sobota, 30 czerwca 2012

585. Losowanie nr 55


To już ostatni dzień miesiąca czerwiec – ależ ten czas leci! – czas na losowanie książek z konkursu nr 55. Na powyższej fotce widać już, kto wygrał :-) Dla formalności jednak poniżej podaję nicki, wraz z linkami do blogów zwycięzców:

- - - Alojka
- - - Dizzy
- - - nataliehelfire

Gratuluję serdecznie! :-)
Dodaję jak zawsze obowiązkowy dopisek: „Poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] podstawowych danych pocztowych do wysyłki wraz z nickiem - koniecznie! Jak zawsze solennie zapewniam, że Wasze adresy są bezpiecznie - nigdy nikomu ich nie przekazuję, a wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego jednego konkursu”.

Do następnego razu - lipcowego konkursu z powieścią grozy! A co! ;-) Niech nam trochę w środku upalnego lata zmrozi krew w żyłach! Zapraszam!

niedziela, 24 czerwca 2012

584. Konkurs nr 55


Nie, nie jestem fanem piłki nożnej ;-) choć taki wniosek można by wysnuć na podstawie mojego milczenia od dłuższego czasu. „Ot, życie” - chciałoby się filozoficznie powiedzieć, by usprawiedliwić gapiostwo, przez które prawie że przespałam końcówkę miesiąca - czyli czas na cykliczny konkurs książkowy :-) Zatem nadrabiam czym prędzej i ogłaszam kolejną zabawę, tym razem z numerem 55.

Dzięki wydawnictwu Replika mam dla Was trzy egzemplarze książki Iwony J. Walczak pt. Złocista Dolina.

Jak zawsze poproszę o wpisywanie się chętnych na książkę w komentarze pod tym postem. Czas: od teraz do najbliższej piątkowej północy. Losowanie tradycyjnie w sobotę, ostatniego dnia czerwca.

czwartek, 7 czerwca 2012

583. A kuku!

Fotki © moje :-) jak zawsze z Olympusa E-510 z krótkim kitem.

My je, a one nas... obserwują! ;-) Dziś, po wyczerpującej wizycie u lekarza [ale o tym ciii... jeszcze przyjdzie dzień na zmartwienia], poświęciłam czas mieszkańcom ogrodu botanicznego. Jednak nie wszyscy dali się uwiecznić na zdjęciach - młode czarne „kaczuszki”, dziatwa owej czerwonodziobej mamy z fotki u góry, miały motorek w du... - pardon! ;-D - pupie i nie dały się sfocić; wiewióry też pokazały mi tylko rude ogonki; żółwie zwiały do stawu, woląc pląsać z kolorowymi karpiami japońskimi; owady i ptaki ogólnie też miały mnie w głębokim poważaniu... ;-) Ale co nieco się udało uchwycić. Szare wielkie ptaszysko [chyba wrona siwa] nawet miała ochotę się ze mną zaprzyjaźnić za kilka okruszków z drożdżówki, którą zawzięcie skubałam, a w każdym razie wydawała się bardzo zainteresowana moją osobą... :-) Bąki i inne owady w paski nigdy nie zwracają uwagi na jakichś tam głupich ludziów, a nocna ćma, którą przyłapało słonko, miała ważniejsze problemy niż fotograf pakujący jej w oko swój obiektyw... W każdym razie: wesoło dziś było w ogrodzie! ;-) Nie ma to jak wolny dzień w pracującym tygodniu... Polecam uwadze!