niedziela, 19 października 2014

717. Ostatki w ogrodzie

Zdjęcia moje :-) Olympus E-510 z krótkim kitem.

Korzystając z wolnego od prac redakcyjnych weekendu, wybrałam się wczoraj do Ogrodu Botanicznego. To ostatnie tygodnie, kiedy ogród jest otwarty dla zwiedzających. Zamierzam ten czas wykorzystać maksymalnie – planuję kilka dni urlopu w ostatnich dniach października, dzięki czemu odwiedzę poznańskie i okoliczne ogrody i zobaczę, jak postępuje złota jesień. Szkoda tylko, że mimo zapowiedzi meteorologów, że się rozpogodzi, wczoraj złapał mnie prawdziwy jesienny deszcz... :-/ Nie zabrałam parasolki, ani kapelusika przeciwdeszczowego, przez co szybko musiałam się stamtąd ewakuować. Schowałam się na moment pod pergolą, ale liści coraz mniej, więc i osłona była słaba... A sam ogród... puściutki! :-/ Porozmawiałam z jedną z pań „patrolujących” ogród, o tym jak niewiele osób przychodzi już do ogrodu, nie wspominając nawet o tym, że tradycja zbierania liści czy owoców drzew, czy to przez dzieci na zajęcia w szkole, czy też po prostu z myślą o pięknej dekoracji w domu – już całkiem zanikła. Eh, co za życie...

Jutro zapraszam na październikową edycję książkowego rozdania! :-)

4 komentarze:

Moje zaczytanie pisze...

Cudna ta Złota Polska jesień.
Na Twoich zdjęciach to wyraźnie widać i czuć

Avrea pisze...

jesień cudna w ogrodach i nie tylko , szkoda ,że takjak napisałaś pustki !

barbaratoja pisze...

Trzeba wykorzystywać każdą chwilę wolną od pracy i korzystać z pięknej pogody. U nas od wczoraj deszcz :-(

kasiaparkview pisze...

A mi się jakoś zawsze wydawało, że z ogrodu botanicznego to liści, a tym bardziej owoców zabierać nie można ;).Chyba byłam w błędzie. Wczoraj z synem robiliśmy obserwację drzewa do szkoły i z braku ogrodów w okolicy musieliśmy się zadowolić osiedlową wierzbą.
Zazdroszczę tego relaksującego spaceru, mimo deszczu.