niedziela, 9 listopada 2014

722. Nowe Zoo w Poznaniu

Zdjęcia moje :-) Olympus e-510 z krótkim kitem.


Mimo rosnącego od kilku dni i coraz silniejszego bólu kręgosłupa postanowiłam wczoraj wybrać się na przechadzkę po Nowym Zoo w Poznaniu. Myślałam „klin klinem” – ból przejdzie jak rozchodzę, ale teraz już wiem, że to tylko takie powiedzonko... ;-) Boli jak bolało... :-/ Ale nie o tym ma być ta notatka!

Jestem już stara baba ;-) ale w Nowym Zoo w Poznaniu jeszcze nie byłam. Nie wiem, szczerze mówiąc, jaka jest tego przyczyna. Czy chodzi o niezbyt komfortowy dla mnie widok zwierzaków w klatkach? Okazało się, że to nie do końca prawda, że nie wszystkie zwierzęta muszą być trzymane w klatkach. O zapach? ...którego tak naprawdę wcale nie odczuwałam jako niewygodę. No nie wiem, nie wiem... Ostatecznie podobało mi się, mimo tego, że co chwilę musiałam przysiadać na ławeczkach, by dać odsapnąć kręgosłupowi i drętwiejącym nogom.

Część zwierząt została już przeniesiona do ocieplanych budynków na okres zimowy, część pomieszczeń, np. ekspozycja motyli, były nieczynne, ale wiele zwierzaków wciąż hasało po wybiegach. Zaskoczyło mnie, jak dużo zwierząt nawet nie jest odgrodzonych siatkami – czy te małe słodkie surykatki nie uciekają?! ;-) – a jak inne mają tego miejsca zdecydowanie za mało, na przykład orłosępy. Oczywiście, ogromne wrażenie zrobiły na mnie „słoniarnia” i tuż obok wybiegi dla słoni i wielbłądów. Oczarowały mnie różowe flamingi i skupisko czerwonodziobych bocianów, zasmucił [choć pewnie nie powinien, bo ma i przestrzeń, i miejsce do spania - tak zwany azyl] widok przytulonego do drzewa kiwającego się niedźwiedzia brunatnego, zaintrygowały kapibary i tapiry, pogoniły mnie radośnie bernikle i gęsi... itp. itd. ;-) Pięknie spędzony dzień. Polecam uwadze, zwłaszcza, że od 01 listopada do końca lutego bilety do zoo są znacznie tańsze jak w sezonie, a w cenie jest też przejazd specjalną „kolejką”!

4 komentarze:

Beata Wieczorek pisze...

Byłam tam w czerwcu. Niedźwiedzie nie chciały się pokazać :/. Poza tym bardzo mi się podobało. Schodziłam się okrutnie, ale było fajnie!
U mnie na ból kręgosłupa zazwyczaj pomagają odpowiednie ćwiczenia. Pozdrawiam i życzę zdrówka!

Czarne Espresso pisze...

Oj, strasznie dawno nie byłam w Zoo. Chyba w szkole jeszcze...

nunachopin pisze...

Ja W ZOO byłam ostatnio jakieś 3 lata temu. Mam ambiwalentny stosunek do tego typu instytucyji. Z jednej strony ciekawość ciągnie i uspokaja myśl, że o te zwierzaki się tam dba i chroni gatunki i tepe i tede. Z drugiej strony przedmiotowe traktowanie braci młodszych i założenie, że im wszystko jedno — zniechęca. Nie żebym była wielką miłośniczką zwierząt - nie tulam, nie przygarniam, nie "gugam" do małych szczeniaczków. Ot empatia. Wszak układ nerwowy i wolę/instynkty również i owe mają.

Cóż, kiedy mój pierworodny lubi ZOO... ;)

coco.nut pisze...

na kręgosłup polecam jogę, mnie naprawdę pomaga!

zwierzaki w klatce to nie jest mój ulubiony motyw, ale nowe zoo jest tak rozległe, że od biedy można nawet nie spotkać zwierzaków ;)

a widziałaś tygrysy? cuuuudne koty...