sobota, 7 stycznia 2012

550. Kawowy początek roku



© zdjęcia z netu

Od ponad tygodnia na zewnątrz jest tak ponuro, że aż się odechciewa wszystkiego :-/ Ciągle mam wrażenie, że jest wieczór, tak jest ciemno. Jak zawsze najlepszym pocieszaczem w takich sytuacjach jest kubek wybornej kawy i dobra lektura [patrz: fotki :-D ]. W tym wolnym czasie między świętami zrobiłam małe - kolejne już ;-) - przewietrzenie na półkach, bo... cóż... mam za dużo książek! ;-D Zdaję sobie sprawę, że kiedyś całkiem bez opamiętania kupowałam i kupowałam, i kupowałam... A teraz, po latach zdobytego doświadczenia życiowego, potrafię ocenić, że te książki były znacznie łatwiej dostępne, a przynajmniej pod względem cenowym. Pamiętam, jak w swojej pierwszej pracy w księgarni część pensji odbierałam... w książkach ;-) i wcale mi potem na życie nie brakło [choć przyznać trzeba, że miałam znacznie mniejsze wymagania i fanaberie niż obecnie ;-D ]. Szkoda, że tak to się zmieniło. Dobrze jednak, że są biblioteki! Polecam - i wizytę w bibliotece, i dobrą lekturę, i pyszną kawkę! ;-)

13 komentarzy:

Szara pisze...

ja ostatnio też doceniam biblioteki! i zawsze mówię, że dla mnie najlepszym prezentem jest dobra książka:) pozdrawiam z nad kubka kawy i z książką w ręce:)

eniutek pisze...

Ja znowu jestem maniakalnym zbieraczem książek. Od czasu do czasu też robię tzw. przeciąg w książkach:) Mimo wszystko dobrze się czuję wśród książek :)
Życzę jak najwięcej czasu z pyszną kawką i dobrą książką :) Pozdrawiam

cecyliarodzinaidom pisze...

Ja mam mnóstwo książek i ciągle mi mało......Taka jestem pazerna!Ale od czasu do czasu robię mały renament i oddaję książki do biblioteki w darze.Pozdrawiam

Kaś pisze...

kawa, książka, koc... tak to u mnie przeważa ostatnio... między jednym wierceniem wiertarki, a drugim...ale jest dobrze...choć faktycznie...ciemno:( okrutnie... lecz...idzie ku lepszemu! czyż nie?:)

pikfe pisze...

Och, marzenie taki kubek :)

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Widzę, że mamy wiele współnego :-)

Sabbath pisze...

Klientem biblioteki jestem nieustannie od lat. Nie dałabym rady kupować wszystkiego, co czytam. Choć zbiory mam w mojej opinii przyzwoite, a w opinii wielu znajomych chorobliwe.

Ostatnio, kiedy pochwaliłam się Miłemu, że znajoma przywiozła mi w prezencie książki spojrzał na mnie ze zgrozą i zapytał:
- A półek nie przywiozła?!

Pamiętam, że kiedy mieszkałam w jednym pokoju książki miałam wszędzie. Nawet łóżka pościelić nie mogłam, bo pojemnik na pościel zajmowały skrzętnie gromadzone tomiszcza.

JustMe pisze...

Ja też to mam. Przykład - 2 lata temu kupiłam 68 książek w ciagu roku. A mieszkanie mam niewielkie... I to nie był jedyny rok, kiedy kupowałam książki. Moje życie trochę odmienił kindle. Kupuję już właściwie tylko tych autorów, których muszę mieć - Pamuka, Zafona it. oraz albumy, ale stara się każdy zakup przemyśleć choć trochę.

Sabbath pisze...

Pozwól, że przekażę Ci kolejną bloggerską zabawę: tag Perfect Women. Mam nadzieję, że nie uznasz jej za uciążliwą i puszczając w obieg będziesz bawiła się tak dobrze, jak ja.
Zapraszam:
http://sabbathofsenses.blogspot.com/2012/01/perfect-women.html

nunachopin pisze...

Ja też tak mam! Jestem nałogowcem i nie przeżyję dnia bez przeczytania choć kilku stron. Korzystam z biblioteki ale często też kupuję książki. Głównie w antykwariatach, bo uwielbiam ich klimat i można w nich znaleźć prawdziwe perełki. ;) A i ceny są w antykwariatach stosunkowo niewielkie. Niestety nowe książki to duży wydatek...

JustMe pisze...

Książka dotarła :) A jak pięknie zapakowana! Zrobiłam zdjęcia, jak tylko zrzucę na komputer, to wstawię u siebie :) Dziękuję! Super niespodzianka w poniedziałkowy wieczór.

pesymistka13 pisze...

A mi się właśnie zaczyna czas "zbieractwa", coraz ciężej mi się rozstać z ulubionymi książkami ale bibliotekę też oczywiście odwiedzam:)
Serdecznie dziękuję za książeczkę i jeszcze tak pięknie zapakowaną :)
Pozdrawiam

Rudzik pisze...

Ja mam "fazy książkowe"- czasem w przeciągu miesiąca kupuję kilka, a potem przez długi czas nic. Ze względów finansowych (ech, studencki los!) i przestrzennych muszę się ograniczać.... W międzyczasie ciężarówkami zwożę książki z rozmaitych bibliotek, najgorsze jest później rozstanie z tymi kilkoma najulubieńszymi :/