sobota, 21 października 2017

855. Konkurs nr 124 - Flawia de Luce

© by daria khoroshavina – polecam jej stronkę - dziewczyna tworzy cudowne cinemagrafiki! A tu stronka twórców tej techniki -> KLIK :-)

Lubię jesień, tę ciepłą, słoneczną, i tę deszczową też. Nie przeszkadza mi to, a wręcz nastraja radośnie ;-) Często, całkiem jak dzieciak, siedzę z nosem przylepionym do szyby okiennej i obserwuję spływające krople deszczu. To też potrafi być piękne! Poza tym jak większość chyba lubię, gdy cały świat roślin zmienia swoje kolory, nawet słońce postanawia wyzłocić swoje promyczki i nadać ten specyficzny, ciepły koloryt wszystkiemu co nas otacza. To taki czas, gdy owinięta po sam nos ciepłym szalem mogę podziwiać wygłuszające dźwięki, porannej mgły nad Wartą [codziennie około 6.30 wsiadam w autobus blisko rzeki, więc okazji mam bez liku ;-) ], albo pójść na spacer do lasu i poskakać w stertach suchych liści. No pięknie jest, po prostu! Warto spróbować... ;-)

W tym miesiącu byłam dwa razy w kinie – jak już dawno nie bywałam!, ale okazja ku temu była szczególna. Bardzo przez wszystkich miłośników kina oczekiwana premiera „Blade Runner 2049” i w ramach „Wydarzeń” w Multikinie 51 – koncert Pearl Jam, sentymentalny powrót do muzycznej fascynacji z młodości, trochę przegadany, ale jakże żywiołowy ;-) O kontynuacji kultowego „Blade Runner” z 1982 roku w sieci jest mnóstwo, na pewno czytaliście już i recenzje, i obejrzeliście wszelkie zajawki, jeśli tylko lubicie kino. Ja muszę ten film obejrzeć sobie raz jeszcze, bo szłam do kina tak naładowana emocjami, z tak wielkimi oczekiwaniami, tak bardzo skupiłam się na treści, że obawiam się, że ominęło mnie bardzo wiele, albo... ten film jest tak bardzo naszpikowany znaczeniami, tajemnicami, niedopowiedzeniami, a do tego te niesamowite wręcz, dech odbierające obrazy, powolny sposób opowieści [który mnie akurat bardzo przypadł do gustu], monumentalna, a właściwie pompatyczna i niekiedy niestety przeszkadzająca muzyka... że wychodząc z kina, czułam się przytłoczona. Jednak w ogólnym odczuciu jestem jak najbardziej na tak, to udana kontynuacja absolutnie genialnego jak dla mnie pierwowzoru, ze znakomitą obsadą. Wizualnie majstersztyk! Na zachętę kilka kadrów z filmu poniżej: ;-)


A na zakończenie przechodzimy do sedna tegoż postu ;-) czyli do książkowego konkursu nr 124. Kto chce nową powieść Alana Bradleya??? Oto dalsze przygody rezolutnej Flawii, tym razem z dala od rodzinnego domu, za oceanem, w Kanadzie, w Żeńskiej Akademii panny Bodycote – szkole z internatem, do której została „wygnana”, a gdzie niegdyś uczęszczała także jej mama, Harriet. Brzmi intrygująco, prawda? A do tego ten tytuł: „Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni”! Cudo! Premierowo mam dla Was aż pięć wciąż pachnących farbą drukarską egzemplarzy do rozdania. Wszystkich chętnych proszę o wpisywanie się w komentarze pod tym postem. Macie czas tradycyjnie do najbliższej piątkowej północy, rozdanie w ostatnią sobotę października. Zapraszam!

sobota, 30 września 2017

854. Rozdanie nr 123

Cieszę się, że książki konkursowe zdobyły waszą aprobatę :-) Myślę, że tematycznie są w sam raz, by zatrzymać letnie słoneczko, a i przygotować się do radosnej, kolorowej jesieni. Życzę duuużo pozytywnych emocji podczas lektury! :-)

Jak widać na obrazku u góry, już po rozdaniu. Dwójka szczęśliwców...

- - - Bogda
- - - Dominika K.

...proszona jest o podesłanie swoich adresów! ;-)
Gratuluję serdecznie!

Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

niedziela, 24 września 2017

853. Konkurs nr 123 - romantyczny ;-)

Od dwóch dni mamy jesień kalendarzową, i też taką prawdziwą, co się zowie!, za oknem. To obok zimy moja ukochana pora roku i już nie mogę się doczekać przepięknie odbarwionych na żółto i czerwono liści pod stopami podczas porannego spaceru w lesie, błyszczących kulek kasztanów w kieszeni, złotego światła przebijającego w koronach drzew, mgły nad rzeką... Cieszę się! ;-) A ponieważ nabrałam takiego „romantycznego” nastroju, ze słupka książek na rozdanie wybrałam dla was... romanse!

Jojo Moyes to brytyjska pisarka, dziennikarka, dwukrotna zdobywczyni Romantic Novel of the Year Award. Film według jej powieści Zanim się pojawiłeś był również i w naszych kinach, i o ile wiem – miał całkiem sporą widownię, tak samo jak i czytelników, bo jej powieści świetnie się u nas sprzedają, miały już nawet po kilka wydań. Prawda jest taka, że romanse są zawsze w modzie, czyż nie? ;-) Mam dla was na rozdanie dwie powieści Jojo Moyes:

- - - Dziewczyna, którą kochałeś
- - - We wspólnym rytmie

Jak zawsze, do przesyłek dołączę co nieco do czytania i do kolorowania. Kto chętny, zapraszam do wpisywania się w komentarze pod tym postem. Czas: od teraz do piątkowej północy. Rozdanie tradycyjnie w sobotę, ostatniego dnia września. Powodzenia! :-)

sobota, 16 września 2017

852. Tydzień wolnego

Tydzień wolnego w Kołobrzegu! :-D Długo wyczekiwany, wyśniony, upragniony tydzień. I jaki był? Piękny... prawie ;-) bo jak nie padało, to lało i wiało, a dzień później... znów padało ...tak dla odmiany... i tak całe siedem dni! :-/ Ale pomyślałyśmy, że z cukru nie jesteśmy i tak szybko się nie rozpuścimy, więc ósma rano pobudka, śniadanie, parasol w dłoń i w drogę – albo w głąb miasta, w stronę ratusza i jeszcze dalej, albo na długi spacer wzdłuż pięknej plaży aż do latarni morskiej! ;-) Miasto odnowione, czyściutkie, przestronne, bardzo zielone, nieco dalej od centrum natomiast natykałyśmy się na budowę obok kolejnej budowy wysokich apartamentowców. Widać, że miasto rośnie w siłę, a włodarze dbają o każdy szczegół. Na uliczkach miasta, niemal w każdym sklepiku, kawiarence czy barze słychać... język niemiecki. Mnóstwo kuracjuszy stamtąd przyjeżdża i zostawia tu swoje pieniążki. I w sumie to i dobrze, bo również dzięki nim jest tu naprawdę ładnie.


Jeszcze w Poznaniu zaplanowałyśmy sobie całodniowy wypad do Dobrzycy, do ogrodów Hortulus [około 30 minut (?) komunikacją od Kołobrzegu]. Niestety i pogoda, i kiepska informacja turystyczna popsuły nam szyki. Poza sezonem letnim nie ma busów do Dobrzycy, o czym panie z informacji nie wiedziały i wręczały rozkład jazdy... nieaktualny! :-/ Ale dla chcącego nie ma nic trudnego ;-) Pojechałyśmy najpierw do Koszalina, a stamtąd już jeździ bus prosto pod bramy ogrodu.


Powrót do pracy to jakby dostać „z liścia”, ale cóż... takie życie... Pozostaje planowanie kolejnego choćby tygodnia z dala od maszynopisów i wydawniczych obowiązków ;-)



= = = = = = =
Wszystkie zdjęcie moje, robione niezawodnym Olympusem e-510 lub... telefonem HTC ;-)

sobota, 26 sierpnia 2017

851. Rozdanie nr 122

Bardzo bardzo dziękuję za życzenia dobrych wakacji - już za tydzień będę spakowana i z Reisefieber nie zasnę przed wyjazdem, ale cieszę się :-) Naprawdę potrzebuję tego urlopu, czuję to, jak chyba nigdy wcześniej. Za dużo, za szybko, za intensywnie się dzieje w pracy... Ale nie marudźmy, bo... sobota chyli się ku końcowi, zatem czas najwyższy na ogłoszenie, do kogo poleci pakiecik z konkursu książkowego nr 122. A ów szczęśliwiec to...

- - -> KolorowyŚwiat

Gratulacje serdeczne!!! :-D
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

niedziela, 20 sierpnia 2017

850. Konkurs nr 122

Słodkie wakacyjne lenistwo dla niektórych powoli się kończy, rodzice już biegają za podręcznikami, a sklepy kuszą pięknymi „limitowanymi” wersjami artykułów papierniczych, a ja tymczasem... właśnie planuję swój wyjazd ;-D Na początku września znikam na chwilę. Fotorelację zdam po powrocie. Zanim jednak wybędę, czas rozpocząć sierpniową edycję konkursu książkowego. Moja propozycja to mieszany pakiecik zajmujących książek, kolorowanka i pudełko pięknych kredek – wszystko co na fotce trafi w ręce jednego szczęśliwca konkursu numer 122. A w pakiecie znajdą się:

- - - Wilk zwany Romeo - Nicka Jansa. „Prawdziwa i poruszająca historia wyjątkowego wilka, który spędził siedem lat w pobliżu psów i ludzi na Alasce. Kiedy się pojawił, mieszkańcy Juneau zachowali ostrożność. Byli też zafascynowani. Nie samym wilkiem – na Alasce mieszka ich sporo. Ale tym, że ten czarny dziki wilk zaczął się przyłączać do narciarzy, bawić się z ich psami albo po prostu w ciche popołudnia wylegiwać na słońcu na środku zamarzniętego jeziora”.
- - - Strażniczka kłamstwa - T.A. Cotterella – kryminał
- - - Zaczarowany las - Johanny Basford – kolorowanka, niezwykle szczegółowa, którą chyba należy nazwać „pierwszą”, „prekursorką”, „śnieżną kulą nowej mody” ;-) czyli tą, która wyzwoliła w dorosłych chęć chwycenia za kredki
- - - paczuszka kredek firmy Herlitz

Mam nadzieję, że wam się spodoba mój wybór. Kto chętny, niech się wpisuje w komentarze pod tym postem. Czas: do piątkowej północy. W sobotę podam, do kogo poleci paczka :-) Zapraszam!

niedziela, 30 lipca 2017

849. Rozdanie nr 121


W ostatniej niemal chwili zmieniłam dzień rozdania, za co przepraszam, ale nieoczekiwanie dla siebie, choć w gruncie rzeczy z wielką radością, przyjęłam rodzinne zaproszenie na weekend poza miastem, a nawet nieco dalej, bo około 60 km od Poznania, nad przepiękne jezioro Jankowskie. Pogoda dopisała, humorki też, dzięki czemu z nową energią wracam do Poznania i znów włączam tryb „praca” ;-)

Jak widać na dodanym obrazku, już po rozdaniu. Szczęśliwcem letniego konkursu książkowego nr 121 jest...

- - - graża

Gratulacje serdeczne!!! :-D
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

sobota, 22 lipca 2017

848. Konkurs nr 121

Foto: kadry z filmu „Wielkie kłamstewka” produkcji © HBO.


Stacja telewizyjna HBO słynie ze swoich produkcji filmowych. W ostatnich latach zapewne najgłośniejszą, a zarazem najczęściej nagradzaną, jest „Gra o tron”, adaptacja cyklu powieściowego George’a R.R. Martina. W tym tygodniu właśnie rozpoczęto nadawanie kolejnego, siódmego już sezonu, pierwszym odcinkiem udowadniając, jak bardzo jest to oczekiwana superprodukcja. Pierwszy odcinek nowej serii obejrzało tak wiele osób, że według statystyk pobito rekord oglądalności stacji! Film jest widowiskowy, spektakularny, naładowany efektami, z niezwykle silną ekipą aktorską, o zaskakujących zwrotach akcji itp. itd. – to nie ulega wątpliwości.

Ale HBO tworzy też mniejsze, skromniejsze serialowe produkcje, które potrafią zadziwić, zaskoczyć, wzbudzić wiele ekstremalnie różnych emocji. Niech za przykład posłuży choćby „Długa noc” ze znakomitą kreacją Johna Turturro. Polecam!

Dziś chciałam opowiedzieć o miniserialu, który nadawany był bodajże w kwietniu – „Wielkie kłamstewka”. Powstał na bazie wydanej również i u nas powieści Liane Moriarty, australijskiej pisarki, której nie czytałam wcześniej. I całe szczęście ;-) bo nie byłabym zaskoczona, kto zginął, dlaczego i kto był winny owej śmierci. Tę właśnie powieść, w okładce filmowej, proponuję w najnowszym konkursie książkowym, edycja numer 121!

O filmie*/książce [poza kilkoma niewielkimi w zasadzie odstępstwami film wiernie oddaje każdy szczegół powieści]: „W spokojnym, nadmorskim miasteczku Monterey w stanie Kalifornia nic nie jest takie, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Zaślepione miłością matki, osiągający sukcesy mężowie, urocze dzieci, piękne domy. Jakie kłamstwa kryją się za pozorami ich perfekcyjnego życia? W miasteczku zamieszkuje samotna matka Jane (w tej roli Shailene Woodley) i jej syn Ziggy. Wieloletnie przyjaciółki Madeline (aż byłam zaskoczona, ale w tej roli była znakomita: Reese Witherspoon) i Celeste (jak zawsze świetna Nicole Kidman) biorą ją pod swoje skrzydła, co nie pozostaje bez znaczenia dla relacji z Renatą (uwielbiam tę aktorkę – Laura Dern). Przykry incydent w szkole wyznacza nowe linie podziału. A gdy w miasteczku dochodzi do zbrodni, która zaburza idealne życie mieszkańców, pojawia się podejrzenie, że mogło mieć to coś wspólnego z napięciami, które pojawiły się pomiędzy matkami dzieci z lokalnej szkoły (…)”.

Akcja jest niespieszna, poznajemy bohaterów dramatu powoli, nie zawsze chronologicznie, ale sama akcja zmierza w jednym kierunku – do zbrodni na wieczorku charytatywnym dla rodziców, organizowanym rokrocznie przez szkołę, do której chodzą dzieci głównych bohaterów. Na owej imprezie niektórzy z rodziców mają okazję zabłysnąć wokalnie [świetni Zoë Kravitz, James Tupper i Adam Scott – trzy różne piosenki, trzy całkiem odmienne wykonania], i zapewniam – dla tego odcinka choćby warto obejrzeć serial. Zresztą muzyka, dobrane do serialu piosenki, to też ich bohaterowie. Filmowa młodsza córka Reese [w tej roli Darby Camp] ma niezwykły gust muzyczny i to ona dobiera je i puszcza w samochodzie każdego dnia, gdy jadą do szkoły. Te piosenki odzwierciedlają uczucia, akcję danego odcinka. Niezwykłe! Polecam zwłaszcza intro – Michael KiwanukaCold Little Heart” [był gościem tegorocznej edycji Open'era - kto był, ten szczęściarz! ;-)

Foto: aktorki na premierze filmu.
Autor zdjęcia: Frederick M. Brown; Źródło: Getty Images


= = = = =


I dochodzimy do sedna postu ;-) Mam tę książkę i proponuję ją w konkursie nr 121 wraz z kolorowanką „Zaginiony ocean” Johanny Basford [akcja powieści odbywa się nad oceanem, i woda również jest jednym z bohaterów opowieści, dlatego uznałam, że będzie świetnie pasować jako dodatek do książki ;-) ]. Na zdjęciu poniżej możecie też zobaczyć paczkę kredek firmy Staedtler, edycję specjalną Noris Club 24. Taki pakiecik trafi do jednej zainteresowanej osoby, która wpisze się w komentarze pod tym postem. Wyjątkowo tym razem macie czas do sobotniej północy, rozdanie późnym wieczorem w niedzielę 30 lipca. Zapraszam! :-)





= = = = = =
* Fragment tekstu promocyjnego stacji HBO.

środa, 12 lipca 2017

847. Baborówko 2017

W Baborówku, niewielkiej urokliwej wsi pod Poznaniem, tuż przy Szamotułach, co roku w pierwszy weekend lipca odbywa się trzydniowy Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego (WKKW), nazywany „koroną sportów jeździeckich”, w ramach Festiwalu Jeździeckiego [30 czerwca do 02 lipca]. Przez trzy dni zawodnicy uczestniczą w trzech próbach: ujeżdżenia, próby terenowej i skoków przez przeszkody. Nie jestem wielkim fanem koni, ale oglądanie na żywo tych zwierząt i jeźdźców, zaciekłej rywalizacji, jest naprawdę emocjonujące. Cieszę się, że dałam się namówić na tę całodniową przygodę! ;-) Byłam w sobotę, drugim dniu trwania zawodów, i podziwiałam „najbardziej efektowną i widowiskową, ale i najtrudniejszą część WKKW – CROSS. Jest to próba terenowa, polegająca na pokonywaniu stałych przeszkód na urozmaiconym terenie. Podczas tej próby para jeździec–koń muszą się wykazać wielką odwagą, zręcznością i wytrzymałością. Przed nimi bowiem jest do pokonania ponad 20 przeszkód (o wysokości od 100 do 120 cm), w skład których wchodzą rozmaite kombinacje, duże zeskoki (nawet do 200 cm) – także do wody; skoki nad nietypowymi niekiedy, bardzo wąskimi przedmiotami lub wielkimi kłodami”*.

Mieliśmy doskonałą pogodę – słoneczko, lekki wiaterek, ciut przelotnego deszczyku ;-) – niesamowite widoki z różnych stron obszernej strefy zawodów; było na szczęście nie za tłumnie, to jednak nie Poznań ;-) ale to dobrze!, nie trzeba się było przeciskać, żeby cokolwiek zobaczyć. Mimo wszystko publiczność dopisała, oklaskiwała i dopingowała zawodników. Bardzo sympatyczna impreza, doskonale zorganizowana, bezpieczna, ze świetną atmosferą. Dookoła, na naprawdę sporym terenie przy stadninie i pałacyku Baborówko, zorganizowano wiele ciekawych stref. Była część tylko dla zawodników, gdzie mogli się rozgrzewać i trenować, niedostępna dla widzów z bliska, ale oczywiście z odległości można było podziwiać treningi ;-) Była też strefa dla dzieci, a w jej ramach m.in. impreza plenerowa SZOK [Szamotulski Ośrodek Kultury – genialna nazwa! ;-D ] + program edukacyjny przygotowany przez Straż Pożarną oraz Nadleśnictwo Pniewy + miasteczko zabaw dla dzieci + chyba największa atrakcja, czyli przejażdżki konne. A dla dorosłych: konkurs specjalny – sztafeta koń–samochód + parada powozów i zaprzęgów + pokaz woltyżerki sportowej + występy rozrywkowe + stoiska gastronomiczne i wystawiennicze, z produktami jeździeckimi i regionalnym rękodzielnictwem. Pełnia szczęścia! Warto zaplanować taki wyjazd za rok. Wieś ma ładny dworzec, pięknie odnowiony, kolej się zatrzymuje kilka razy dziennie, to samo w Szamotułach, kilka minut dalej. W regionie jest wiele ciekawych miejsc, gdzie można przenocować, pospacerować, pozwiedzać... ;-) Polecam! Na zachętę wrzucam kilka zdjęć, które namiętnie strzelałam. Aż dziw, że się udały ;-) Wyobraźcie sobie tę szybkość i zwinność zwierząt! ;-)



Ten cudny chart na ostatnim zdjęciu... Można się poczuć jak w Ascot, tylko kapeluszy nie kazano nam na szczęście zakładać! ;-D


= = = = =
* wspomagałam się tekstami promocyjnymi ze strony domowej zawodów -> KLIK.

PS zdjęcia w większości moje, tylko te z bryczkami i orkiestrą są od szwagra :-) bo w niedzielę nas tam nie było, a szkoda! Dziękuję!