sobota, 25 sierpnia 2018

885. Rozdanie nr 135


Dziś szybko i konkretnie, bo od godziny 6.00 rano siedzę w pracy i dłubię literki w pewnej książce z terminem targowym, a drugi maszynopis spogląda na mnie z parapetu i „przebiera nóżkami”, żebym „czem prędzej” się i za niego zabrała, przez co nie mogę za bardzo nadwerężać przerw ;-) w końcu październik i krakowskie święto książki za pasem! ;-D Ale cieszę się, ze wszystkiego – pięknego letniego słoneczka i wreszcie-nareszcie chłodniejszego wiaterku za oknem, ptasiego mleczka na stole, literek rozsypanych w maszynopisie... zdrowego i radosnego, młodego kociego rodzeństwa w wydawniczej szopie [postaram się zrobić im zdjęcia, ale to takie żywe i szybkie trzy czarne iskierki są, że to nie jest wcale takie proste ;-) Zresztą z czwórki rodzeństwa, jeden Pędzelek ma już nową kochającą Mamę - obecnie jestem chyba najszczęśliwszym człowiekiem pod Słońcem, bo udało mi się znaleźć dom dla najmniejszego kotka w miocie! :-) ] itp. itd.

Ale, ale! Na początek pragnę podziękować za zrozumienie mojego apelu. Dziękuję!!! I pamiętajcie, że wszystkich zapraszam, każdego chętnego na książki, nigdy nikogo nie wykluczam, nawet „anonimowych”! ;-D Za miesiąc będzie kolejne książkowe rozdanie!

A w sierpniu los uśmiechnął się do...

- - - zbyszek

Gratulacje serdeczne!!!
Dołączam jeszcze jak zawsze obowiązkowy przypisek ode mnie [zwłaszcza, że teraz RODO obowiązuje]: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

sobota, 18 sierpnia 2018

884. Konkurs książkowy nr 135

Sierpień powoli zbliża się do końca, zatem najwyższy czas na ogłoszenie, co ciekawego można zgarnąć w kolejnym książkowym konkursie na moim blogu. A to już 135. edycja konkursu! Niesamowite! ;-D Aż sama jestem zaskoczona! :-) Tym razem mam tylko jeden pakiecik jak na zdjęciu powyżej, ale za to jaki! Dwie słodko „grubaśne” książki, powieści, całkiem różne, z odmiennych „stref” literackich – z Hiszpanii [dla wielbicieli serialu TV Zagubieni, który był inspiracją dla autora] i ze Stanów Zjednoczonych [dla miłośników sag rodzinnych], ale kto lubi czytać, ten powinien być zadowolony – długie wieczory zajmującej lektury gwarantowane!

- - Lśnij, morze Edenu Andrés Ibáñez
- - Syn Philipp Meyer

Sponsorem książek jestem ja. W paczce dla zwycięzcy znajdą się jeszcze inne równie opasłe ;-) książkowe niespodzianki. Kto chętny, niech czuje się zaproszony do wpisania się w komentarze pod tym postem. Macie czas do najbliższej piątkowej północy, rozdanie w ostatnią sobotę tego miesiąca [25 VIII].


= = = = =

Tym razem muszę jednak coś dopisać. Proszę, proszę, proszę się nie gniewać!!!, ale wygląda na to, że... właściwie zbierałam się do napisania tej notki już od dłuższego czasu... po prostu muszę coś wyjaśnić i o coś poprosić. Nie wiem, czy ktoś się czasem nie obrazi, nie taki jest mój cel!!! naprawdę!!! ale poproszę o uwagę.

W tym roku tradycyjne listopadowe „książkowe sierotki” będą dość spore [przynajmniej dwa połączone pakiety książek i przydasi], a to dlatego, że nie każdy, kto wygrał u mnie książki, zgłasza się po nie, a jeśli – na moją grzeczną, powtarzaną czasem kilka razy prośbę – odzywa się, to z dość różnymi, niekiedy dziwnymi dla mnie odpowiedziami. Rozumiem, jeśli ktoś w ostatniej chwili decyduje, że nie poda mi swoich danych osobowych, potrzebnych do wysyłki – w końcu nigdy nie wiadomo, kto na drugim końcu siedzi i wypisuje różne głupotki [choć zapewniam, że jestem człowiekiem, całkiem zwyczajnym, siedzącym na stosikach książek... zdecydowanie nie tajną firmą, nie bezdusznym automatem, nie ufoludkiem ;-D ]. Rozumiem też, że ktoś tutaj zajrzał na sekundę i w chwili przebłysku wpisał się i od razu zapomniał, a potem moje prośby lądowały w spamie, ale najbardziej zaskakujący argument na nieodebranie książek był taki: „Mam za dużo papierowych wersji książek w domu, więc ich nie chcę”. No ja czegoś tu nie rozumiem... :-/ Jaki jest zatem Twój cel we wpisywaniu się w konkursowych postach, jeśli nie chcesz wygrać papierowych książek??? Ja tylko takie oferuję! A przecież ktoś mógłby się już cieszyć tymi pakiecikami, gdyby nie Twoja beztroska...

Naprawdę przepraszam, że to piszę, ale, kochani, proszę, proszę, proszę o trochę choć rozwagi! Dla mnie to ogromna przyjemność móc podzielić się książkami, które dostaję od zaprzyjaźnionych autorów, wydawców i redaktorów aż w nadmiarze, nie umiałabym ich wystawić na śmietnik... mam ich zdecydowanie za dużo, a mieszkanko zdecydowanie za małe itd. Nie oczekuję też nic w zamian! Absolutnie!!! Cieszę się bardzo, że ktoś z nich korzysta, albo chociaż poda dalej osobie, która się z nich ucieszy. Dlatego proszę, proszę, proszę – nie blokuj pakietów przez swoją beztroskę. Będę bardzo wdzięczna za właściwe zrozumienie mojej prośby!!! Dziękuję za uwagę, kłaniam się nisko, dobranoc! :-)

sobota, 11 sierpnia 2018

883. Fretki ;-)

© Meredith Anderson Coffman jest początkującą pisarką, bibliotekarką, redaktorką, wielką miłośniczką książek i czytania. Uwielbia pocztówki, hand lettering [„ozdobne ręczne pismo” – chyba tak to można przetłumaczyć?] oraz wesołe, kolorowe podkolanówki. A w promowaniu czytelnictwa pomagają jej dwie urocze fretki ;-) Polecam zajrzeć na jej instagramowe lub thumblr-owe konta – uśmiech od ucha do ucha gwarantowany, tak samo jak rosnące słupki książek do poczytania... kiedyś ;-D