poniedziałek, 17 sierpnia 2015

759. Capture

Zdjęcie na srebrnej kliszy - Mark Seliger © we własnej osobie.


Od dawna nie byłam aktywna tu, na blogu, poza rozpisywaniem kolejnych konkursów... ;-) A teraz dodatkowo jakoś te upały mnie nie nastrajają optymistycznie do życia, a co dopiero do aktywności... jakiejkolwiek. Ale coś mnie zaciekawiło - coś, co chciałabym wam polecić - a stało się to już dobre pół roku, albo nawet więcej temu. Jak widać, długo się zbierałam... ;-)

Mark Seliger to znany i niezwykle ceniony fotograf, który zasłynął dzięki portretom sław. Pracował dla i wciąż współpracuje z m.in. „GQ”, „Vanity Fair” czy „Rolling Stone”, czołowego pisma muzycznego w USA [wykonał ponad 150 zdjęć na okładki tego magazynu!]. W swoim portfolio ma też okładki książek oraz płyt, para się reżyserią krótkich filmów i reklamówek. Ma swój autorski program telewizyjny pt. Capture, w Polsce znany dzięki Canal + [pod tytułem: Świetny kadr]. Canal + to niestety kodowana telewizja, ale w naszym wirtualnym świecie tak naprawdę wszystko jest dostępne, jeśli się trochę pogrzebie w necie ;-)

I właśnie odcinkowy Capture chcę wam gorąco polecić. To niedługie programy - spotkania trójki fotografów: Marka jako gospodarza, oraz zaproszonych gości - zawodowego fotografa i celebryty [aktora, reżysera, muzyka...], amatorsko parającego się fotografią, który na tym polu osiąga pewne sukcesy. Pytania zwykle są proste - skąd pomysły, ile czasu zajmują projekty, jakich technik używają goście, czy wydali coś w formie papierowej, kiedy kolejne wystawy plus mnóstwo ciekawostek i anegdot związanych z fotografowaniem. Tydzień temu na przykład było spotkanie z Alfredem Werthemerem, którego zdjęcia Elvisa Presleya są wręcz kultowe, oraz aktora Normana Reedusa, znanego z niezwykle popularnego serialu Walking Dead. Norman opowiadał o tysiącach zdjęć, które namiętnie robił i wciąż robi swojemu dorastającemu synowi, wspominał też o jego matce, że równie obsesyjnie go fotografuje, i tak sobie pomyślałam, że warto by było również z Heleną Christensen zrobić program i, jak to się popularnie mówi, bingo! ;-) - w tę niedzielę był program z Heleną i Mary Ellen Mark - świetną portrecistką. Polecam gorąco! Wcześniejsze epizody to spotkania chociażby z Alanem Cummigiem, z Kevinem Baconem czy Barysznikowem – to tylko kilka znanych nazwisk świata filmu i tańca, oraz Edwardem Keatingiem czy Bobem Gruenem - dwójką fantastycznych fotografów.

Ja zupełnie nie umiem robić zdjęć ludziom, właściwie to nawet nie próbuję - i to nie dlatego, że brak mi warsztatu czy „obiektów” do fotografowania, ale ja po prostu bardzo niekomfortowo się czuję, gdy się przyglądam innym, a co dopiero, gdy miałabym im robić fotki. Taka nerwowość mnie ogarnia, poczucie podglądactwa wręcz ;-) Tak samo się czuję, gdy oglądam portrety, a lubię to robić, w ogóle uwielbiam piękno na fotografii :-) Ot, paradoksy. Ale bardzo bym chciała mieć takie „oko” do wyłapywania ciekawych sytuacji, do robienia pięknych zdjęć... Eh, życie, nie wszystko można mieć, prawda? ;-)


Może do jednego z kolejnych programów Mark zaprosi Jeffa Bridgesa [powyżej jeden z jego najpiękniejszych portretów, autorstwa Marka Seligera © oczywiście ;-) moim zdaniem - wszystko, co uwielbiam w Bridgesie jest na nim ujęte, to lekkie skrzywienie, ta marsowa, nie całkiem przyjazna mina, czupryna, zmarszczki, gra światła...], który fotografuje całe swoje życie, od czasów szkoły, a do tego wykorzystuje bardzo ciekawy aparat o dwóch obiektywach. Co nieco można przeczytać i obejrzeć na jego stronie internetowej. Też polecam -> KLIK.

2 komentarze:

Avrea pisze...

oj robienie dobrego zdjęcia portretu wymaga oka umiejetności i talentu , lubie oglądać portrety i sama chetnie bym pozowała moze koś wydoby lby ze mnie piekno ;)

Olajda pisze...

Lubię oglądać zdjęcia i lubię przyglądać się ludziom, zwłaszcza na lotnisku. Tam często są w biegu, więc mogę się gapić bezkarnie i często niezauważona... ale zdjęć robić nie umiem, chociaż lubię ☺