sobota, 14 listopada 2015

773. Planowanie


Listopad to taki miesiąc, kiedy po przydługim i męczącym okresie nadmiaru pracy, dziesiątek nadgodzin wypełnionych czytaniem, sprawdzaniem, poszukiwaniami, planowaniem, dobijaniem targów z kontrahentami... po pozytywnych wrażeniach targowych w Krakowie, ale i po wyjątkowo nerwowym kontrolowaniu drukarń, czy aby na pewno zdążą wydrukować i dowieźć ostatnie zaplanowane na ten rok nakłady książek do magazynów... itp. itd. zwyczajnie zwalniam [a raczej zaczynam powłóczyć nogami ;-) ] i spada mi poziom endorfin, czyli – krótko mówiąc – łapię doła, a wraz z nim, rok w rok, przeziębienie. :-/ Od przedwczoraj już coś przeczuwałam, nie czułam się zbyt dobrze, a wczorajsze wieczorne spotkanie w Pekinie z przyjaciółmi pamiętam już ciut przez mgłę... :-/ dlatego od rana posiłkuję się gorącą herbatką z cytryną i miodkiem, witaminą c w dawce podwyższonej i – jak nie ja ;-) – oglądaniem z łóżka, spod kołdry, programów w TV, choć dziś same negatywne emocje płyną z tego strasznego pudła... :-/ Co za świat, prawda? Przekleństwem – moim zdaniem – jest powiedzenie: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Ja mam taką naturę, że jednak wolę nudne i leniwie toczące się, podobne do siebie dni, bezpieczne otoczenie, bez skrajnych emocji...

Żeby trochę rozwiać tę ponurą atmosferę, zaplanowałam sobie, że do końca roku rozpiszę aż trzy konkursy książkowe. Na pierwszy, tradycyjny w kalendarzu, czyli listopadowy z numerkiem 98 zapraszam już w poniedziałek. Do rozdania będą dwie „sierotki” z ostatniego roku działalności bloga wraz z dodatkowymi książeczkami! :-) Będzie spory słupek różnorodności do wygrania, a zwycięzca jeden! W grudniu planuję aż dwa rozdania – z numerkiem 99: Mikołajkowy, z książkami dla dzieciaczków, oraz z wyjątkowym, bo równym numerkiem: 100!, który będzie konkursem jubileuszowym. Pięknie się złożyło! :-D Otóż Zacisze wyśnione... skończy w pierwszy dzień świąt osiem latek! :-D To już mały podwórkowy „rozbójnik” w krótkich spodenkach jest! ;-) Co prawda jeszcze nie wymyśliłam, co zaproponuję do rozdania, ale postaram się, by były to książki wyjątkowe i warte zawalczenia. ;-)

Końcówka roku zapowiada się dla mnie jak widać emocjonująco. ;-) Do tego wczoraj, w pracy, szef stwierdził, że wygoni mnie na urlop ;-) bo mam jeszcze pełne trzy tygodnie do wykorzystania, a wyglądam już jak zombie, więc czas odleżeć i odsapnąć co nieco. Bardzo bym chciała pojechać... gdzieś ;-D ...ale co wrzucę nazwę miasteczka w rozkład jazdy PKP, to widzę, że albo jedzie się do celu... 18 godzin z przesiadkami :-/ albo – o zgrozo! – nie ma takiego połączenia! Tyle pociągów zostało wycofanych i linii zamkniętych, że naprawdę trudno w niektóre miejsca Polski dojechać osobom bez samochodu... :-/ Wielka szkoda... Ale coś wymyślę, na pewno! ;-D Mimo wszystko miłego i spokojnego weekendu wszystkim życzę! Pa!

9 komentarzy:

Chabrowa pisze...

W takim razie życzę powrotu do zdrowia. :)Podziwiam cię ile lat już prowadzisz bloga :)
Moje-ukochane-czytadelka

niebieskości pisze...

Tak...z tymi pociągami tak niestety jest. Wiem, ponieważ też nie mam samochodu...a jeszcze trzeba szukać na różnych rozkładach. Każdy przewoźnik ma swój...a przewoźników trochę się namnożyło. W Piasecznie pani kasjerka chciała ode mnie wiadomości, którego przewoźnika pociągiem będę jechała i o której godzinie :0
zdrowia życzę

Aurelia pisze...

Tak jazda pociągiem teraz to katastrofa...
Ostatnio jechałam z Krakowa do Opola, przez Częstochowę.
Wkrótce zapewne, będę jeździć przez Gdańsk.
Powrotny 70 min opóźniony, ani zimy, ani upału 11, nie było...

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, oraz udanego urlopu.
Serdecznie pozdrawiam:)

Tysia pisze...

Oj z pociągami i autobusami tragedia. Jechałam do Wrocławia przez Poznań!
Jak mogę coś polecić na wyjazd to Toruń lub Kazimierz Dolny.
Życzę powrotu do zdrowia :)

kasiaparkview pisze...

Widzę, że ciekawie zapowiadają się najbliższe tygodnie. Z ciekawością zajrzę tu w poniedziałek. Zdrówka życzę i spokojnego, lecz miło zaplanowanego urlopu.
P.S. Może autobus będzie lepszy? Ostatnio polski bus dociera nawet do tych mniejszych miasteczek.

Anita M pisze...

Ja również wolę spokojne, przewidywalne, bezpieczne życie. A wszelkie informacje TEGO rodzaju bardzo źle znoszę:( nawet zalewając się łzami, taka moja wrażliwość:/
Osiem lat prowadzenia bloga to duży sukces. Podziwiam, bo około trzech lat prowadzę swój blog i dosłownie co kilka dni mi się odechciewa. Także w takiej ilości lat widać wielką wytrwałość:) gratuluję:) zaś plan zabaw kuszący:) z pewnością zajrzę. Pozdrawiam ciepło i życzę dużo zdrówka:)

ROMA pisze...

Zaglądam tu od wielu lat i z przyjemnością czytam tchnące pozytywną energią posty. Osiem lat to imponujący wynik! Życzę kolejnych lat blogowania z nieustającym zapałem i pasją.

Moje zaczytanie pisze...

A może siądziesz w Pendolino...ono Cię zawiezie szybko...no może tylko będzie to trochę drogo....
Życzę zdrówka.....i jednak wykorzystania urlopu....

Avrea pisze...

a moze sprónbuj autokarem ? , a popatrz tez na promocje ice fajnie mozna nad morze za 49 czy 59 zł zajechać i szybko ;)
8 lat to juz szmat czasu ,życzę nastepnych

i zdrówka zyczę

pozdarwiam