sobota, 19 grudnia 2015

780. Wolne


Wolny dzień, trochę choć luzu po bardzo nerwowym tygodniu w pracy. Niby koniec roku, niby powinna redakcja sobie przysypiać, ewentualnie planować wigilijne menu, a tu nic z tego! :-/ „Walentynki za pasem, pani M., czas przyspieszyć z robotą!” – usłyszałam, jakbym się nudziła... ;-) Całkiem [ale tylko niby] zaburzony wydawniczy rytm, prawda? No ale tak to jest, nie narzekam, pracę mam, wygląda też na to, że wciąż ludziska książki kupować chcą, a to przecież same plusy! Mimo nawału pracy wyrwałam się dziś jednak zza biurka i pojechałam do centrum [omijając zdecydowanie domy handlowe, za którymi nie przepadam] po kolorowe świąteczne gazetki i na ryneczek po kłujący świerk do wazonów. Znalazłam też czas na chwilę relaksu z pyszną herbatką z cytryną i miodkiem w Gołębniku [tak, tak... mój żołądek już jakiś czas temu zaprotestował na kilka... ekhm, no dobra! ;-) ...kilkanaście filiżanek kawy dziennie, niestety :-/ Musiałam sobie zrobić przerwę od swojego uzależnienia i teraz tylko pakuję nos w puszkę ze świeżo zmieloną kawą ;-) ale jej nie pijam]. Ogólnie po to wybrałam się do miasta, by nałykać się do woli świątecznej atmosfery, której na co dzień w powietrzu nic a nic nie czuć… :-/ Termometr wskazuje 12 stopni w plusie, deszczyk sobie siąpi, trawka zieloniutka zalega całe pola... Gdzie ta zima? :-/ Nawet okna wystawowe sklepów, zwykle, lata temu, takie radosne, świecące, migające... w tym roku jakieś smutne są, jeśli w ogóle są udekorowane, co jak notuję, jest powoli zanikającą tradycją, a szkoda...

Po powrocie powiesiłam u siebie w pokoju, wzdłuż regałów z książkami, białe lampeczki i bielone drewniane gwiazdki oraz liczne małe dzwoneczki dla ozdoby. W wielki dzban nawpychałam ile się dało gałązek pachnącego cudnie świerku i... dumna usiadłam w fotelu ;-D zgarniając na siebie puchaty koc i ułapując książkę w dłoń. Wreszcie poczułam się odprężona... i że mi dobrze... ;-) Jeszcze tylko świeczka pachnąca jeżynami i cynamonem... i mogłyby już nastać święta! ;-)


- - - - -
zdjęcia z netu, głównie Tumblr.

6 komentarzy:

Raincloud pisze...

Za oknem może i nie czuć Świąt, ale za to tutaj...jak najbardziej! Aż się zmysły ożywiają od czytania. I aż mi wstyd, że ja jeszcze nie rozpoczęłam kreowania świątecznego nastroju.

Agnieszka Es pisze...

W moim rodzinnym domu też za oknem trawa zielona jak wiosną... ale już wolę taką aurę niż trzaskający mróz.
Pozdrawiam serdecznie

Czarne Espresso pisze...

U mnie też śniegu brak, choć jakiś mrozik chyba na wieczór złapał :) Dawniej to były zimy :)

nunachopin pisze...

Zima się chyba pogniewała, albo uznała, że biały niemodny. Tęsknię za śniegiem na święta, za wigilijnym przedpołudniem na sankach. Tymczasem sanki zalegają w piwnicy, a dzieciaki śnieg oglądają głównie na ekranie. Porządnego bałwana ostatnio ze 3 lata temu zbudowaliśmy i to już po świętach jakoś...

Avrea pisze...

slicze dekoracje ,wesołych swiat

el pisze...

super , że znalazłaś czas na mały relaks w czasie tej pogoni