niedziela, 21 września 2014

712. Ogrody Tematyczne Hortulus - część 1

Wszystkie zdjęcia moje - robione Olympusem E-510 z krótkim kitem.

W zeszłą sobotę miałam przyjemność gościć w Dobrzycy niedaleko Koszalina. Pogoda niespecjalnie dopisała – co widać na zdjęciach – ale i tak było warto. Śmiem nawet twierdzić, że jeden dzień na zwiedzanie to zdecydowanie za mało! A przyciągnęły mnie tam szeroko reklamowane wśród moich znajomych Ogrody Tematyczne Hortulus. „Zostały założone w 1992 roku. Ich realizacja wciąż trwa. Obecnie do zwiedzania dostępnych jest 28 różnych ogrodów tematycznych. Łącznie zgromadzonych jest ponad sześć tysięcy gatunków i odmian roślin, w tym gatunki egzotyczne oraz unikalne. Ogrody znajdują się w wyjątkowo ciepłej strefie klimatycznej 7b, gdzie zimy są łagodne i występuje dużo więcej opadów niż w innych rejonach kraju. Ogrody zostały wielokrotnie nagrodzone, m.in. przez Polską Organizację Turystyczną” [cytat za stroną domową ogrodów].

Po kupieniu biletu na zwiedzanie całych dostępnych dla publiczności terenów [kasa znajduje się w centrum ogrodniczym – ledwo się powstrzymałam, by od razu nie kupić dziesiątek roślin ;-D Ograniczyłam się do tony pocztówek i znaczków, które zaplanowałam stąd wysłać do znajomych :-) ] i ruszyłam w... dwukilometrową trasę :-/ podrzędną drogą do części ogrodów Hortulus Spectabilis – z atrakcją w postaci wieży widokowej i labiryntu. „Docelowo będzie ponad 30-hektarowym kompleksem ogrodów o różnym charakterze. Obecnie zakończony pierwszy etap realizacji projektu (powierzchnia 5,5 hektara) to największy w świecie labirynt grabowy o powierzchni jednego hektara, długości korytarzy 3,2 kilometra i wysokości ścian dwa metry. Sercem labiryntu jest wysoka na około 20 metrów wieża widokowa, z której podziwiać można labirynt, otaczające go ogrody i dalsze okolice, aż po Morze Bałtyckie” [cytat za Mój piękny ogród].

Jako że nie mam samochodu, a moja kondycja jest poniżej zera, umęczyłam się srogo zanim dotarłam do bram ogrodów z labiryntem. A ponieważ wcześniej nic nie czytałam o tych terenach [świadomie, chciałam czuć się zaskoczona], po drodze marudziłam, że bez sensu jest tracić czas na łażenie pośród śmierdzących kocimi szczynami – no pardon, ale tak właśnie jest ;-) – zgromadzonych hurtem krzaków bukszpanu. Okazało się jednak, że moje marudzenie nie miało sensu, bo labirynt nasadzony jest z przepięknego grabu! :-D A poza samym labiryntem są tu i inne połacie cudownie wyglądających ogrodów: zbioru róż, alei lipowej, kolekcji metalowych i drewnianych ławeczek i krzesełek ogrodowych, ciekawej ekspozycji zegarów słonecznych, tysiąca odmian roślin, np. nieznanej mi wcześniej odmiany miłorzębu czy różowej hortensji bukietowej... i wielu wielu innych atrakcji! Widać, że ta część jest dość nowa, a na pewno dopiero niedawno udostępniona do zwiedzania [od czerwca tego roku], wciąż trwają prace [wielu ogrodników krzątało się po tych terenach, z wieży widziałam też i ciężki sprzęt w pracach]. Po zwiedzeniu tej części odpoczywałam chwilę w lasku brzozowym na jednym z dziesiątek postawionych tu białych drewnianych fotelach. Cudownie :-) ...ale, ale... oto teraz czekają na mnie dwa kilometry drogi powrotnej do właściwej części ogrodu :-/ Bogowie, dlaczego ja nie dostałam od was w prezencie skrzydeł, co? ;-D

3 komentarze:

kasiaparkview pisze...

Wspaniałe miejsce. Widziałam te ogrody jedynie w TV, w programie "Maja w ogrodzie". Ten post upewnia mnie, że warto się tam wybrać. Super jest ten labirynt, już wyobrażam tam sobie mojego syna w akcji ;).

pomieszane-poplątane pisze...

Przepiękne miejsce:)

KarolinaCh pisze...

Super zdjęcia :) A ja o tych ogrodach wcześniej nic nie słyszałam. Widzę jednak, że warto dopisać je do listy miejsc "do odwiedzenia" :D