niedziela, 27 kwietnia 2014

699. Losowanie nr 79 :-)

Cieszę się, że zdążyliście! :-) Losowanie już się odbyło, co widać na załączonym obrazku. Dla formalności tylko podam poniżej nicki osób, do których polecą pakieciki konkursowe [dwie książki, jeden film, jeden stempelek, jedna poduszeczka tuszu]:

- - - ROMA
- - - Edyta
- - - eniutek

Gratulacje! :-)
I jak co miesiąc dla przypomnienia... „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki podarunków z danego konkursu”.

A co w kolejnym konkursie? Tym razem z numerem 80, czyli prawie jak jubileuszowe rozdanie! ;-) Mam małą niespodziankę, choć, nie owijając w bawełnę, trzymam na razie kciuki, by się udało, bo... książka się właśnie drukuje!!! ;-D Tak, tak! To będzie jeszcze ciepła i pachnąca nowość, piękna klasyczna historia [może powinnam nawet napisać: legenda?] z wyjątkowymi ilustracjami [to litografie], które polski czytelnik zobaczy nareszcie w komplecie [dotychczasowe wydania nie były tak pięknie ilustrowane]. A sama opowieść wiąże się choćby z pewną metalową rzeźbą w Poznaniu -> KLIK. ;-D

czwartek, 24 kwietnia 2014

698. Konkurs nr 79 - błyskawiczny!

Chyba pierwszy raz przegapiłam datę konkursową... :-/ Pardon! Ale już nadrabiam, ogłaszając błyskawiczny konkurs nr 79! Do rozlosowania będą trzy pakieciki mieszane:

- - - Jak to wypić - pięknie opracowana typograficznie ciekawa gawęda na temat napitków różnych autorstwa brytyjskiej dziennikarki Victorii Moore
- - - Przegrane życie - historia rodzinna „odkryta” po latach, opowiedziana przez Ute Scheub
- - - Elling - zabawny, mądry norweski film na płycie DVD
- - - stempelek z listkiem + poduszeczka tuszu

Sponsorem prezencików książkowych i stempelków jestem ja. :-) Film podarowało do rozlosowania wydawnictwo Replika - serdecznie dziękuję! A wszystkim zaglądającym na mój blog polecam udział w losowaniu, choćby dlatego, że książki mają wyczerpane nakłady u wydawcy, są już ciut „zapomniane”, a wielka szkoda, bo na przykład lektura Przegranego życia zrobiła na mnie wręcz piorunujące wrażenie [krótka recenzja jest tutaj -> KLIK]. Oto córka nazisty, po 35 latach od śmierci ojca, próbuje „przepracować” (termin z psychologii, oznaczający w skrócie: opracować / przeżyć / omówić coś powtórnie, przerabiając szczegóły) temat swojej rodziny. Jest to na tyle trudne, intymne przeżycie, że wykorzystuje fikcyjne nazwisko, nadane ojcu przez Güntera Grassa, który w 1969 roku w Stuttgarcie był świadkiem jego publicznego samobójstwa [opisał je w Z dziennika ślimaka]. Polecam uwadze!

Zapraszam do wpisywania się pod tym postem - tym razem jest mało czasu: tylko do niedzielnego ranka, kiedy to około 12.00 zrobię losowanie. Zapraszam! :-)

czwartek, 3 kwietnia 2014

697. Pharrell Williams

U góry: cover płyty G I R L i zdjęcie z 27 stycznia tego roku z koncertu „The Night That Changed America: A GRAMMY Salute To The Beatles”, Los Angeles Convention Center.


Czy was też ułapiła „Happy-mania”? ;-) Bo mnie tak, i to na całego! Zażyczyłam sobie nawet na prezent najnowszą płytkę Pharrella Williamsa, pt. G I R L, i teraz słucham jej namiętnie i na okrągło. Bardzo mi się ta muzyka – teraz! ;-) po kilku przesłuchaniach płytki – podoba: jest funkowo-soulowo-rockowa i bardzo, ale to bardzo radosna. Świeżo, oryginalnie i nowocześnie podany mix Michaela Jacksona, Steviego Wandera i... może z kapką Lenny’ego Kravitza... ;-D Ale „piętno” Pharrella, jako producenta i przede wszystkim twórcy, jest oczywiste – nie da się tej muzyki z niczym innym pomylić. Świetnie się przy tych utworkach maszeruje, nóżki po prostu same chodzą, a nawet rytmicznie sobie tańczą! ;-) Polecam szczerze, dawno nie odkryłam czegoś tak pogodnego i poprawiającego nastrój w muzyce. Oczywiście, chyba już wszyscy znają utworek Happy [i jego 24-godzinny teledysk] – trudno się od niego uwolnić, wyskakuje nawet z przysłowiowej szafy ;-) ale na tej płytce jest o wiele więcej i do tego ciekawszych piosenek [no może tylko jedna mi nie pasuje, ta z gościnnym występem Miley Cyrus, której to „artystki” zwyczajnie nie lubię – zatem to bardziej moja mało obiektywna opinia ;-)]. Plejada gwiazd na płycie jest imponująca: Justin Timberlake, Timbaland, Daf Punk [no jakże by inaczej ;-) ], Alicia Keys, a nawet sam... Hans Zimmer, który dopracował smyczki w kilku utworach. Trudno się nie zakochać!

Ale, ale... to zdecydowanie nie była „miłość od pierwszego przesłuchania”. Prawda jest taka, że to jedna z tych płyt, które przy pierwszym poznaniu od razu odrzuciłam, jako powtarzalne, nudne bo zbyt lekkie [cóż... ;-) ], nieskładnie zmieszane utworki w typie nowy hip-hop z bazą w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, których ja na dłuższą metę nie trawię... :-/ A to błąd! Warto poznawać nowe rzeczy! Teraz mi się płytka podoba, a nawet bardzo, bardzo! Polecam uwadze! :-)

- - - - - - -
PS. Ten facet ma 40 lat, uwierzycie?! No popatrzcie na fotkę! On wygląda na co najmniej o połowę młodszy... Ja też chcę tak wyglądać! ;-D Poczytałam też trochę o nim i jestem zaskoczona, jak wiele piosenek, hitów, właśnie on napisał czy wyprodukował [współpracował choćby z Jayem Z, Kellis, Paulem Oakenfoldem, Snoop Doggiem, Madonną...], i pełna podziwu dla jego kreatywności [nie cierpię tego słowa, ale akurat w tym kontekście pasuje idealnie], talentu, pomysłów, werwy i energii! Świat bywa piękny, co? :-)