotowania świąteczne! Dziś sprzątanie, lepienie uszek z grzybowym farszem, pieczenie sernika i baby „piernikowej”, powoli też myślę o stole i przystrojeniu biało-świątecznym ;-) Choinka, zgodnie z tradycją, zostanie ubrana jutro. Zapomniałam o świeczkach, więc czeka mnie jeszcze wypad na miasto :-) W swoich poszukiwaniach za inspiracją na tegoroczne przystajanie domu trafiłam na blog Kuidaore, prowadzony przez Joycelyn z Singapuru. Polecam :-) Piękne i smakowite fotki, liczne ciekawe przepisy, rady i porady.

środa, 21 grudnia 2011

546. Śnieg!!!



© VladStudio – świąteczno-zimowo-śniegowa ;-) seria z Alice i jej smokiem :-)

Za oknem pierwszy śnieeeeeeeeeeeg!!! Hurra! Nareszcie :-D Zima po prostu musi być zimą – białą i mroźną. To dopiero początek, mam nadzieję!?!

Za każdym razem, gdy cieszę się, że nadchodzi zima, a wręcz podskakuję z radości, gdy pada śnieg, ktoś się puka w czółko i twierdzi, że jestem dziwakiem :-/ „Jak można lubić zimę???”. No można, można, a nawet - kochać na zabój biały śnieg i mroźne powietrze można :-D [Stąd też tapetki od Vlada Gerasimova do pobrania powyżej – dobrze ilustrują moje zafascynowanie ;-)].

wtorek, 20 grudnia 2011

545. Szreniawa


© Country Living

W niedziele, śpiąca i jakoś taka mało kontaktowa, wyruszyłam do Szreniawy. W gruncie rzeczy cieszyłam się, a oczekiwania co do kiermaszu świątecznego miałam naprawdę wieeelkie i, jak to zwykle w takich przypadkach bywa... strasznie się rozczarowałam :-/ I nie chodzi o pogodę, która bardzo psuła dzień [grafitowe ciężkie od deszczu chmury wisiały niemal nad głową, wiało i mroziło policzki - choć to ostatnie to akurat w sam raz, bo lubię ;-) ], a o sam kiermasz. Ten wiosenny ma tę przewagę, że bardzo dużo dzieje się na powietrzu, na otwartej przestrzeni. Gra muzyka, mnóstwo ludzi kręci się dookoła, podjadając chleb ze smalcem, dyskutując o palmach i wiklinie, o sposobach barwienia jajek i o wyższości baby nad sernikiem ;-) a do tego rozbrykane, upaćkane watą cukrową dzieciaki wpatrują się w klaunów na scenie :-) Sama radość!

Tym razem wszystko niemal odbywało się „pod dachem”, do tego z kłopotami - bo brak prądu [być może była to chwilowa awaria, na którą akurat trafiłam] sprawił, że było ciemno i zimno :-/ [stąd brak własnych fotek - jakoś głupio mi było błyskać lampą w oczy paniom z koła gospodyń wiejskich...]. Same stoiska i prezentowane do sprzedaży różności przyciągały wzrok, i owszem, ale jakże często okazywało się, że nie wszystko, co się świeci, ma jakąkolwiek wartość :-/ Koronczarki i hafciarki nie zawiodły, cuda pokazywały i oferowały do sprzedaży :-) Wielka szkoda, że ceny nie na moją kieszeń, ale obrusy i inne dobra były tego warte! Zabawki z drewna znalazłam na... jednym stoisku. Ozdób choinkowych nawet nie komentuję :-/ bo smutno było patrzeć na prefabrykowane plastikowe kule i sznury mini lampek na zielonych sznurach za 5 zł :-/ No bida, panie, bida straszna... Wracając już w stronę stacji kolejki podmiejskiej, zahaczyłam o stoisko pary z Niemiec, która oferowała wina, piwa i własnej roboty nalewki w pięknych szklanych butelkach zamykanych na tradycyjny kapsel na ducie. Skusiłam się właśnie ze względu na te ciekawe kształty naczyń, ale czy wypiję? Hmmm... trochę ryzykowne, co? ;-)

Nie zrażam się po tym jednym zimowym kiermaszu, w żadnym razie! ;-) Na wiosnę znów pojadę :-D

czwartek, 15 grudnia 2011

544. Dzwoneczki






© Etsy: Jo Heckett, Mary Lavan, Barbara Dunshee, Judy Freeman, Pardes

Święta jednak będą :-D Przez noc, niedaleko miejsca, gdzie mieszkam, na polance między osiedlami urósł... las choinek ;-) A już się bałam, że w tym roku – skoro w oknach i na balkonach nic specjalnie się nie świeci ani nie błyszczy, jak to zwykle o tej porze bywało – zielonych wiechci nie uświadczysz ;-) Aha! A jednak! :-D

Tak sobie od razu pomyślałam: a co w tym roku zawiesić na pachnących gałązkach? Pierniczków wszak nie upiekłam :-/ ...bo po prostu nie umiem ;-D Serduszek z guziczkiem nie uszyłam, bo - j.w. ;-) Ale... kiedyś namiętnie wyszukiwałam po antykwariatach i wszelkich targach i jarmarkach ręcznie malowanych ceramicznych dzwoneczków. Mam ich nawet całkiem pokaźną kolekcję :-) Sądzę, że to dość popularne hobby, choć przyznać trzeba, że w większym wyborze do kupienia są tylko w okresie przedświątecznym. Polecam! Kilka przykładów ciekawych ornamentowo dzwonków przedstawiam powyżej, na fotkach :-)

Przypominam, że w najbliższą niedzielę Muzeum Rolnictwa w Szreniawie organizuje doroczny jarmark bożonarodzeniowy :-) To już ósmy z kolei! Tam trzeba być! Takich cudnych prezentów ręcznie robionych, nalewek i pysznego jadła nie uświadczysz w mieście ;-) Tym razem zabiorę aparat i postaram się pstryknąć trochę fotek :-D

sobota, 10 grudnia 2011

543. Powolne przygotowania






© Impressionen

Zrobiłam sobie dziś dłuższy spacer – pogoda dopisała, było zimno i lekko wietrznie, powoli zapadał zmierzch [ale nie od zaćmienia księżyca ;-) – to ostatnie w tym roku!]... Dobrze iść sobie tak czasem, całkiem bez celu :-) Wpatrując się w okna domów, szukałam nieco inspiracji na świąteczne ozdoby... i niewiele znalazłam :-/ Co jest? Jakiś wyjątkowy rok? Coś się zmieniło? W zeszły grudzień o tej porze już w oknach świeciły gwiazdeczki, z balkonów zwisały kolorowe świecące girlandy i lampiony, w szybach odbijały się sezonowe ozdoby. W tym roku... niewiele, albo zgoła – nic! Smutek jakiś :-/ No ale w sumie to chyba nie ma co się dziwić, prawda? Jest już niemal połowa grudnia, a śnieg u nas w Poznaniu jeszcze nie padał, mrozu z prawdziwego zdarzenia też jeszcze nie uświadczyliśmy. Eh! Gdzie ta zima? W ogóle nie odczuwam świątecznego nastroju :-/ Na moim blogu też jakoś mało odświętnie... Zatem dziś wrzucam kilka prostych pomysłów na dekoracje z niemieckiej strony Impressionen :-)


- - - - -
Jeszcze jedna smutna wiadomość, którą chciałabym na swoim blogu odnotować. Zmarła dziś cudowna i niezwykle utalentowana osoba, perfumiarka Mona di Orio. Miałam to szczęście, by spróbować jednej z jej kreacji [są zbyt ekskluzywne jak na moją kieszeń niestety], Carnation [mylnie odczytując/tłumacząc sobie z „angielska”, że to goździki, a chodzi o - cerę], i mimo że nie przypadła mi do gustu, doceniam kunszt i bogactwo zapachu. To w gruncie rzeczy niespodziewana wiadomość... Taka młoda osoba... Wielka szkoda :-(

piątek, 9 grudnia 2011

542. Festiwal


© MTP

Dziś rozpoczyna się na terenie Targów Poznańskich kolejna edycja cyklicznej imprezy – Festiwalu sztuki i przedmiotów artystycznych. Z roku na rok ten „jarmark” się rozrasta, tym razem organizatorzy podają, że będzie ponad 300 wystawców! Szaleństwo! :-D [W ogóle w takie miejsca nie powinnam chodzić, tak samo jak staram się z daleka omijać sklepy papiernicze, które uwielbiam :-) a wszystko dlatego, że nie mogę się oprzeć i zawsze wychodzę z pełnymi siateczkami na ogół niekoniecznie mi potrzebnych cudeniek ;-D ]. Bardzo lubię ten czas spędzony na odwiedzaniu i buszowaniu wśród różnorodnych stoisk, zwłaszcza, że to tuż przed świętami i można tyle podpatrzeć. Podobają mi się warsztaty pracy twórczej dla dzieci i nie tylko ;-) Uwielbiam buszować w papierkach, farbkach, pędzelkach i stempelkach, z ciekawością obserwuję sprawne ręce twórczyń biżuterii, koronczarek, pań haftujących cudne wzory na lnie, panów kujących metal i rzeźbiących w drewnie... itp. itd. Dla każdego znajdzie się coś niezwykłego :-) Polecam!

W tym samym czasie na terenie Targów odbywać się będzie Cavaliada, czyli zawody w skokach przez przeszkody wraz z targami sprzętu jeździeckiego. Wygląda na to, że na jeden bilet [7zł] będzie można obskoczyć obie imprezy – festiwal sztuki i show jeździeckie – zatem rodzinne weekendowe wyjście wskazane! W końcu nie każde „miejskie” dziecię miało okazję zobaczyć rasowe konie na żywo ;-) Jest okazja poobserwować i dopingować zawodników. Również polecam! :-)

wtorek, 6 grudnia 2011

541. Pomysł na świąteczny prezent






© Colleen

Za naprawdę niewielką kwotę można uszykować taki oto świąteczny pachnący prezencik :-) Do jego wykonania będziesz potrzebować:

- laski cynamonu – ok. 3 zł za „pęczek” 50-gramowy do kupienia w sklepie z przyprawami;
- mały dzwoneczek – ok. 0,20 zł za sztukę do kupienia w sklepie papierniczym lub pasmanterii;
- tasiemka, karnecik – na ogół można znaleźć w domu, albo zanabyć za grosiki w najbliższej pasmanterii czy sklepie papierniczym;
- jeśli ktoś nie ma, zamiast stempelka można pięknie wykaligrafować literki układające się w proste życzenia.

I już! :-D

niedziela, 4 grudnia 2011

540. Gorey po polsku!


Za oknem jest tak ponuro i ciemno, jakby to był już wieczór :-/ W związku z tym i mój humorek oscyluje gdzieś pomiędzy „chmurnym” a „paskudnym”. Ale to właściwie miało dziś pozytywny skutek, ponieważ - nie mogąc wyjść na spacer - przeszukiwałam księgarnie internetowe za świątecznymi prezentami i trafiłam na... Goreya po polsku! Ponad rok temu cytowałam tu u siebie jeden z jego wierszy – makabryczny alfabet, niestety tylko po angielsku, bo autor ten nie był przekładany wcześniej na polski, a moja znajomość języka nie jest na tyle duża, bym się tego podjęła. Ale! Ktoś – nie byle kto! – wpadł na pomysł przybliżenia Goreya polskim czytelnikom, za co chwała mu! Tym „ktosiem” jest Michał Rusinek, autor Limeryków, Jak robić przekręty czy Małego Chopina chociażby, a na co dzień sekretarz naszej cudownej Noblistki, Wisławy Szymborskiej. Zbiór [jest tu też i słynny alfabet] jest pięknie wydany w twardej oprawie z ilustracjami, a jakże! Polecam, choć niekoniecznie dzieciom ;-)

- - - - - - -
PS. Mały dopisek do poprzedniego postu – Skrzaty wcześniej się ukazały, jak zauważyła ewarub w komentarzach, w 1990 roku w katolickim wydawnictwie PAX, ale nie jestem pewna, czy były w całości i bez cięć. Książka jest raczej dla dorosłych, bądź i dzieci, ale pod opieką dorosłych [nie każdy rodzic chciałby, by jego pociecha analizowała anatomię „cycatej” nagiej skrzatki ;-) Nas, dorosłych, to nie obrusza, ale dla młodszych dzieci może to być mały szok]. Obecne wydanie jest dostępne od października tego roku dzięki krakowskiemu wydawnictwu Bona.

piątek, 2 grudnia 2011

539. Skrzaty wszystkie


„Ku mojemu zdumieniu doszły mnie słuchy, że podobno są ludzie, którzy nigdy nie widzieli skrzata. Jestem przekonany, że mają po prostu słaby wzrok”. [Axel Munthe].

A co wy na to? :-) Proponuję wam pięknie wydaną książkę, opasłe, bogato ilustrowane przez Riena Poortvlieta dzieło w twardej oprawie, owoc dwudziestoletnich studiów Wila Huygena, które odpowie na każde pytanie dotyczące... pewnych małych nocnych stworzeń. Skrzatów! :-D Oprócz szczegółowych opisów, jak wyglądają, ile ważą i mierzą, jakie mają zwyczaje, co lubią a czego nie... znajdziecie tu też najpopularniejsze legendy ich dotyczące. Polecam!

czwartek, 1 grudnia 2011

538. Odliczanie! :-D




© Thomas Kinkade

Oto nastał pierwszy grudnia! Zatem jak co roku zaczynamy zimowe odliczanie ;-) Za oknem, co prawda, mrozu jeszcze nie ma, ale to się niedługo ma zmienić, jak słyszałam ;-D Prognozy są obiecujące dla wszystkich zimo-lubnych stworzeń, w tym i mnie!

Na dobry początek chcę zaproponować obejrzenie galerii amerykańskiego malarza Thomasa Kinkade. Dla wielu będzie to kicz... rozumiem... ale co poniektórzy, oglądając jego płótna, poczują spokój, radość i nostalgię za dawnymi sielskimi i bezpiecznymi czasami. Ja lubię zaglądać od czasu do czasu na te strony, szczególnie zimą, ot tak, dla poprawienia sobie humorku :-) Poza tym muszę się pochwalić, że jeden z tych uroczych domków [Foxglove Cottage] mam na własność ;-D ...tyle że tylko na dużym i szczegółowym stemplu na drewnianym klocku! :-D