niedziela, 26 czerwca 2016

806. Rozdanie nr 106


Na początek pragnę serdecznie podziękować za liczne wpisy! Raduje mnie to bardzo! Dziękuję też raz jeszcze wydawnictwu Replika za ciekawe książki, które Was tu przyciągnęły! No a koty... wiadomo ;-D bez nich nie da się żyć! Czas zatem ogłosić, do kogo polecą pakieciki książkowe.

- - - maggy rdest
- - - Dorfi
- - - mrumru
- - - cornelka2
- - - Gwinoic
- - - Beata Wieczorek

Gratulacje serdeczne! :-D
Dołączam jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

A co zaproponuję w wakacyjnym lipcowym konkursie? Otóż... Jedno z podpoznańskich wydawnictw planuje niesamowitą premierę, na którą czeka - i mówię to bez przesady! ;-) - pół Polski czytelniczej. Póki co można książkę zanabyć w przedsprzedaży na stronie domowej wydawnictwa lub w najpopularniejszym ;-) serwisie aukcyjnym *, gdzie wydawnictwo ma swój sklep. Od 6 lipca, przez dwa tygodnie, wyłączność na sprzedaż będzie miała największa sieć salonów ** w Polsce ;-) i dopiero później trafi do ogólnej sprzedaży. Ot, taki myk handlowy. A o czym mowa??? O tomie 2 księgi - równie opasłej jak bestsellerowy tom 1 - ze zbiorem opowiadań mistrza grozy! W necie już jest sporo zamieszania, konkursy, pierwsze recenzje, komentarze... O samej książce poczytacie choćby na świeżo otwartej stronie FB wydawnictwa - o TU, a ja dodatkowo zapodam tylko jeden, ale jakże ciekawy link - do wywiadu z tłumaczem - o TU! Zapraszam do konkursu u mnie na blogu za miesiąc, będę miała aż trzy egzemplarze do rozdania! :-)



- - - - - - - - -
* i ** - jak zawsze staram się nie reklamować konkretnych sklepów itp., tylko wskazuję dla zainteresowanych, gdzie książkę będzie można znaleźć na początku jej sprzedaży.

wtorek, 21 czerwca 2016

805. Konkurs nr 106 - letnie czytadełka


I znów się zagapiłam... ;-D albo może tym razem zaczarował mnie odurzający zapach cudownie kwitnących lip? Któż to wie? ;-D Ostatnio bujam w obłokach, albo mówiąc konkretniej – złapałam lenia... ;-) Ale już-już nadrabiam stracony czas! Oto co mam na rozdanie w konkursie numer 106:

- Miseczka szczęścia + Zapach miłości
- Kobieta do zadań specjalnych + Apetyt na jutro
- Miłość? Bardzo proszę + Jezioro szczęścia
- Gotowe na zmiany + Świat w pastelach Ingi
- Wiśniowy jogurt + Pokój Marty
- Szczęście smakuje truskawkami + Słomiana wdowa

Wszystkie sześć pakiecików – jak na zdjęciach – sponsoruje poznańskie wydawnictwo Replika, któremu serdecznie dziękuję za przekazane książki! :-D A ode mnie do każdej przesyłki zostanie dodana kolorowanka Milion kotów – widać ją w tle na obu zdjęciach.

Wszystkich zainteresowanych letnimi czytadełkami zapraszam do wpisywania się w komentarze pod tym postem. Tym razem macie czas do najbliższej sobotniej północy. Rozdanie w niedzielę! Zapraszam.

niedziela, 12 czerwca 2016

804. Krótka przerwa

Trzy dni w Szwecji! :-) Szczęście absolutne! ;-) Co prawda wróciłam zmordowana jak nigdy wcześniej z jakiegokolwiek służbowego wyjazdu chyba, takie to tempo sami sobie narzuciliśmy, chcąc zobaczyć jak najwięcej, ale wiem, że było warto! A przedwczoraj, po powrocie, nawet nie potrafiłam się wysłowić, język mi się plątał, a oczka same zamykały, w głowie jednak aż buzuje od pozytywnych, dodających mi skrzydeł wspomnień, obrazów, emocji...

Falun w regionie Dalarna [północno-zachodniej części Svealand w Szwecji środkowej; symbolem tego regionu, a także i całej Szwecji, jest mały strugany z drewna sosnowego konik z ręcznie malowanymi zdobieniami] zostało umieszczone na liście światowego dziedzictwa UNESCO [w 2001 roku], a to dzięki Strefie Górniczej Wielkiej Góry Rudy Miedzianej. Dawna kopalnia miedzi w Falun (szw. Falu koppargruva) została zamknięta w 1992 roku, ma jednak ogromne znaczenie historyczne. Rudy tego niezwykle cennego metalu [a także innych metali, między innymi złota] wydobywano tu już w czasach wikingów, a w XVII oraz XVIII wieku kopalnia Falun dawała aż dwie trzecie światowej produkcji miedzi! W 1687 roku zawaleniu uległa większa cześć kopalni, tworząc wielką dziurę o głębokości 100 metrów i średnicy 300 metrów, zwaną obecnie Stora Stöten (Wielka Dziura) – którą pokazuję na zdjęciach poniżej [plus jedno zdjęcie z podziemia - ściany, na której swoje podpisy złożyła rodzina królewska]. Na szczęście katastrofa miała miejsce w szwedzkie wielkie święto Midsommar, kiedy kopalnia nie pracowała i pod ziemią nie było górników. O kopalni i jej historii można sporo poczytać w necie, z ciekawostek podam tylko jedną: produktem ubocznym kopalni jest czerwony pigment o nazwie czerwień faluńska, który stał się „szwedzką farbą narodową”. Nadal jest wytwarzany, a jej odcień można podziwiać na większości budowanych domów w Szwecji.


Aż 70% regionu Dalarna jest pokryte lasami, wśród których znajdują się niezliczone jeziora. Szwedzi kochają i szanują naturę. Odpoczynek w takich miejscach jest ich numerem jeden, więc i my skorzystaliśmy ;-) Wędkowanie nad jeziorkiem, pływanie łódką, sauna i skoki do jeziorka, próba skosztowania przysmaku Szwedów – surströmming, sfermentowanego śledzia, który cuchnie tak bardzo, że puszki z rybami otwiera się pod wodą – do tego dobre schłodzone winko na tarasie domku, w którym nie ma elektryczności, a lampy są gazowe... a to wszystko w doborowym towarzystwie! Czy może być coś piękniejszego? ;-) Pod koniec dnia, około godziny 21.00, dopadła nas w tym raju burza z piorunami, a zaraz po niej na jeziorze pojawiła się lekka mgiełka, by po chwili odejść i pokazać lustro wody bez jednej zmarszczki...


Ostatni dzień, czas pożegnań i powrotu do Polski i „szarej” rzeczywistości, mieliśmy na szybki spacer po centrum Sztokholmu. Stałe punkty to Ratusz i Muzeum Nobla, które już wcześniej widziałam, ale i tak z ogromną przyjemnością przeszłam kolejny raz ;-)


Nie ukrywam, że Szwecja to „moje miejsce na ziemi” – czuję się tu dobrze zarówno fizycznie [niższe temperatury jak w Polsce, świeże, czyste powietrze, zieleń itp.], jak i psychicznie. Polecam zaplanowanie podróży do Szwecji każdemu, kto tylko ma okazję tu przyjechać :-)

środa, 1 czerwca 2016

803. Ogród Botaniczny we Wrocławiu

Skoro byłam tak blisko Wrocławia, zaledwie godzinka koleją z Wałbrzycha, postanowiłam zajrzeć do... tak, tak... ogrodu botanicznego. Gdzie indziej nogi same by mnie poniosły w pierwszej kolejności? ;-D Mam w końcu fioła, jeśli chodzi o takie miejsca...

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego położony jest w obrębie historycznego, podlegającego szczególnej ochronie tzw. Ostrowa Tumskiego, zaledwie dwa kilometry od Rynku. Jest drugim (tuż po krakowskim) najstarszym tego typu ogrodem w Polsce – założony w 1811 roku – i został wpisany na listę zabytków województwa dolnośląskiego. Trafiłam akurat na pełnię kwitnienia azalii i rododendronów [oraz irysów]! Feeria barw i kształtów mogłaby niejednego przyprawić o zawrót głowy, ale nie mnie! ;-D Jestem „zaprawiona w bojach” – każdego roku jeżdżę przecież pod Poznań, do pięknego Kórnika, w jedyny w roku weekend otwarcia bram części badawczej tutejszego arboretum - zwykle zamkniętej dla zwiedzających, która słynie w moim regionie z ogromnej kolekcji właśnie azalii i rododendronów. Oczywiście w ruch poszedł aparat – około dwustu zdjęć... lub więcej ;-) – z których pokazuję tu tylko garstkę. Wejście na teren wrocławskiego ogrodu jest niestety płatne, ale na przełomie maja i czerwca, gdy wszystko tak pięknie kwitnie, a ptaki świergolą jak zwariowane i przemykają między drzewami, na pewno warto zajrzeć i nacieszyć oczy i duszę!



PS Byłam tak zaaferowana bogactwem roślin, a także szukaniem ławeczki Mai w Ogrodzie, że – niestety! – nie znalazłam trzech [spośród niemal trzystu, jak słyszałam!] słynnych wrocławskich krasnoludków, którzy tu właśnie rezydują ;-) Ogrodnik i Kierownik oraz Botanik... Gdzieś tam są, ale nie wiem gdzie ;-D