sobota, 27 stycznia 2018

867. Rozdanie nr 128

Oj, jak mi się dziś nic nie chce... oj... ;-) Poleniuchowałabym sobie, ale niestety nic z tego – mam aż dwie książkowe prace na biurku, które koniecznie muszę zakończyć w weekend. Kolacjonowanie i korekta pewnego zakurzonego pyłem czytelniczego zapomnienia horroru [ale ponoć są w łaskach, więc zostanie wznowiony w nowej szacie graficznej, ale na razie cicho sza! ;-) ] i – tak całkiem dla odmiany! – leży sobie u mnie album sowieckich wozów bojowych z czasów II wojny światowej, w którym należy poprawić nazewnictwo, które akurat... a tak! a co! różne się ma zainteresowania ;-D ...znam. Obie prace mam już zaawansowane, ale wymagają jeszcze przejrzenia i dopracowania, a praca to ciężka, wymagająca ogromnego skupienia, więc niestety nici z weekendowych spacerków i odpoczynku :-/ Co za świat... Chciałabym wygrać w totka ;-) mogłabym sobie wtedy z czystym sumieniem poleniuchować...


Ale zanim utknę w gąszczu literek, przychodzę z książkowym rozdaniem nr 128. Jak już można zobaczyć na fotce, paczuszki przydzielone! Polecą do:

- - - maneruki
- - - Ewita Jot

Serdecznie gratuluję wygranej! :-)
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu”.

Do następnego razu! Pa! :-)

niedziela, 21 stycznia 2018

866. Konkurs nr 128

Zbliża się koniec miesiąca, zatem styczniowy konkurs książkowy nr 128 czas rozpocząć! Tym razem proponuję kryminałki. Do każdej przesyłki zostaną dołączone upominki: książki niespodzianki oraz zimowy stempelek wraz z tuszem do ozdabiania korespondencji czy na przykład bullet journal, jeśli je prowadzicie ;-) Sponsorem jestem ja. Zatem - jak na zdjęciu widać - w konkursowym worku nagród są dwa pakiety:

- - - Coben Już mnie nie oszukasz + Baldacci Ostatnia mila
- - - Coben Jedyna szansa + Mróz Enklawa

Zasady takie same jak do tej pory: można się już wpisywać w komentarze pod tym postem. Macie czas do północy najbliższego piątku. Nicki dwóch zwycięzców, do których zostaną losowo wysłane książki, podam w ostatnią styczniową sobotę. Zapraszam! :-)

sobota, 20 stycznia 2018

865. Intensywne początki


Rok 2018 zaczął się dla mnie bardzo pięknie i intensywnie: wizyta mojej serdecznej przyjaciółki z Sydney wprawiła mnie w prawdziwą euforię. Nie widziałyśmy się „na żywo” już kilka dobrych lat, a to zdecydowanie zaaaaa długo! Niestety ta odległość – Polski od Australii i odwrotnie ;-) – jest dobijająca! Miałyśmy okazję w tym czasie m.in. do kilku spotkań z dawno niewidzianymi koleżankami ze szkoły ;-) oraz do zwiedzenia „nowego”, odświeżonego i nieznanego mojej przyjaciółce miasta Poznań. A potem wyczekiwany wyjazd do Krakowa. W tak zwanym „międzyczasie” uroczysty noworoczny lunch z przyjaciółmi z branży wydawniczej itp. itd.... Uff! Intensywnie ;-D Ale po kolei, i dziś tylko o Krakowie!

Miałam to niebywałe szczęście, że zeszły weekend spędziłam w Krakowie w towarzystwie siostry i jej przyjaciółki - dziękuję!!! :-D Pretekstem była wystawa w Muzeum Narodowym poświęcona Stanisławowi Wyspiańskiemu, którego twórczość wszystkie sobie cenimy. Poznańską „skromną” wystawę w oddziale Muzeum Narodowego znam na pamięć, ale reszty, w kraju i poza granicami, tej dostępnej, nie miałam okazji jeszcze podziwiać własnymi oczami. Miałyśmy zabukowany nocleg i zakupione bilety PKP i do muzeum już ponad miesiąc wcześniej. Od redaktorki*, z którą owocnie współpracuje moje wydawnictwo, a mieszkającej i pracującej w Krakowie, dostałam „pakiecik startowy” wystawy ;-) – mapkę**, foldery, pocztówki... co dodatkowo wzmogło nasz apetyt na wizytę w muzeum. No i czekałyśmy na ten weekend z niecierpliwością ;-) Wszystko się udało, zobaczyłyśmy i wystawę Wyspiańskiego, i kilka jeszcze innych miejsc zaznaczonych na mapce towarzyszącej wystawie. „Szlakiem Artysty” obejmuje wiele kościołów, domów, i innych ciekawych przystanków w całym Krakowie i poza nim. Na te dwa dni, które spędziłyśmy w mieście, uważam, że zobaczyłyśmy aż nadto. Wróciłam wymordowana, z zakwasami w łydkach ;-D do tego solidnie przeziębiona, ale bardzo bardzo szczęśliwa.


Kilka słów wstępu za MNK: „28 listopada 2017 roku otworzyliśmy wystawę prezentującą pełną kolekcję dzieł Stanisława Wyspiańskiego (1869-1907) zgromadzonych w MNK. Liczący blisko 900 pozycji inwentarzowych zbiór prac tego artysty, jednego z najwybitniejszych twórców polskich - malarza, rysownika, grafika, a także poety, dramatopisarza, scenografa i reformatora teatru, posiada bezprecedensową wartość artystyczną i nie znajduje analogii w żadnej innej kolekcji dzieł Wyspiańskiego w Polsce i za granicą”.

[poniżej zdjęcia z MNK]


Wystawa jest wspaniale zorganizowana i zaprezentowana. Nie wiem, ile godzin tam spędziłyśmy, ale ogrom emocji mnie aż przytłoczył w którymś momencie. Właściwie to płynęły mi łzy już w pierwszym korytarzu, gdzie prezentowane były obrazy dzieci Wyspiańskiego. Jako mała dziewczynka miałam i kolekcjonowałam reprodukcje w formie pocztówek tych obrazów, więc emocje sięgały zenitu! Sala z projektami witraży zrobiła ogromne wrażenie. Potem dział typografii, szkiców i szablonów, projektów mebli i lamp, plany rozbudowy Wawelu, szkice strojów do przedstawień, sala portretowa... itp. Pomyślałam, że na szczęście wystawa trwa cały rok, więc będę miała okazję przynajmniej jeszcze raz ją zobaczyć [choćby w październiku, gdy będę wizytować Kraków podczas targów książki], albo lepiej: zaplanuję, że obejrzę już tylko jej fragmenty, bo dzieł do przestudiowania na wystawie jest aż za dużo na jedno popołudnie.

[poniżej zdjęcia z kościołów, niższe niekoniecznie związane z Wyspiańskim ;-) ]


Odwiedziłyśmy też kilka innych miejsc, gdzie można podziwiać dzieła Wyspiańskiego czy innych współpracujących ze sobą twórców tamtego okresu, m.in.: kościół mariacki, kościół franciszkanów, Wawel [tylko z zewnątrz ;-)], przecudowny dom Mehoffera, gdzie była okazja obejrzeć wystawę poświęconą ojcu Wyspiańskiego, Franciszkowi. W niedzielę miałyśmy jeszcze dwie wolne godziny, więc namówiłam dziewczyny na wizytę w muzeum w Sukiennicach, gdzie prezentowane są dzieła polskich artystów XIX wieku, m.in. Matejki, Malczewskiego, Chełmońskiego, Gierymskiego, Podkowińskiego, Grottgera... Ta wizyta była jak wisienka na torcie ;-) ale... no aż za dużo tego dobrego... ;-) Zwłaszcza że niedziela należała do Jurka Owsiaka i WOŚP – Kraków pękał w szwach, a znalezienie wolnego stolika, by przysiąść i dać odpocząć nogom przy pysznej kawce i ciasteczku, graniczył wręcz z cudem ;-)

[poniżej zdjęcia z Domu Mehoffera]


Dzięki rekomendacjom A. miałyśmy też dwa dni wypełnione przyjemnościami dla podniebienia ;-) Camelot i KOKO nas oczarowały, a także nakarmiły i upoiły grzaną wiśniówką ;-) i innymi samymi pysznościami. Polecam zdecydowanie!

No i jak to ja, nie bacząc na ciążący mi bagaż, zakupiłam przepięknie wydany i opracowany katalog towarzyszący wystawie Wyspiańskiego oraz Na chęciach mi nie braknie - pierwszą z serii biografii, którą ma w planie MNK. Nie mogłam się opanować ;-) Nie kupiłam tylko dwutomowego wydania szkicowników Wyspiańskiego, ani katalogów czy przewodników z galerii w Sukiennicach, ani całkiem ładnych gadżetów towarzyszących wystawom, bo niestety ale nie miałam ze sobą... wózeczka ;-) żeby to wszystko przewieść. Sklepik MNK - KLIK - działa i wysyła zamówienia, więc zaplanuję zakupy uzupełniające już z domu ;-)


Kto może, niech koniecznie odwiedzi Kraków – to niezwykłe miasto, które miłośnikom sztuki oferuje szeroki wybór atrakcji. Poza tym zimą też potrafi być piękne, co mam nadzieję, pokazują zdjęcia towarzyszące temu postowi ;-) [Nie wszystkie łapią ostrość, ale ręce trzęsły mi się od nadmiaru adrenaliny czy też zwyczajnie ze zmęczenia, albo robione były w pomieszczeniach - czego nie potrafię, ale przede wszystkim: telefonem ;-) więc jakość jest jaka jest. Mają być pamiątką, a ten warunek chyba spełniają! ;-) ]




- - - - - - - - -
* Ślę serdeczne podziękowania dla A.Cz. z Krakowa za jej wielkie serce! :-)
** Mapkę, do wyboru w kilku językach, można sobie ściągnąć w formie pliku .pdf ze strony domowej muzeum, o tutaj -> KLIK