niedziela, 29 marca 2015

741. Rozdanie nr 90

„Plany planami, a życie życiem” – jak mawia moja sąsiadka ;-) Jakoś do mnie nie dotarło, że już za tydzień święta, a nawet kartek pocztowych nie wypisałam :-/ Nadganiałam w tempie ekspresowym: odwiedziny u rodziny [rym niezamierzony ;-D ], prezenciki i przedświąteczne ploteczki przy kawie z antykwariuszami i księgarzami [uwielbiam! i jak zawsze dziękuję!], no i właśnie kartki... Nastałam się dziś na poczcie głównej w długaśnej kolejce, ale się udało! Teraz nadszedł moment – czas najwyższy! niedziela „ucieka” – na ogłoszenie zwycięzcy wiosennego rozdania nr 90. Pakiecik książek dla dzieci – Dinozaury i Dziwne zwierzęta plus książkowy prezent-niespodzianka dla Mamy i Taty ;-) – poleci do...

- - - nunachopin

Gratulacje! :-D
Dołączam jak zawsze, obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

W kwietniu zaproponuję kryminały światowej sławy norweskiego pisarza – Jo Nesbø. Zapraszam! :-)

poniedziałek, 23 marca 2015

740. Konkurs nr 90

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego miesiąca w konkursie nr 90 proponuję taki oto wiosenny ;-D pakiecik, składający się z dwóch książek:

- - - album Dinozaury - czyli niezwykły świat dinozaurów, wielkich ptaków drapieżnych i kotów szablozębnych, które przez ponad 150 milionów lat panowały na Ziemi.
- - - opowieść Dziwne zwierzęta - czyli Mrówkojad i Orzesznica organizują konkurs na najdziwniejsze zwierzę. Zgłoszenia napływają ze wszystkich stron świata, ale czy uda im się wyłonić zwycięzcę?

Jak widać, tym razem coś dla młodszych czytelników, ale mam nadzieję, że znajdzie się niejedna osoba - Mama, Babcia, Tato, Dziadek lub... starszy Brat ;-) - którzy zadbają o intelektualną rozrywkę dla dzieciaczków. Uprasza się, by - kto chętny zgarnąć ów pakiecik - wpisywał się w komentarze pod tym postem. Obie książki są nowe, a sponsorem jestem ja :-) Zapraszam! Losowanie tym razem nietypowo, bo w najbliższą niedzielę, 29 marca - sobotę bowiem spędzę w Szreniawie na dorocznym jarmarku świątecznym, na który też z całego serca zapraszam! :-)

środa, 18 marca 2015

739. Iditarod 2015

Zdjęcie: Mark Meyer/ Reuters

Postarałam się i nie męczyłam nikogo w tym roku poszczególnymi etapami Iditarod ;-D ale nie odmówię sobie reporterskiego zapisu na moim blogu. Na mecie tegorocznej, 43. edycji wyścigu pojawili się pierwsi maszerzy – jak rok temu, i trzy lata temu też, numerem jeden został Dallas Seavey, a tuż za nim uplasował się... jego tato ;-) Mitch Seavey. Trzeci metę przekroczył „stary wyga” [chociaż młodszy ode mnie... rety!], startujący od 1994 roku Aaron Burmeister. Na kolejnych jeszcze czekamy – ich zmagania można obserwować na stronie Iditarod w zakładce: Current Race Standings. Mój faworyt od wielu już lat, za którego zawsze trzymam z całej siły kciuki – Lance Mackey – plasuje się na razie na miejscu 42, tuż za... swoim bratem ;-D Jasonem. Tak, tak... zwykle w wyścigu bierze udział kilka pokoleń maszerów czy kilku członków rodziny. Dla Lance’a to niestety – i dla mnie, wiernej fanki – ostatni wyścig. Jak zapowiedział, startuje po raz ostatni – Lance od lat choruje na raka, a po długotrwałym i bardzo ciężkim leczeniu jego organizm nie pozwala mu już na taki wysiłek. A jest to wysiłek niesamowity – 987 mil zimowej trasy! Lance zwyciężał czterokrotnie, do tego rok po roku, ten właśnie wyścig. Zawsze z uśmiechem na twarzy, mimo odmrożonych rąk itp. przypadłości :-/ Podziwiam tych ludzi – są niesamowici. Uwielbiam też obserwować, nie tylko w tym okresie wzmożonych wyścigów [lutowy Yukon Quest chociażby], jak zajmują się swoimi psami, a Lance, jak i wielu innych maszerów, mają po 100 psów i więcej ;-) i zwykle znają imię każdego pojedynczego, nawet najmniejszego „kundla” w sforze! Polecam poobserwować! Emocje gwarantowane.

niedziela, 8 marca 2015

738. Poznańska Palmiarnia

Wszystkie zdjęcia moje :-) robione E-510 z krótkim kitem.

Poznańska Palmiarnia ma już ponad 100 lat! To przepiękne, egzotyczne miejsce na mapie mojego miasta. Aż szkoda, że tak rzadko tam zaglądam – choć z drugiej strony, wyjście raz w roku dostarcza znacznie większych emocji i wrażeń, niż gdybym bywała tam co miesiąc ;-) Zatem wczoraj, mimo idealnej pogody na spacer po świeżym powietrzu, w rodzinnym gronie wybraliśmy się jednak na zwiedzanie tropikalnych wnętrz Palmiarni. Kusił nas szczególnie pokaz żywych motyli, a także: „Motyle Świata – wystawa kolekcjonerska”, po której oprowadza jej właściciel i wielki pasjonat, z ogromną wiedzą i chęcią dzielenia się nią, pan Krzysztof Turzański; oraz dwudniowy pokaz królików rasowych przygotowany przez Związek Hodowców Królików z siedzibą w Gnieźnie. Tyle atrakcji w jeden weekend! ;-) Warto było, i szczerze polecam tym, którzy mogą dojechać do Poznania, żeby jeszcze popędzić do Palmiarni na te wyjątkowe wydarzenia. Kilka fotek u góry – tym razem zwierzaki w roli głównej ;-)