czwartek, 7 czerwca 2012

583. A kuku!

Fotki © moje :-) jak zawsze z Olympusa E-510 z krótkim kitem.

My je, a one nas... obserwują! ;-) Dziś, po wyczerpującej wizycie u lekarza [ale o tym ciii... jeszcze przyjdzie dzień na zmartwienia], poświęciłam czas mieszkańcom ogrodu botanicznego. Jednak nie wszyscy dali się uwiecznić na zdjęciach - młode czarne „kaczuszki”, dziatwa owej czerwonodziobej mamy z fotki u góry, miały motorek w du... - pardon! ;-D - pupie i nie dały się sfocić; wiewióry też pokazały mi tylko rude ogonki; żółwie zwiały do stawu, woląc pląsać z kolorowymi karpiami japońskimi; owady i ptaki ogólnie też miały mnie w głębokim poważaniu... ;-) Ale co nieco się udało uchwycić. Szare wielkie ptaszysko [chyba wrona siwa] nawet miała ochotę się ze mną zaprzyjaźnić za kilka okruszków z drożdżówki, którą zawzięcie skubałam, a w każdym razie wydawała się bardzo zainteresowana moją osobą... :-) Bąki i inne owady w paski nigdy nie zwracają uwagi na jakichś tam głupich ludziów, a nocna ćma, którą przyłapało słonko, miała ważniejsze problemy niż fotograf pakujący jej w oko swój obiektyw... W każdym razie: wesoło dziś było w ogrodzie! ;-) Nie ma to jak wolny dzień w pracującym tygodniu... Polecam uwadze!

6 komentarzy:

ewarub pisze...

Ta czerwonodzioba mama to kokoszka zwyczajna. Ja mam taką rodzinkę w centrum miasta po sąsiedzku na niewielkim bajorku. Płochliwe bardzo, ciągle nie mogę ich sfotografować, a rosną szybko i zaraz będą dorosłe ;-)

JustMe pisze...

Piękne fotki - jak zawsze :)
Trzymam kciuki za zdrówko - żeby jak najmniej zmartwień było.

nunachopin pisze...

Ach te bączki, co to tak z kwiatka na kwiatek... ;) Pełne życia i nasycone cudami świata te Twoje fotografie — jeśli w oku takie obrazy, organizm nie da się chorobie. ;) Tego Ci serdecznie życzę.

Anita Karpińska pisze...

Cuda! Niedługo też coś złapię obiektywem ;)

Pasje Celi pisze...

ale , pomimo...i tak ładne fotki!

pesymistka13 pisze...

Przepiękne zdjęcia :)uwielbiam kwiaty i u mnie tym razem bardzo podobna notka, tylko z podwórka :)