wtorek, 17 grudnia 2013

672. Koza ;-)

Bardzo lubię zapach palącego się w kominku czy piecu kaflowym drewna, a szczególnie błogo nastraja mnie widok tlących się szczap w tradycyjnej kozie – czyli wolnostojącym metalowym piecyku, na którym dodatkowo można podgrzać na przykład wodę na kawę. Uspokajam się wtedy, mentalnie przenoszę się do drewnianej chaty w lesie, całkowicie zwalniam obroty ;-) i nabieram ochoty na zwinięcie się w kłębek, głęboko w fotelu, otulona puszystym pledem... Sama rozkosz! A jest teraz tyle sposobów na dogrzewanie domu – od tradycyjnych kamiennych kominków po te kute wolnostojące metalowe piece... kominki elektryczne czy gazowe... i te na... pilota [tak, takie też są ;-D ]!

- - - - - - - - - -
PS. zmiana zdjęcia głównego w logo bloga nie była przypadkowa! ;-)

- - - - - - - - - -
Zdjęcia © pochodzą z: tumblr, Pomysł na Mieszkanie, Dom Trendy, Arizona Fireplaces.

5 komentarzy:

domek-z-książkami Joanna pisze...

marzy mi się takie cudo, marzy...:))

J. pisze...

Ja też kocham kominki i marzy mi się mój własny...

Chabrowa pisze...

Mi też się marzy kominek :)

Karina pisze...

oj tak sama przyjemnosc usiasc przy takim kominu i wsluchiwac sie w odglosy trzaskajacego drzewa;))

pomieszane-poplątane pisze...

Śliczne te kozy:)
u nas tez kiedyś taka stała ale nie była taka ładna.