czwartek, 3 kwietnia 2014

697. Pharrell Williams

U góry: cover płyty G I R L i zdjęcie z 27 stycznia tego roku z koncertu „The Night That Changed America: A GRAMMY Salute To The Beatles”, Los Angeles Convention Center.


Czy was też ułapiła „Happy-mania”? ;-) Bo mnie tak, i to na całego! Zażyczyłam sobie nawet na prezent najnowszą płytkę Pharrella Williamsa, pt. G I R L, i teraz słucham jej namiętnie i na okrągło. Bardzo mi się ta muzyka – teraz! ;-) po kilku przesłuchaniach płytki – podoba: jest funkowo-soulowo-rockowa i bardzo, ale to bardzo radosna. Świeżo, oryginalnie i nowocześnie podany mix Michaela Jacksona, Steviego Wandera i... może z kapką Lenny’ego Kravitza... ;-D Ale „piętno” Pharrella, jako producenta i przede wszystkim twórcy, jest oczywiste – nie da się tej muzyki z niczym innym pomylić. Świetnie się przy tych utworkach maszeruje, nóżki po prostu same chodzą, a nawet rytmicznie sobie tańczą! ;-) Polecam szczerze, dawno nie odkryłam czegoś tak pogodnego i poprawiającego nastrój w muzyce. Oczywiście, chyba już wszyscy znają utworek Happy [i jego 24-godzinny teledysk] – trudno się od niego uwolnić, wyskakuje nawet z przysłowiowej szafy ;-) ale na tej płytce jest o wiele więcej i do tego ciekawszych piosenek [no może tylko jedna mi nie pasuje, ta z gościnnym występem Miley Cyrus, której to „artystki” zwyczajnie nie lubię – zatem to bardziej moja mało obiektywna opinia ;-)]. Plejada gwiazd na płycie jest imponująca: Justin Timberlake, Timbaland, Daf Punk [no jakże by inaczej ;-) ], Alicia Keys, a nawet sam... Hans Zimmer, który dopracował smyczki w kilku utworach. Trudno się nie zakochać!

Ale, ale... to zdecydowanie nie była „miłość od pierwszego przesłuchania”. Prawda jest taka, że to jedna z tych płyt, które przy pierwszym poznaniu od razu odrzuciłam, jako powtarzalne, nudne bo zbyt lekkie [cóż... ;-) ], nieskładnie zmieszane utworki w typie nowy hip-hop z bazą w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, których ja na dłuższą metę nie trawię... :-/ A to błąd! Warto poznawać nowe rzeczy! Teraz mi się płytka podoba, a nawet bardzo, bardzo! Polecam uwadze! :-)

- - - - - - -
PS. Ten facet ma 40 lat, uwierzycie?! No popatrzcie na fotkę! On wygląda na co najmniej o połowę młodszy... Ja też chcę tak wyglądać! ;-D Poczytałam też trochę o nim i jestem zaskoczona, jak wiele piosenek, hitów, właśnie on napisał czy wyprodukował [współpracował choćby z Jayem Z, Kellis, Paulem Oakenfoldem, Snoop Doggiem, Madonną...], i pełna podziwu dla jego kreatywności [nie cierpię tego słowa, ale akurat w tym kontekście pasuje idealnie], talentu, pomysłów, werwy i energii! Świat bywa piękny, co? :-)

5 komentarzy:

Chabrowa pisze...

Naprawdę on ma 40 lat! Myślałam, że 20. Piosenki rzeczywiście ciekawe

Moje książki pisze...

Twórczość Pharrella śledzę od dawna i cieszę się że wreszcie jego nazwisko stało się powszechnie znane. Choć prawdę mówiąc już wcześniej ani popularności ani sukcesów mu nie brakowało. Przyznam że jeśli chodzi o ten album, byłam sceptyczna. Póki co przesłuchałam tylko fragmenty i zachwycona nie byłam, może jednak jest właśnie tak jak piszesz i w tym przypadku trzeba posłuchać kilka razy... Pewnie zaryzykuję ;-)

nunachopin pisze...

Mój półtoraroczny synek go uwielbia. Gdy trafimy na jego teledysk, Tomczysław zaczyna się szczerzyć do ekranu i radośnie tańczyć. Przyznaję, że i mnie Pharrell ujął choć słyszałam może ze trzy jego piosenki. A muzyka Lennego Kravitza to miłość moja wielka od lat prawie dwudziestu, ale aż do tej chwili nie przyszedł mi do głowy w kontekście twórczości Williamsa... ale owszem, coś tam pobrzmiewa... ;)

KolorowyŚwiat pisze...

Ja Pharrella świadomie "odkryłam" niedawno! Wcześniej mogła podobać mi się jakaś jego piosenka, ale...nie wiedziałam kto to śpiewa! Teraz wiem i bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam!

Faledor pisze...

N.E.R.D. "She wants to move" to jego pierwsza piosenka, która dźwięczała mi w uszach dobrych parę lat, a i teraz chętnie jej słucham :)Facet ma w sobie coś (mam na myśli jego muzykę :D )A ostatnia płyta (Daft Punk) to taki powrót do muzyki lat 80-tych, do których mam wielki sentyment.