niedziela, 22 grudnia 2013

677. Renifer

Od niepamiętnych czasów Sami (czyli Lapończycy) mieszkali na terytoriach, które teraz rozciągają się w granicach aż czterech krajów. Są to: półwysep Kola w Rosji, północna część Finlandii, region przybrzeżny i śródlądowy północnej części Norwegii oraz region w Szwecji. Całe terytorium zamieszkiwane przez ten lud obecnie nazywane jest Sápmi (Samiland, Laponia). Słyną, a przynajmniej tak ich od razu kojarzymy, z hodowli reniferów.

Nils Nilsson Skum był lapońskim hodowcą reniferów, ale świat poznał go jako artystę, którego rozsławiły paryskie targi w 1937 roku. Sam Skum nie był tym zachwycony, nie lubił rozgłosu i zamieszania. Urodził się pewnego dnia kwietnia roku 1872 w namiocie w Ciuruduottar, zmarł 27 grudnia 1951 roku. Jego cała rodzina, również i on sam, była koczowniczymi hodowcami reniferów. Skum nigdy nie chodził do szkoły i mieszkał przez całe życie w górach. Dopiero w wieku 60 lat (po dwóch latach głodu, podczas których stracił niemal wszystkie renifery i ostatecznie osiadł w Sjisjka, niedaleko Kiruny w północnej części Szwecji) stał się pełnowymiarowym artystą (wcześniej cały czas poświęcał zwierzętom). Wykorzystywał każdy nadający się do pracy materiał – od gałązek i kory drzew po kawałki węgla drzewnego. Oprócz rysunków (około 3000) pozostawił wiele przedmiotów codziennego użytku, na przykład bogato zdobionych noży do skórowania zwierząt. W swoich obrazach i struganych w drewnie rzeźbach przedstawiał krajobraz Laponii oraz warunki życia i kulturę ludu Sami. Wydał również książkę, podręcznik tradycyjnej hodowli reniferów, chcąc ocalić ten sposób życia od zapomnienia. Ciekawa postać, warto poszukać w necie i poczytać, a może nawet odwiedzić muzea [Nordic Museum w Gällivare Municipality oraz LKAB w Kirunie, Szwecja], gdzie wystawiane są jego prace? ;-)


- - - - - - - - -
Na zdjęciach renifer autorstwa Nilsa Nilssona Skuma. Dedykacja brzmi: „Minne till Erik Peurell från Nils Nilsson Skum den 2-5 1948”.

1 komentarz:

nunachopin pisze...

Po męczącym dniu trochę poczytalności w sieci. Ciekawostka warta zgłębienia: artysta z natury (bo skąd inąd?), miast pozującego na oryginała karierowicza jakich u nas dostatek. Rzadkość. Jak zwyke inspirujący post. Pozdrawiam. ;)