sobota, 5 marca 2016

792. Iditarod 2016


Właśnie trwa uroczysta ceremonia otwarcia, a właściwie startu kolejnej, już 44. edycji wyścigu Iditarod na Alasce! ;-D Przez ponad tydzień będę z wypiekami na twarzy zarywać nocki, by obserwować - zresztą jak co roku - zmagania maszerów, głównie z Alaski, ale i nie tylko, na trasie ponad 975 mil, z Anchorage do Nome. Otwarcie można właśnie oglądać na żywo [...było ;-) to zależy, kiedy zajrzysz na stronę domową wyścigu ;-D -> TUTAJ], później niestety trzeba być tzw. Insaider-em, co się wiąże z opłatą, by móc oglądać filmiki z trasy, ale same wyniki, punktację itp. można oczywiście śledzić na bieżąco. Lance, mimo zeszłorocznego odgrażania się, że to już ostatni jego wyścig – jednak startuje! Co mnie cieszy ;-) bo bardzo go podziwiam. Stwierdził, że jest „za młody na emeryturę”. Zatem wiadomo za kogo trzymam kciuki ;-D Polecam uwadze! Zdrowe wielkie emocje gwarantowane.

6 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Wow! Na pewno ciekawa sprawa, nigdy nie oglądałam.

Z tworzonka pisze...

Ciekawa pasja. A słyszałm w TV że śniegu musieli nawieźć gdzieniegdzie na trasę wyścigu :)

Snafu pisze...

Ja również nigdy nie oglądałam czegoś takiego, ale ostatnio czytałam książkę "Okrutny szlak", jeśli interesuje Cię wyścig to powinna Cię zainteresować ta powieść :) Bo Iditarod upamiętnia wydarzenia opisane w "Okrutnym szlaku".

Zacisze wyśnione... pisze...

Snafu - oczywiście, że znam! ;-) W 2008 tutaj nawet wstawiłam recenzję książki, a czytam ją regularnie, rok w rok ;-D
http://zacisze-wysnione.blogspot.com/2008/01/7-mrona-zima.html

Avrea pisze...

:)

Snafu pisze...

Oj jakoś nie przyszło mi do głowy poszukać recenzji tej książki na blogu :D
Co do tekstu- duuuużo moli kupuje książki, bo spodobała im się okładka :D Ja też sięgnęłam po nią ze względu na okładkę :)
W "Okrutnym szlaku" bardzo podoba mi się, że autorki dużo tekstu poświęcają samym zwierzętom i ich relacji z ludźmi.