sobota, 24 marca 2012

562. Ranny hałas


© Krzysztof Onikijuk. Zdjęcie zapożyczone z portalu onephoto.net

Są takie dni - zaledwie kilka dni w roku, co zależne jest chyba od pogody - kiedy dźwięk wszystkiego dookoła jest jakiś taki spotęgowany. Zwróciliście na to uwagę? Czasem, idąc na przystanek autobusowy wczesnym rankiem, owszem, słyszę hałas jadących ulicą samochodów, to normalne, kiedy się mieszka w mieście, ale niekiedy jest to najprawdziwszy HAŁAS, który aż nie pozwala myśleć! Zwłaszcza wczesnym rankiem jest to zauważalne, później jakby uszy się przyzwyczajały, czy też warunki atmosferyczne się zmieniają [albo zwyczajnie muzyka ze słuchawek zagłusza hałas ;-D ], i ten efekt łagodnieje. Dziś był taki właśnie dzień - szósta rano, lekka mgiełka, jeszcze chłód otulający „tyle co” obudzone ciało [Znacie to? Kiedy ciało jest jeszcze nieco rozgrzane po nocy (tylko bez robaczywych myśli, proszę!), rozleniwione, a tu wiosenny chłód bierze je w posiadanie... ;-) Lubię ten stan...] i ten okropny huk przejeżdżających aut... nie do zniesienia niemal...

Ale, co w tym prozaicznym w gruncie rzeczy zjawisku się pojawiło, to rozśpiewane ptaki, i to wcale nie w tle! Zwyczajnie nic sobie nierobiące z miejskiego hałasu ptaki! Głośno śpiewające i flirtujące wczesnym rankiem... Zadziwiające jest, że te małe stworzonka zupełnie sobie nic nie robią z ludzkiej działalności, prawda? Kiedyś w miastach były tylko wróbelki, rozkrzyczane sroczki i te czarne paskudy ;-) gawrony i inne wronowate. Ale teraz bardzo często śmigają sikorki bogatki, kosy, dzwońce, grubodzioby i inne nieznane mi z nazwy ptaszęta. A gdybym umiała je rozpoznać z ich treli, wymieniłabym tu pewnie kilka i mniej znanych gatunków! ;-) Lubię wiosnę właśnie za tę ranną muzykę - po długich, ciemnych i cichych zimowych dniach to naprawdę piękne i rozweselające zjawisko przyrody. Polecam ranne spacery, takie o piątej czy szóstej rano, kiedy jeszcze senni ludzie w drodze do często nielubianej i męczącej pracy nie jazgoczą o trudach życia... ;-)

3 komentarze:

Malineczka74 pisze...

Najczęściej jak mogę idę gdzieś na skrawek przyrody by posłuchać pięknych treli - na wiosnę to dla mnie najpiekniejsza muzyka.

carse pisze...

Wczoraj wędrowałam w stronę kolejki jeszcze przed szóstą rano, podwarszawska miejscowość, większość ludzi jeszcze śpi, albo dopiero się budzi. Być może niektórzy wyprowadzają już samochody, a może tak jak ja, niedługo wyjdą z domów, żeby zdążyć na kolejkę, nie stać w podwarszawskich korkach, nie psioczyć na innych. I byłam szczęśliwa. Tak zwyczajnie. Wokół panował jeszcze ten poranny chłód, słońce świeciło jakby jaśniej, nad wszystkim unosiła się ta charakterystyczna, delikatna poranna mgiełka, która szybko znika, kiedy zmienia się temperatura. I śpiewały ptaki... nie zagłuszane przez żadne samochody, wolne... kocham te chwile, dla nich warto żyć :)

tabu pisze...

jak tylko nie pada, to zaraz po przebudzeniu otwieram swoje okna w poddaszu i wracam szybciutko do łózka, żeby chociaż przez kilka minut powylegiwać się wsłuchując w ptasie trele..lubię zaczynać tak dzień:)