niedziela, 28 lutego 2016

791. Nagrody Akademii 2016


Kinomaniacy zacierają ręce [i ja też! ;-D ] oraz piją litry kawy, by wytrzymać to okrutne napięcie oczekiwania ;-) bo w nocy z niedzieli na poniedziałek dowiemy się, kto zasłużył na najwyższe uznanie amerykańskiej gildii filmowej. Trudno mi typować, bo niestety, jak co roku, nie widziałam wszystkich nominowanych filmów [choć większość zaliczyłam tym razem ;-) ], ale swojego faworyta mam ;-) Obawiam się tylko, że ponieważ rok temu tenże reżyser i jego film dostali Oscara, to w tym roku to się nie uda, bo w całej historii nagród chyba nie było takiego przypadku, by rok po roku ten sam reżyser i jego film zwyciężał. Ale... wszystko jest możliwe ;-)

Alejandro González Iñárritu to nie jest reżyser, który mnie jakoś szczególnie do kina przyciąga, choć absolutnie nie odmawiam mu talentu, ogromnego talentu! Widziałam kilka jego filmów, a 21 gramów z 2003 roku, z genialnymi rolami Naomi Watts, Seana Penna i Benicio del Toro, jest jednym z moich absolutnie ulubionych. Poza tym w pamięci mam odświeżające Amores Perros; ciekawy, nieco ckliwy Babel czy zeszłoroczny Birdman [z brawurową, popisową rolą Michaela Keatona]. No i Zjawa... tak, to ten film, który ma duże szanse zdobyć tegoroczne nagrody Akademii w aż 12 nominacjach. Kibicuję i reżyserowi, i filmowi, i... Leo DiCaprio ;-) odtwórcy głównej postaci filmu – trapera Hugh Glassa. Nie lubię Leo :-/ Wilka z Wall Street – jego ponoć życiowa rola – nawet nie obejrzałam, a Infiltrację jednym okiem [duet Leo i Scorsese jakoś do mnie nie przemawia], ale tu... porwał mnie całkowicie. To nareszcie mężczyzna, a nie dzieciuch z ironicznym uśmieszkiem na twarzy. Do tego rola, mimo niewielu linijek tekstu do wypowiedzenia, bardzo wymagająca fizycznie, a właściwie to survival jak się patrzy, wprost z podręczników! Film też, albo przede wszystkim! jest przepiękny wizualnie [te zgaszone zimne kolory, a także sposób kręcenia: długie i niemal bezdźwięczne obrazy – za które odpowiedzialny jest Emmanuel Lubezki – do tego gdzieniegdzie bardzo sugestywna muzyka... ] i, choć bardzo brutalny, naturalistyczny, tak bardzo, że aż boli samo oglądanie, to na zmianę z zapierającymi dech w piersi z zachwytu widokami dzikiej przyrody okazuje się być fenomenalny! Aktorzy dobrani genialnie – Tom Hardy jest tu tak potwornym człowiekiem, jak tylko można być; Domhall Gleeson wreszcie pokazał co potrafi, tak samo Will Poulter. Film polecam szczególnej uwadze!

O Zjawie sporo jest w sieci [TUTAJ jest dłuższa recenzja], zdania są podzielone – jedni mówią, że nuda, inni, jak ja ;-) pieją z zachwytu. Sami musicie ocenić. Ja w każdym razie trzymam kciuki za powodzenie filmu. A z innych kategorii? Właściwie tylko jedną obstawiam ;-) Marzy mi się, by moja ukochana aktorka – Jennifer Jason Leigh – zdobyła swoją nagrodę za rolę drugoplanową, ale jakże wyrazistą! w ostatnim filmie Tarantino, Nienawistna ósemka. Jak będzie, przekonamy się już tej nocy! ;-)

2 komentarze:

Wishylss pisze...

Wszystkie filmy sa mega.
https://www.blogger.com/home

niebieskości pisze...

Przesyłka z pięknie zapakowanymi prezentami dotarła :) Dziękuję bardzo serdecznie raz jeszcze :) Lekturę zacznę za czas jakiś...muszę skończyć pozaczynane :)
Pozdrawiam
A.