sobota, 27 września 2014

715. Rozdanie nr 84

Nareszcie sobota! ;-D Ostatnio bardzo mnie cieszą weekendy z dala od firmy i biurka, na którym piętrzą się stosy niewydanych jeszcze książek do redakcji czy korekty, rozgrzebanych ozalidów, montaży i proof-ów do oceny i zatwierdzenia, zestawień wszelkich i analiz... i tym podobnych prac wydawniczych do wykonania. Kocham to z całego serca, nie wyobrażam sobie pracy poza branżą związaną z książkami, a jednak nadeszła jesień [a tuż za nią kroczy zima, czyli najbardziej dochodowy moment w życiu wydawnictw, no wiecie... święta i szalona gorączka zakupów ;-)], a to oznacza w wydawnictwach i drukarniach całej Polski wzmożoną i bardzo, bardzo, baaaaardzo intensywną pracę, niemal gonitwę z czasem! A tego nie lubię, niestety... :-/ To ostatnie chwile tuż przed targami w Krakowie, a zatem... szybko, szybko, już i natychmiast... Znów marudzę, ale to tylko przez moment – potem będzie czas na podsumowanie roku, i wtedy świat znów staje się piękny! ;-)

Wróćmy jednak do najważniejszego momentu tego dnia – podania dwóch nicków osób, do których polecą paczki z książkami. W tym miesiącu szczęście uśmiechnęło się do...

- - - cyrysia
- - - bluuu

...którym serdecznie gratuluję! :-)
Tradycyjnie już poproszę o podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem książkowego rozdania], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki podarunków z danego konkursu.

I jeszcze słów kilka o pięknym „haftowanym modelu” ;-) ze zdjęcia – to podarunek od kasiaparkview, której chcę podziękować za tak miłą niespodziankę. Uwielbiam ręcznie wykonane drobiazgi, a ten jest też wyjątkowy ;-) bo nie tylko pięknie wygląda, ale i... pachnie! Tak, tak, to woreczek zapachowy z saszetką różanego potpourii w środku. Dziękuję raz jeszcze! :-)

poniedziałek, 22 września 2014

714. Konkurs nr 84

Dwa pakiety książkowe czekają na chętnych w 84. z kolei konkursie na moim blogu! :-)

- - - Prawdziwy cud + Bez śladu
- - - Wybór + Jack Reacher 61 godzin

Sponsorem jestem ja. Uwaga! Książki są oczywiście nowe i nieczytane, jak zawsze!, ale tym razem w środku są stempelki „Nie na sprzedaż”. Wolę uprzedzić, bo być może ktoś nie będzie zainteresowany tak oznaczoną książką.

Zasady zabawy pozostają bez zmiany – poproszę się wpisywać pod tym postem od teraz do piątkowej północy. W sobotę podam, do kogo zostaną wysłane książeczki. :-) Zapraszam!

niedziela, 21 września 2014

713. Ogrody Tematyczne Hortulus - część 2

Wszystkie zdjęcia moje – robione Olympusem E-510 z krótkim kitem.

Gdy już się doczłapałam do bramy ogrodów właściwych... od razu ruszyłam do Caffebar Barwinek na wielką szklankę wody ;-) Tego mi było trzeba! Wypisałam karteczki pocztowe z pięknymi ujęciami ogrodów i poobserwowałam sobie licznie tu zgromadzonych rozgadanych zwiedzających. Po tym krótkim odpoczynku podreptałam do bramki wejściowej i... oniemiałam! Gdzie mam patrzeć najpierw? Ruszyć w prawo czy w lewo, a może na ten śliczny czerwony most na wprost w części japońskiej... Żadne słowa nie oddadzą piękna tych ogrodów, to trzeba zobaczyć na własne oczy! Zachwyciły mnie róże – wiele przeróżnych odmian, od krzaczków po drzewka, wszystkie kwitły i kusiły swym pięknem. Poza tym i same pomysły ogrodników zadziwiały i oczarowywały – kolekcje roślin zebranych w donicach, nasadzane pośród skał [ponoć na początku, gdy właściciele nie mieli jeszcze pieniędzy na specjalistyczny sprzęt, dowozili i nosili czy dotaczali te kamienie i skałki własnymi rękami!], rzeźby, fontanny, strumyki, drewniane i metalowe ławki i krzesełka, obalone zmurszałe pniaki, szklane tafle, drewniane bramki, metalowe ramy wstawiane we fragmenty omszałych murków, niskie labirynty [tym razem z bukszpanu ;-D ], kamienne ścieżki... Trudno wręcz wszystko opisać ;-)

Niestety czas mnie gonił – o 16.30 musiałam złapać ostatni bus, by dostać się bez problemu do Koszalina. [Tej nocy spałam jak zabita! ;-) Nocowałam w przemiłym miejscu - w hoteliku przy klubie sportowym Gwardia. Dziękuję za wszystko!] Po drodze przez moją głowę przetaczały się piękne wspomnienia dnia! Polecam i wam zaplanować wypad do Dobrzycy! Niesamowite wrażenia gwarantowane! :-)

712. Ogrody Tematyczne Hortulus - część 1

Wszystkie zdjęcia moje - robione Olympusem E-510 z krótkim kitem.

W zeszłą sobotę miałam przyjemność gościć w Dobrzycy niedaleko Koszalina. Pogoda niespecjalnie dopisała – co widać na zdjęciach – ale i tak było warto. Śmiem nawet twierdzić, że jeden dzień na zwiedzanie to zdecydowanie za mało! A przyciągnęły mnie tam szeroko reklamowane wśród moich znajomych Ogrody Tematyczne Hortulus. „Zostały założone w 1992 roku. Ich realizacja wciąż trwa. Obecnie do zwiedzania dostępnych jest 28 różnych ogrodów tematycznych. Łącznie zgromadzonych jest ponad sześć tysięcy gatunków i odmian roślin, w tym gatunki egzotyczne oraz unikalne. Ogrody znajdują się w wyjątkowo ciepłej strefie klimatycznej 7b, gdzie zimy są łagodne i występuje dużo więcej opadów niż w innych rejonach kraju. Ogrody zostały wielokrotnie nagrodzone, m.in. przez Polską Organizację Turystyczną” [cytat za stroną domową ogrodów].

Po kupieniu biletu na zwiedzanie całych dostępnych dla publiczności terenów [kasa znajduje się w centrum ogrodniczym – ledwo się powstrzymałam, by od razu nie kupić dziesiątek roślin ;-D Ograniczyłam się do tony pocztówek i znaczków, które zaplanowałam stąd wysłać do znajomych :-) ] i ruszyłam w... dwukilometrową trasę :-/ podrzędną drogą do części ogrodów Hortulus Spectabilis – z atrakcją w postaci wieży widokowej i labiryntu. „Docelowo będzie ponad 30-hektarowym kompleksem ogrodów o różnym charakterze. Obecnie zakończony pierwszy etap realizacji projektu (powierzchnia 5,5 hektara) to największy w świecie labirynt grabowy o powierzchni jednego hektara, długości korytarzy 3,2 kilometra i wysokości ścian dwa metry. Sercem labiryntu jest wysoka na około 20 metrów wieża widokowa, z której podziwiać można labirynt, otaczające go ogrody i dalsze okolice, aż po Morze Bałtyckie” [cytat za Mój piękny ogród].

Jako że nie mam samochodu, a moja kondycja jest poniżej zera, umęczyłam się srogo zanim dotarłam do bram ogrodów z labiryntem. A ponieważ wcześniej nic nie czytałam o tych terenach [świadomie, chciałam czuć się zaskoczona], po drodze marudziłam, że bez sensu jest tracić czas na łażenie pośród śmierdzących kocimi szczynami – no pardon, ale tak właśnie jest ;-) – zgromadzonych hurtem krzaków bukszpanu. Okazało się jednak, że moje marudzenie nie miało sensu, bo labirynt nasadzony jest z przepięknego grabu! :-D A poza samym labiryntem są tu i inne połacie cudownie wyglądających ogrodów: zbioru róż, alei lipowej, kolekcji metalowych i drewnianych ławeczek i krzesełek ogrodowych, ciekawej ekspozycji zegarów słonecznych, tysiąca odmian roślin, np. nieznanej mi wcześniej odmiany miłorzębu czy różowej hortensji bukietowej... i wielu wielu innych atrakcji! Widać, że ta część jest dość nowa, a na pewno dopiero niedawno udostępniona do zwiedzania [od czerwca tego roku], wciąż trwają prace [wielu ogrodników krzątało się po tych terenach, z wieży widziałam też i ciężki sprzęt w pracach]. Po zwiedzeniu tej części odpoczywałam chwilę w lasku brzozowym na jednym z dziesiątek postawionych tu białych drewnianych fotelach. Cudownie :-) ...ale, ale... oto teraz czekają na mnie dwa kilometry drogi powrotnej do właściwej części ogrodu :-/ Bogowie, dlaczego ja nie dostałam od was w prezencie skrzydeł, co? ;-D

711. Botanik po raz enty ;-)

Fotki moje :-) Olympus E-510 z krótkim kitem.
Z nowości: znalazłam kilka domków dla pszczół; chyba pierwszy raz widziałam „owoc” magnolii, bo to chyba właśnie to?; złapałam w obiektyw motyla - rusałkę pawik; przyłapałam wiewiórkę na robieniu zapasów na chłodniejsze dni; do domu wróciłam z kieszeniami pełnymi lśniących kasztanów, a w samym centrum ogrodu powstało cudowne kolorowe rozarium... :-)