sobota, 5 listopada 2016

819. Targi, targi i po targach...


W poniedziałek wróciłam zmordowana z Krakowa i 20. jubileuszowych targów książki, bez głosu i prawie że bez słuchu [i to już od pierwszego dnia targów! właściwie, to co ja narzekam? ;-D tak jest za każdym razem – mnóstwo spotkań i spontanicznych sympatycznych rozmów i dyskusji, więc tak to się zwykle kończy: bez głosu i bez słuchu ;-) ]. To fantastyczne, cztery bardzo intensywne dni [27-30.X.2016] dla nas, ludzi branży, ale i czytelników – pełne radości, spotkań umówionych i przypadkowych, wielu uśmiechów i uścisków, branżowych ploteczek, rozmów z czytelnikami... no i przede wszystkim tysięcy nowych pięknych książek!

Komentarze nasze, wydawców, są bardzo różne, głównie mówimy o szalonym i wciąż wzrastającym tempie powstawania książek, ale i niestety o coraz krótszej „dacie ważności” owych książek... nadprodukcja, to najbardziej trafne z określeń, ot co... :-/ Ale z drugiej strony: kto by się zamartwiał nadmiarem, jeśli tylu chętnych czytelników staje w kolejkę do targowej kasy? ;-)

I jeszcze coś – dwie nowe hale krakowskiego Expo niestety, ale „nie dają rady”! Absolutnie! Te tłumy... ten gwar i hałas, ogłuszające komunikaty wydawane przez głośniki, ogromna trudność w poruszaniu się w ludzkiej ciasnocie... po-wa-la-ją-ce!!! [Trochę z trwogą myśleliśmy o jakimś nieszczęściu, na przykład przypadkowym pożarze - nie bardzo sobie wyobrażaliśmy ewakuację takich tłumów... :-/ ]. Ale... ;-D niech tylko ktoś znów powie, że Polacy książek nie czytają ;-) Te targi udowadniają, że to nieprawda! Dla ciekawych w necie jest mnóstwo relacji – choćby jak co roku u Ani -> TUTAJ – warto przeszukać net, pooglądać, poczytać i nabrać ochoty na przyszłoroczną wizytę w Krakowie. Książki to jest to! Nie da się bez nich żyć – o czym przekonałam się nie po raz pierwszy ;-)

8 komentarzy:

Doriss pisze...

Powiedzenie, że książki to najlepsi przyjaciele człowieka sprawdza się na każdym kroku. Szkoda, że jeszcze nie wszyscy są o tym przekonani.
Ale podpisuję się pod stwierdzeniem, że sporo ludzi czyta. Nie jesteśmy tacy najgorsi.Oczywiście zawsze można więcej i więcej..
Pozdrawiam
D.

Snafu pisze...

Ja mam ochotę, ale nie lubię tłumów. Tak bardzo bardzo. Więc i w tym roku się wstrzymałam, a jeszcze jak piszesz, że hale nie dały rady to nie żałuję... tak bardzo :P

Dendrobium pisze...

Cichutko zazdroszczę uczestnictwa w targach i cieszę się, że tłumy, że kupują, że czytają, bo odwiedzając miejscowe biblioteki miałam inne odczucie
Pozdrawiam

Czarne Espresso pisze...

Ja jeszcze nigdy na Targach nie byłam, ale może kiedyś się wybiorę do Krakowa, albo do Rzeszowa, jeśli będzie coś takiego organizowane (mam najbliżej). Tylko trochę mnie te tłumy przerażają...

damar5 pisze...

Jakie mile slowa,fajnie ,ze doceniamy ksiazki :)
Poz.Dana

niebieskości pisze...

Ludzie chyba ostatnio więcej kupują niż wypożyczają?

Avrea pisze...

uwielbiam czytać i wcale sie nie dziwię ,że takie tłumy były

Beata Wieczorek pisze...

Nigdy nie byłam na żadnych targach książki. Zazdraszczam cichutko, oglądam zdjęcia, czytam opinie i tak sobie myślę, że z tym czytelnictwem wcale nie jest tak źle. Choć gdy czytałam tekst pewnej pisarki, która obserwowała tłumny ogonek po autograf na książce ( a raczej notatniku czy przepiśniku ) znanej celebrytki, siedząc przy swoim pustym stoisku z książką głęboką, refleksyjną, trudną i wartą przeczytania to zrobiło mi się trochę smutno...