czwartek, 16 sierpnia 2012

Wyjaśnienia

Delikatnie wytknięto mi, że zaniedbuję bloga. I słusznie, bo to prawda. Zaniedbuję jednak nie tylko Zacisze wyśnione... ale i całą strefę wirtualną [wszelkie fora, zdarza się, że i pocztę itp.], i tą realną, nazwijmy ją „strefą towarzyską” [całe szczęście dla mnie, że mam bardzo cierpliwych przyjaciół, którzy rozumieją, co się ze mną dzieje]. Nie pisuję tak często, jak kiedyś, ponieważ nigdy nie chciałam tu, na blogu, użalać się nad sobą, marudzić i „wywnętrzać” w jakiś szczególnie nachalny sposób [czy ja czasem już kiedyś tego nie pisałam...?]. Zawsze chciałam, by było to miejsce radosne i interesujące, dla osób głodnych nowych doświadczeń i ciekawych świata. I chyba tak do niedawna było, prawda? ;-) Ale cóż... życie takie proste niestety nie jest... :-/ Od dwóch lat początkowo niepostrzeżenie, teraz już zauważalnie tracę pamięć, dosłownie. Na początku tego nie zauważałam, potem specjalnie na to nie zwracałam uwagi, mówiłam sobie, że to chwilowe, że to „ten wiek”, że to stres itp. – poważna zmiana w życiu osobistym, do tego trudna i wymagająca pełnego zaangażowania praca, brak wolnych weekendów, wzmożony wysiłek umysłowy, bezsenność... Ot, zwyczajnie, potrzebuję dłuższego urlopu bez książek i tyle. Ale z dnia na dzień było gorzej. Dwa lata i aż takie zmiany? Kiedyś wszystkie ważne sprawy do załatwienia „przechowywałam” w głowie; obudzona w nocy potrafiłam odpowiedzieć na każde pytanie, i to bez zaglądania do źródeł; pamiętałam o spotkaniach, rocznicach i wszystkich sprawach do załatwienia... Ale od pewnego czasu bez notatek, do tego robionych od razu, w chwili omawiania sprawy, po prostu nie pamiętam... Trochę mnie to przeraziło...

Po bojach z beznadziejną lekarką rodzinną, która nie chciała mi dać skierowania do specjalisty, trafiłam do neurologa. Ten, po krótkim wywiadzie [lekarz miał dla mnie jakieś pięć minut i wciąż mnie poganiał, no ale czego wymagać od państwowej służby zdrowia? Moja lekarka rodzinna dzienne potrafi „przyjąć” nawet 50 pacjentów i więcej – nie wychodzi zza biurka, nie podnosi nawet głowy znad biurka, gdy pacjent wchodzi do gabinetu, bo zwyczajnie nie ma na to czasu... Więc jak ona, lub jakikolwiek inny lekarz, może pacjentowi pomóc? :-/ Może gdybym była prywatnie, lekarze poświęcaliby mi więcej czasu? E, chyba nie...], stwierdził, że powinnam udać się do psychologa na testy, bo to najprawdopodobniej depresja a nie zmiany neurologiczne... :-/ Cóż... Ja i psycholodzy nie lubimy się, oj, zdecydowanie nie! Mam spore kilkuletnie zawodowe doświadczenie z tą grupą, i moja opinia o „metodach” tych „lekarzy” wypada zdecydowanie na ich na niekorzyść. W każdym razie „leczenie” znów utknęło w martwym punkcie... :-/ Oczywiście, muszę się przemóc i trafić do kogoś, kto rozpozna, co się z tą moją głową dzieje, póki co jednak... odsypiam. Każdy wolny dzień spędzam w łóżku, nie wyściubiając nosa spod koca. I stąd właśnie te „czarne dziury” tu, na blogu...

Dlatego... cóż... chyba na jakiś czas oficjalnie zawieszę bloga, bo jak widać nie ma ze mnie specjalnie pożytku. Raz w miesiącu oczywiście przygotuję książki do rozdania, bo szkoda mi zrywać tradycję konkursową, ale nowe wpisy pojawią się raczej dopiero, gdy rozwiążę problem. Wybaczcie, proszę!


- - - - - - - -

PS. Kochani moi Czytelnicy! Tym razem, proszę nie wpisywać się w komentarze, nie żałować mnie, nie pocieszać itd., bo to przecież tylko mój problem... choć proszę mnie źle nie zrozumieć! - oczywiście, jak zawsze, jestem za wszystkie wasze wpisy bardzo wdzięczna!

8 komentarzy:

summer21 pisze...

Kiedyś zmęczenie plus anemia i problemy zawodowe tak dały o sobie znać, że czułam się podobnie. czasem przychodzi taki okres w życiu i trzeba odpocząć...
PS. Jednak dokonałam wpisu, nie gniewaj się.Życzę powrotu do sił i zdrowia!Pozdrawiam-Ewa

Edyta pisze...

Trzymam kciuki aby wszystko szybko wróciło do normy.

Agata Adelajda pisze...

Również trzymam kciuki i życzę dużo zdrowia.

Nutinka pisze...

Mam wrażenie, że podobnie się czułam, zanim wykryto u mnie niedoczynność tarczycy. TSH to pierwsze, co w takim wypadku lekarka powinna Ci zlecić. Trzymam kciuki za powrót do formy.

Alegria pisze...

A ja dzięki Tobie zobaczyłam wyjątkowy Poznań. Byłam w Poznaniu w zeszłym tygodniu i zanim wyruszyliśmy w drogę zajrzałam do Zacisza wyśnionego by odwiedzić miejsca o których pisałaś. Bardzo Ci dziękuję za to oprowadzanie.Pozdrawiam i wierze,że wszystko się ułoży :)

Olajda pisze...

Podobne problemy sa wokol nas, powiem, ze nawet bardzo podobne.... prosze sobie zbadac krew na poziom wit.B12, erytrocyty - na tak podstawowe badanie powinien skierowac pania lekarz neurolog.
powodzenia i zdrowia zycze :)

JustMe pisze...

Będę tu czekać, ile trzeba. A kiedy odzyskasz dawną formę, powitam Twój powrót z radością. Trzymam kciuki za Twój szybki powrót do zdrowia i lepszego samopoczucia :)

Kropelka pisze...

Nie beda Cie zalowac,ale najnormalniej w swiecie,chcialabym Ci zyczyc owocnego w zdrowie odpoczynku :-)
Sle serdecznosci :-)