wtorek, 31 grudnia 2013

Sylwestrowo

Trzy... dwa... jeden...
Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

życzy :-) M.

685. Losowanie nr 74 - jubileuszowe

Chyba nasze chóralne okrzyki usłyszała sama Pani Zima ;-) bo dziś od rana utrzymuje się temperatura minus trzy stopnie Celsjusza, a ziemia, samochody na parkingach, drzewa... są oszronione białym pyłem [choć niestety nie śniegiem ;-) ]. Byłam już z samego rana na dłuższym spacerze i muszę powiedzieć, że powietrze, aura, ciśnienie... no po prostu wszystko gra dziś w idealnej harmonii! Pięknie i dobrze się szło, cudownie rześko oddychało lekko tylko zmrożonym powietrzem, a niebo – czyste, bez chmurki, delikatnie osnute zimową mgiełką, choć jednocześnie osłonecznione... Eh! Żyć nie umierać, chciałoby się rzec! :-D

Po powrocie, rozgrzana gorącą herbatką z miodem i cytryną, zrobiłam uroczyste jubileuszowe losowanie. Na zdjęciu u góry możecie zobaczyć nicki na wyciągniętych losach. Poniżej, dla formalności, podaję listę zwycięzców:

- - - aeljot
- - - Gwinoic
- - - Tomasz Maciejewski
- - - Lenalee
- - - Malineczka74
- - - PannaP
- - - Magnitudoa
- - - Karolina Kielpin
- - - zaczytana-w-chmurach
- - - ashess

Serdeczne gratulacje!!!
Dołączam jak zawsze, obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.


Naj-naj-najważniejsze :-) co dziś chciałabym powiedzieć [prócz życzeń noworocznych, ale to za parę godzin] to gromkie „Dzię-ku-ję!!!” za to, że jesteście ze mną już sześć lat! Niektórzy od samego początku obserwują to moje małe miejsce w sieci, inni dołączyli „po drodze”. ;-) Serdecznie Wam wszystkim dziękuję! Za wsparcie i siłę, jakie mi ofiarowujecie, za dobre słowa, za wspaniałe komentarze, kolorowe kartki pocztowe i promienne maile, za inspirację... a czasem i za kopniaka ;-) bym wzięła się wreszcie za regularne pisanie! Za wszystko raz jeszcze mocno, mocno Wam dziękuję!!!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

684. Z kopyta kulig rwie...

Wędrując po Internecie w poszukiwaniu zimy znalazłam piękne zdjęcie [tumblr: ZsaZsa Bellagio – polecam miłośnikom mody i... baletu ;-)], które przeniosło mnie w czasy dzieciństwa. W latach siedemdziesiątych w Polsce, i Europie, panowała „zima stulecia”, jak ją nazwano. Pamiętam, że szkoły i zakłady pracy w większości były pozamykane, ale dla nas, dzieciaków, to był istny raj – śniegu po pachy, lodowiska, mróz wręcz nie pozwalający oddychać... i organizowane kuligi! Takie najprawdziwsze – z końmi u sań, jak na zdjęciu – były na pewno, ale raczej rzadko, a przynajmniej niedostępne dla mieszczuchów jak ja ;-) Ale w mieście też sobie radziliśmy – nasze drewniane saneczki były doczepiane na przykład do syrenki, warszawy, czy... traktora ;-D i też była frajda! Ależ to były beztroskie czasy: pełne zabawy i czystej radości! A pamiętacie piosenkę Skaldów i Alibabek Z kopyta kulig rwie? Eh! :-D

niedziela, 29 grudnia 2013

683. Gdzie ta zima? :-/

Brakuje mi białego skrzypiącego pod nogami śniegu, naprawdę... Zupełnie nie czuję, że to grudzień, koniec roku już za moment... Rok temu nos i policzki mi się pięknie czerwieniły od mrozu po wieczornym spacerze, a dziś... nic! :-/ Nawet szalika i rękawiczek nie zabrałam, bo nie było takiej potrzeby... Wróciłam osowiała i zatopiłam się w lekturze, tym razem dla prawdziwej intelektualnej przyjemności [„Lem. Mrożek. Listy” z Wydawnictwa Literackiego - szczerze polecam, lektura i zabawna, i bardzo mądra. Jaka szkoda, że dziś już niewielu ludzi pisze do siebie prawdziwe listy, takie na papierze, wysyłane z poczty, w kopercie ze znaczkiem... eh!]. To wciąż mój ulubiony sposób na odpoczynek: lektura przy dobrej muzyce [no dobra, niekiedy też i film ;-D Jak widać nie mam wyszukanego gustu, jeśli chodzi o „rozrywki” ;-) ]. Za czasów szkoły średniej miałam praktyki w jednej z poznańskich księgarń, w której lata później miałam przyjemność pracować. Moja szefowa mawiała, że książki to taka „bakteria”, „wirus”, „choroba zakaźna”, z której nie da się chorego wyleczyć. I muszę przyznać, że to prawda ;-) a ja - ciężko chora - nie chcę się z niej nawet wyleczyć! Chyba by mi pękło serce, gdybym musiała zrezygnować z pracy z książkami... Taka mnie trochę melancholia bierze pod koniec roku... :-/

- - - - -
Nowe tapetki © ze strony VladStudio. Podoba mi się szczególnie ta ostatnia - marzenie ciężko chorego na książki! ;-D

- - - - -
Wciąż można się wpisywać w komentarze pod postem konkursowym, o... TUTAJ.

sobota, 28 grudnia 2013

682. Kino rozrywkowe

Dzisiaj coś z całkiem innej beczki! Jestem świeżo po obejrzeniu nowej, całkiem młodzieżowej ;-) wersji „Spider-Mana”. Tak... czasem lubię takie właśnie kino, najczęściej wtedy, gdy jestem „świątecznie” rozleniwiona... Oczekuję wtedy kina nie wymagającego ode mnie myślenia czy analizy, ot, czystej rozrywki! Idealnymi seansami są ekranizacje komiksów [jeśli tylko potrafisz się nie „podśmiechiwać” pod nosem z całkiem nierealnej, czasem nawet potwornie głupiutkiej fabuły ;-) ]. Tu się liczy akcja i efekty specjalne! Mistrzami gatunku są oczywiście Amerykanie i ich superheros – Batman, Superman, Hulk, Wolverine i jego banda... itp. itd. ;-) Mój ulubiony bohater, a to ze względu na genialnego aktora, odtwórcę głównej roli, jest Iron Man! Ha, tego o mnie nie wiedzieliście, ani nawet się nie spodziewaliście, co? ;-D Na ilustracjach powyżej, z cyklu alternatywne plakaty filmowe, macie okazję zobaczyć tych właśnie bohaterów [zgaduj-zgadula dla tych, którzy nie wiedzą kto jest kim ;-) ] w wersji noir, całość stworzona przez Marko Maneva, grafika z Macedonii. Polecam, wyłącznie ku dobrej zabawie! ;-)

piątek, 27 grudnia 2013

681. 95. rocznica wybuchu powstania wielkopolskiego

Kilka fotek z inscenizacji początków walk w Poznaniu na Placu Wolności. Pokazy przygotowały grupy rekonstrukcyjne, choć na jednym ze zdjęć można zobaczyć, w rzędzie z odtwórcami, prawdziwych żołnierzy WP z pamiątkową chorągwią. Muszę jednak przyznać, że nie jest łatwo robić zdjęcia z trzeciego rzędu, ponad głowami innych uczestników [co niestety widać – czubki głów widzów, współczesne reklamy w tle... ;-) Pardon!] a było nas bardzo wielu! Największych wzruszeń dostarczył moment składania przysięgi, prowadzonej przez generała Dowbora-Muśnickiego. Pięknie wypadła - równym mocnym głosem aktorów i nas, widzów. A największych chyba atrakcji dostarczyli ułani i... oczywiście garkuchnie serwujące grochówkę! ;-D Do zobaczenia za pięć lat na okrągłej rocznicy!


- - - - - - - -
Jubileuszowy konkurs książkowy wciąż trwa! :-) Zapraszam do wpisywania się -> TUTAJ.

czwartek, 26 grudnia 2013

680. Brzuszek...

Jeśli zjem jeszcze jeden kawałek rybki, jeszcze jedno małe... tyci-tyci uszko z grzybkami, jeszcze jedną łyżkę barszczyku... to jedyne co mi pozostanie, to zsunąć się z hukiem z fotela wprost na podłogę, bo wstać to na 100% nie zdołam! ;-D Nie wiem, jak wy, ale ja w święta zwyczajnie przesadzam ;-) a dziś to już tylko lecznicza herbatka ratowała mój pełny brzuch – miętka... ;-)

Jutro wybieram się na długi spacer, żeby rozruszać kości i mięśnie po takim wielkim ucztowaniu ;-) a około godziny 14.30 mam zamiar zawitać na Plac Wolności w Poznaniu. Powód jest jeden – jutro przypada 95. rocznica wybuchu powstania wielkopolskiego, jedynego zrywu na ziemiach polskich, który zakończył się sukcesem. Tę rocznicę Poznań zaczął świętować już dziś – do miasta, na dworzec letni, przyjechał zabytkowy pociąg, z którego wysiadł Ignacy Paderewski [oczywiście to teatralna inscenizacja, ale jakże wzniosła!]. Jutro główna część obchodów, m.in. rekonstrukcja z udziałem wojska i grup wolontariuszy, wspomnienie generała Dowbora-Muśnickiego, składanie kwiatów pod pomnikiem powstańców i na grobie generała Taczaka, a potem wspólne złożenie przysięgi, „że pamiętamy!”. Miasto zaprasza też na tradycyjną wojskową grochówkę [ale kto to wmieści po świątecznym ucztowaniu? ;-)]. Zabieram aparat foto, licząc na dobrą pogodę, dużo przyjaznego światełka do zdjęć i na... prawdziwe zdrowe patriotyczne emocje. Może ktoś z was też się zjawi w Poznaniu?


- - - - - - - - -
1. Tapetka z miętową herbatką z good-wallpapers.com.
2. Konkurs książkowy trwa! :-) Proszę się wpisywać -> TUTAJ.

środa, 25 grudnia 2013

679. Konkurs nr 74 - urodziny bloga!

Zaciszu wyśnionemu... stuknął kolejny, już szósty roczek! ;-) Chciałabym wszystkim serdecznie podziękować, że wciąż tu zaglądacie, komentujecie, piszecie dobre słowa i maile... dzięki czemu - co prawda w zwolnionym tempie - ale blog nadal żyje, a ja się bardzo bardzo staram! :-) Dziękuję!

Z tej też wyjątkowej okazji ogłaszam specjalne świąteczne wydanie konkursu książkowego. Moje propozycje nagród są na zdjęciach u góry. Stworzę z nich dziesięć losowo później wysyłanych pakietów: książka + stempelek z zimową śnieżynką + poduszeczka tuszu [nie ma na zdjęciu]. W sylwestrowy poranek, czyli 31 grudnia, wylosuję dziesięć nicków czytelników mojego bloga, spośród wszystkich osób, które wpiszą się pod tym postem w komentarzach. Zapraszam! ...i raz jeszcze życzę radosnych świąt! ;-D

wtorek, 24 grudnia 2013

Życzenia

Oby te zimowe święta były dla Was bajkowo pięknym,
radosnym i wzruszającym zwieńczeniem pracowitego roku!
życzy z całego serca M.




- - - - - - -
Ilustracja: Eva Melhuish

poniedziałek, 23 grudnia 2013

678. Zimowa aura

Dziś bez zbędnych słów, ot, tak!, dla rozluźnienia tuż przed ostatnimi gorączkowymi świątecznymi przygotowaniami – kilka ładnych fotek zwierzaków zimą... ;-D


- - - - - - - - -
Zdjęcia ©: Leszek Cieśluk (zając), Grzegorz Leśniewski (wilk), onephoto.net, tumblr.

niedziela, 22 grudnia 2013

677. Renifer

Od niepamiętnych czasów Sami (czyli Lapończycy) mieszkali na terytoriach, które teraz rozciągają się w granicach aż czterech krajów. Są to: półwysep Kola w Rosji, północna część Finlandii, region przybrzeżny i śródlądowy północnej części Norwegii oraz region w Szwecji. Całe terytorium zamieszkiwane przez ten lud obecnie nazywane jest Sápmi (Samiland, Laponia). Słyną, a przynajmniej tak ich od razu kojarzymy, z hodowli reniferów.

Nils Nilsson Skum był lapońskim hodowcą reniferów, ale świat poznał go jako artystę, którego rozsławiły paryskie targi w 1937 roku. Sam Skum nie był tym zachwycony, nie lubił rozgłosu i zamieszania. Urodził się pewnego dnia kwietnia roku 1872 w namiocie w Ciuruduottar, zmarł 27 grudnia 1951 roku. Jego cała rodzina, również i on sam, była koczowniczymi hodowcami reniferów. Skum nigdy nie chodził do szkoły i mieszkał przez całe życie w górach. Dopiero w wieku 60 lat (po dwóch latach głodu, podczas których stracił niemal wszystkie renifery i ostatecznie osiadł w Sjisjka, niedaleko Kiruny w północnej części Szwecji) stał się pełnowymiarowym artystą (wcześniej cały czas poświęcał zwierzętom). Wykorzystywał każdy nadający się do pracy materiał – od gałązek i kory drzew po kawałki węgla drzewnego. Oprócz rysunków (około 3000) pozostawił wiele przedmiotów codziennego użytku, na przykład bogato zdobionych noży do skórowania zwierząt. W swoich obrazach i struganych w drewnie rzeźbach przedstawiał krajobraz Laponii oraz warunki życia i kulturę ludu Sami. Wydał również książkę, podręcznik tradycyjnej hodowli reniferów, chcąc ocalić ten sposób życia od zapomnienia. Ciekawa postać, warto poszukać w necie i poczytać, a może nawet odwiedzić muzea [Nordic Museum w Gällivare Municipality oraz LKAB w Kirunie, Szwecja], gdzie wystawiane są jego prace? ;-)


- - - - - - - - -
Na zdjęciach renifer autorstwa Nilsa Nilssona Skuma. Dedykacja brzmi: „Minne till Erik Peurell från Nils Nilsson Skum den 2-5 1948”.

sobota, 21 grudnia 2013

676. Zmiany klimatyczne

Dziś nieco poważniejszy temat, ale tak mnie jakoś niezbyt pozytywnie nastroił ten pierwszy dzień kalendarzowej zimy...

USGS, czyli U.S. Geological Survey, to strona internetowa prowadzona przez rząd Stanów Zjednoczonych dotycząca nauki w dynamicznie zmieniającym się świecie. Dotyczy oczywiście przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, ale – planeta jest jedna, i wszystko co tam, w Ameryce Północnej, się zmienia może mieć wpływ na to, co dzieje się w innej części naszego świata. Na portalu można się dowiedzieć o prowadzonych [otwartych i tych już zamkniętych] projektach badawczych, dotyczących m.in. klimatu, ekosystemu, geologii, minerałów i innych bogactw ziemi, zagrożeń naturalnych takich jak tornada, powodzie itd. itp. Niezwykle pożyteczna i wzbudzająca ciekawość świata strona. Polecam, bo nasza wiedza o zmianach na planecie, moim zdaniem, jest znikoma. Na co dzień nie interesujemy się zupełnie tym, że gdzieś tam zanikają lodowce, gdzie indziej poziom wody podniósł się o kilka centymetrów i zalał na stałe całe połacie ziemi... i co tak naprawdę te zmiany przynoszą nie tylko tym konkretnym miejscom. Efekt motyla...

Co jest na zdjęciach? To zachodnia część linii brzegowej Muir Inlet w Glacier Bay National Park and Preserve na Alasce. Na obu zdjęciach to dokładnie to samo miejsce, tyle że o ponad sto lat później. Pierwsze zdjęcie (to właściwie pocztówka) wykonano w połowie roku 1895, drugie 11 sierpnia 2005 roku. W ciągu tych ponad 100 lat pomiędzy wykonanymi zdjęciami, lodowiec Muir [na pierwszym planie z lewej strony ściana Adams Glacier] wycofał się więcej niż 50 kilometrów (31 mil) i zniknął całkowicie z pola widzenia. Skały na pierwszym planie, z prawej strony fotografii, rozsypały się... Dość przerażające, nie sądzicie? Takie zmiany, właściwie na naszych oczach... :-/


- - - - - - - - -
Pocztówka [L.V. Winter, P.E. Pond # C141] z prywatnej kolekcji autora artykułu, dr Bruce’a F. Molnia. Zdjęcie drugie z USGS wykonał sam Autor - © Bruce F. Molnia. Cały artykuł można przeczytać oraz obejrzeć więcej zdjęć porównawczych -> TUTAJ.

- - - - - - - - -
Informacyjnie: z prawej strony mojej strony blogowej, tuż nad zegarem umieściłam link do specjalnej świątecznej strony WWF, na której można dotować projekty badawcze i ochronne zwierząt prowadzone przez tę organizację pożytku publicznego. Wiem, że przed świętami nie mamy do takich spraw głowy, a już tym bardziej finansów, ale być może ktoś z was jednak się skusi i wesprze WWF? To moja propozycja na dobry uczynek.

piątek, 20 grudnia 2013

675. Zimowy urlop?

Oj, bardzo bym chciała, żeby był prawdziwie zimowy! ;-) Piątek był ostatnim dniem w pracy przed krótkim świątecznym urlopem - cieszę się przeogromnie, i tylko zapytuję, gdzie ten śnieg? ;-D Juto pewnie nie będę wiedziała, co ze sobą zrobić - no bo jak to tak? bez maszynopisu? przynajmniej jednego? - ale postaram się nie trząść strachliwie i nerwowo z tego powodu [objawy pracoholizmu :-/ ] i przyzwyczaić się vel. nacieszyć perspektywą nareszcie wolnych dni! Czego i wam życzę! :-)

- - - - - - - - -
Już za kilka minut zacznie się kalendarzowa zima!


- - - - - - - - -
Wszystkie zdjęcia z tumblr, skarbnicy ładnych fotek ;-)

czwartek, 19 grudnia 2013

674. Korzenne ciasteczka

W okresie świątecznym bez pierniczków się nie obejdzie! ;-D Lukrowane gwiazdeczki, choineczki, renifery, serduszka... imbirowy Ciastek ze Shreka ;-) [słynna scena tortur i okrzyk: „Tylko nie moje lukrowane guziczki!” zawsze rozśmiesza mnie do łez!] i wiele, wiele innych kształtów! Ale może nie o sam kształt chodzi, choć oczywiście pięknie takie ciasteczka wyglądają na choince, a o ten cudowny korzenny zapach! Wprost nie mogę się doczekać! ...i tylko szkoda, że ja piec nie potrafię ;-) ale jak co roku wybiorę się do IKEA na łowy do sklepiku ze szwedzkimi łakociami. Polecam! :-)


- - - - - - - - - - -
Zdjęcia © ze stron: we-dwoje.pl, czasdzieci.pl, tapeciarnia.pl, carnetsparisiens.com, tumblr.