sobota, 28 lipca 2012

589. Losowanie nr 56


„Dźiń-dobry!”, jak mawia mój sąsiad. ;-D Wolę tak, niż przekleństwa, jakie dziś od rana rzucałam na komputer [a może na własną głupotę?]. Otóż postanowiłam ułatwić sobie sprawę i ściągnąć z netu jakiś darmowy programik do losowań [tak, tak, wiem, to zwykłe lenistwo ;-) ]. Znalazłam prosty programik z zabawną grafiką [losy wyciąga się tak, jak magik wyczarowuje królika z cylindra], zaczęłam ściąganie na dysk... i klops! Jakiś program się zainstalował, a i owszem, ale nie ten, który klikłam... :-/ Tak to jest, jak się nie czyta wszystkich komunikatów... No i teraz, od ponad trzech godzin, usiłuję usunąć z dysku ten fake. Z mizernym skutkiem... Eh! Co za życie! ;-D

Ale do rzeczy – sobota mija, a ja jeszcze nie podałam nicków zwycięzców letniego konkursu z dreszczykiem. Poniżej lista osób, do których polecą książeczki:

- - - reala
- - - ABily
- - - nunachopin
- - - Musta
- - - Chabrowa

Gratuluję szczęściarzom! :-D
Doklejam tradycyjną formułkę: „Poproszę o przesłanie na mój mail [jest u dołu strony] podstawowych danych pocztowych do wysyłki wraz z nickiem - koniecznie! Jak zawsze solennie zapewniam, że Wasze adresy są bezpiecznie - nigdy nikomu ich nie przekazuję, a wykorzystam je jedynie do wysyłki książek z tego jednego konkursu”.

Za miesiąc zaproszę do konkursu dzieci i ich rodziców też... ;-) Dawno nie rozdawałam bajek, zatem czas to nadrobić! Zapraszam w sierpniu! :-)

poniedziałek, 23 lipca 2012

588. Konkurs nr 56 - powieść grozy!


Zwykle lipiec jest miesiącem rekordowych letnich temperatur, lenistwa na plaży, „cukierkowych” przebojów sączących się z radia i prostych, lekkich lektur... Chyba ten rok jest nieco inny ;-) dlatego zaproponuję Wam też coś na przekór. Zgodnie z zapowiedzią, przedstawię historię, która ma za zadanie między innymi zmrozić krew w żyłach! I mam nadzieję, że się uda!

Do rozlosowania jest pięć egzemplarzy powieści grozy Rafała Kotomskiego pt. Ostrze.

Jak zawsze dziękuję poznańskiemu Wydawnictwu Replika za szczodrość. A swoją drogą... zerknijcie na nowe nowoczesne logo Repliki! :-) I to tyle reklamy! Zapraszam do wpisywania się w komentarze pod tym postem. Czas do piątkowej północy, losowanie tradycyjnie w sobotę. Powodzenia!

sobota, 14 lipca 2012

587. Nowi mieszkańcy miasta


© Guardian

Kojarzycie tego „długouchego” zwierzaka? Pewnie z bajek ;-) a co szczęśliwsi z pola lub spaceru po lesie? Muszę się zatem pochwalić, że ja miałam dziś, z samego rana, w drodze do pracy, bliskie spotkanie z tym pięknym szaroburym kicajkiem ;-) i to w centrum... blokowiska! Owszem! I nie śniło mi się, mimo godziny 6.00 rano, bo starszy pan z pieskiem na spacerze prawie podskoczył z wrażenia ze słowami: „Widziała pani?! Widziała?! Coś takiego!”. Kicajek podbiegł do jezdni, nadstawił uszu, rozejrzał się [no qrcze! całkiem jak człowiek! i niech mi ktoś teraz powie, że nie wierzy w reinkarnacje! ;-) ], czym prędzej przebiegł przez ulicę i wskoczył w krzaki obok terytorium osiedlowej szkoły.

Taka mnie naszła refleksja, że zwierzaki już się nas - prawie ;-) - nie boją. Pewnie duże znaczenie ma zmiana przepisów o ochronie środowiska, a może my, ludzie, zatęskniliśmy i staramy się nie przepłaszać dzikich mieszkańców naszych okolic? Bo nie dziwi mnie już krążąca nad domami pustułka; przynajmniej raz w tygodniu witam się, jak ze starym znajomym, z jeżem z ogrodu sąsiadki; w ogrodzie botanicznym wypatruję saren, coby się z nimi nie zderzyć, a gdy późnym popołudniem wychodzę z pracy, do bramy odprowadza mnie rodzina przepięknych pliszek siwych [to te biało-szaro-czarne maleńkie ptaszki, które bardzo szybko przebierają nogami ;-) ]... Teraz do tej menażerii dodam zająca! :-D Bardzo miły początek dnia, sami przyznacie... ;-D

niedziela, 1 lipca 2012

586. Botanik


Fotki © moje - Olympus E-510 + długi kit.

Wrzucam słoneczne fotki z zeszłotygodniowego porannego spaceru w Ogrodzie Botanicznym w Poznaniu. Bardzo ostre promienie słońca niestety uniemożliwiły mi zrobienie dobrych zdjęć, ale co nieco się udało! :-) Uchwyciłam pasikonika w przepięknym kwitnącym na niebiesko lnie i wygrzewającą się nieruchomą żabę. Na jej widok przypomniało mi się, jak za czasów mojego dzieciństwa Tato, gdy spędzaliśmy czas w ogrodzie, wołał, żebym zamknęła usta, bo żaba policzy moje zęby i będą po kolei wypadać... ;-) Eh! Do tej pory to robię ;-D tak mi to ostrzeżenie utkwiło w pamięci! ;-)