sobota, 28 października 2017

856. Rozdanie nr 124

Wietrzna i deszczowa, ponura pogoda za oknem całkiem nie zachęca do spacerków, ale ja się dziś wybrałam za namową – opatulona po nos, w parasolką w garści – na „wełniane łowy” z przyjaciółką. Oczywiście ja nie umiem nic zrobić, to już wiecie - ręce niesprawne :-/ ale E. jest mistrzynią szydełka! W pewnym ciekawym sklepie w Poznaniu, gdzie można pogadać, pożartować, co nieco się dowiedzieć/nauczyć ;-) od przemiłej właścicielki, a także obejrzeć, pomacać, a następnie zakupić cudną wełnę z firmy Drops* miały być spore przeceny przy okazji czyszczenia półek. E. nie mogła się oprzeć reklamie, a ja za nią idę jak w dym ;-) zwłaszcza że miałam przyobiecany dwukolorowy, haftowany szklanymi koralikami szalik na zimę [a taki mi w głowie powstał, miałam sobie wybrać kolorki i rodzaj wełny - alpaka! - a E. obiecała spełnić marzenie ;-) ]. Niestety! Jak to w życiu bywa – sklep był dziś, a nawet będzie w poniedziałek i wtorek zamknięty! I tak obiłyśmy sobie tylko nosy o szybę w zamkniętych drzwiach... Namówiłam zatem E. na pyszne, słodkie latte dyniowe [jak na zdjęciu] i ploteczki. Miły poranek, mimo zawiedzionych nadziei! ;-)

= = = = = = =
* Absolutnie nic nie reklamuję, zwyczajnie odnotowuję fakt, a jeśli kto poszuka, pomaca i skorzysta, to z korzyścią dla niego! ;-D

* * *


Jak już widzicie na fotce u góry, książki z konkursu nr 124 rozdane. Nowe przygody Flawii [plus niespodzianki] będę już za niedługo cieszyły poniższe osoby:

- - - Sylwia Jamrozik
- - - weronka
- - - Barbara Danielska
- - - Pasje Violi
- - - Promyk

Gratuluję szczęśliwcom serdecznie! :-)
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

A za miesiąc, w listopadowym konkursie z numerem 125 tradycyjne, rokroczne „sierotki”! ...a właściwie to jedna „sierotka” z marca. Do wygrania będzie kryminał Åke Edwardsona i zbiór dowcipów z tamtego konkursu plus kilka dodatkowych książek ode mnie na poprawę humoru. Zapraszam już dziś! ;-)

sobota, 21 października 2017

855. Konkurs nr 124 - Flawia de Luce

© by daria khoroshavina – polecam jej stronkę - dziewczyna tworzy cudowne cinemagrafiki! A tu stronka twórców tej techniki -> KLIK :-)

Lubię jesień, tę ciepłą, słoneczną, i tę deszczową też. Nie przeszkadza mi to, a wręcz nastraja radośnie ;-) Często, całkiem jak dzieciak, siedzę z nosem przylepionym do szyby okiennej i obserwuję spływające krople deszczu. To też potrafi być piękne! Poza tym jak większość chyba lubię, gdy cały świat roślin zmienia swoje kolory, nawet słońce postanawia wyzłocić swoje promyczki i nadać ten specyficzny, ciepły koloryt wszystkiemu co nas otacza. To taki czas, gdy owinięta po sam nos ciepłym szalem mogę podziwiać wygłuszające dźwięki, porannej mgły nad Wartą [codziennie około 6.30 wsiadam w autobus blisko rzeki, więc okazji mam bez liku ;-) ], albo pójść na spacer do lasu i poskakać w stertach suchych liści. No pięknie jest, po prostu! Warto spróbować... ;-)

W tym miesiącu byłam dwa razy w kinie – jak już dawno nie bywałam!, ale okazja ku temu była szczególna. Bardzo przez wszystkich miłośników kina oczekiwana premiera „Blade Runner 2049” i w ramach „Wydarzeń” w Multikinie 51 – koncert Pearl Jam, sentymentalny powrót do muzycznej fascynacji z młodości, trochę przegadany, ale jakże żywiołowy ;-) O kontynuacji kultowego „Blade Runner” z 1982 roku w sieci jest mnóstwo, na pewno czytaliście już i recenzje, i obejrzeliście wszelkie zajawki, jeśli tylko lubicie kino. Ja muszę ten film obejrzeć sobie raz jeszcze, bo szłam do kina tak naładowana emocjami, z tak wielkimi oczekiwaniami, tak bardzo skupiłam się na treści, że obawiam się, że ominęło mnie bardzo wiele, albo... ten film jest tak bardzo naszpikowany znaczeniami, tajemnicami, niedopowiedzeniami, a do tego te niesamowite wręcz, dech odbierające obrazy, powolny sposób opowieści [który mnie akurat bardzo przypadł do gustu], monumentalna, a właściwie pompatyczna i niekiedy niestety przeszkadzająca muzyka... że wychodząc z kina, czułam się przytłoczona. Jednak w ogólnym odczuciu jestem jak najbardziej na tak, to udana kontynuacja absolutnie genialnego jak dla mnie pierwowzoru, ze znakomitą obsadą. Wizualnie majstersztyk! Na zachętę kilka kadrów z filmu poniżej: ;-)


A na zakończenie przechodzimy do sedna tegoż postu ;-) czyli do książkowego konkursu nr 124. Kto chce nową powieść Alana Bradleya??? Oto dalsze przygody rezolutnej Flawii, tym razem z dala od rodzinnego domu, za oceanem, w Kanadzie, w Żeńskiej Akademii panny Bodycote – szkole z internatem, do której została „wygnana”, a gdzie niegdyś uczęszczała także jej mama, Harriet. Brzmi intrygująco, prawda? A do tego ten tytuł: „Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni”! Cudo! Premierowo mam dla Was aż pięć wciąż pachnących farbą drukarską egzemplarzy do rozdania. Wszystkich chętnych proszę o wpisywanie się w komentarze pod tym postem. Macie czas tradycyjnie do najbliższej piątkowej północy, rozdanie w ostatnią sobotę października. Zapraszam!