niedziela, 18 sierpnia 2019

929. Wakacje?

Coś mi się zdaje, że z wrześniowego urlopu nici! :-/ Już skróciłam go do tygodnia, a teraz myślę, że trzeba będzie zrezygnować całkiem, bo zagrzebałam się w tak wielu tekstach naraz, że czuję, że się duszę, i to dosłownie. Czy jeśli serce wali mi młotem... twarz, szyję i dekolt ogarnia na zmianę rumieniec z zimnymi potami... napięcie mięśni jest tak wielkie, że trudno mi wstać z krzesła... w krótkiej przerwie pomiędzy zmianą plików na komputerze patrzę na zegarek, a tam trzecia w nocy? - już??? - i nagle chwyta mnie coś za gardło... to tylko atak paniki, czy już trzeba pędzić do szpitala, bo to zawał? :-/ Zeusie, och, czemuś mnie taką uczynił? ;-) Żarty żartami, ale jest... źle. Za dużo biorę sobie na głowę, zbyt często zgadzam się na szalone pomysły z przyspieszeniem daty premiery jakiegoś tytułu, a w znakomitej większości roku wolny czas [jaki wolny??? co to w ogóle znaczy??? chyba jednak nie znam takiego terminu!] spędzam w redakcyjnym pokoiku. Tempa nabieramy około czerwca, gdzie zapadają ostateczne decyzje, czym będziemy się chwalić na targach w Krakowie [przypominam: pod koniec października], a tak naprawdę to przecież czas urlopów, czyli znacznie utrudnionej płynności tekstów itp. itd. Przypuszczam, że w wielu wydawnictwach tak właśnie to wygląda - ale wielka szkoda, że tak to wygląda. Powtarzam, że to nieprofesjonalne, że tak się książek nie szykuje, na wariata, jednak - bez skutku. Co roku tak samo*...


A planowałam mały wyjazd pod miasto, na kilka dni, by poszwędać się w lesie, może wypluskać nogi w jeziorku, wybyczyć się na całego, z dala od zgiełku, z dala od pracy, po prostu, jak ludzie normalnie to robią... Cóż... nici!



= = = = =
PS Narzekam i narzekam, jak każdy Polak ponoć ;-) ale lubię to, co robię, i byłoby mi bardzo trudno, smutno na pewno, rezygnować z książek [zawodowo], tyle że coraz częściej o tym myślę. Nawet odważyłam się głośno wspomnieć o zmianie w towarzystwie... eh!

No i najzwyczajniej w świecie nie potrafię już odpoczywać. Ciągle w głowie mam literki, terminy, odtwarzam maile i rozmowy z tłumaczami, redaktorami, grafikami... W nocy potrafię się w panice obudzić z myślą: „Tam powinien być przecinek! A ja puściłam już pliki do druku! Co robić???”. To zdecydowanie nie jest normalne, prawda?, ale jak, no jak! się tego oduczyć? :-/

11 komentarzy:

katooola pisze...

Oj to niedobrze! Taka gonitwa wypala człowieka od środka. To co piszesz to jest ciekawe! Większość czytelników nie ma pojęcia jak wygląda praca w wydawnictwie od środka, większości się wydaje, że to praca marzeń, móc czytać przedpremierowo książki i je sobie redagować. A wewnątrz jak widać wcale tak kolorowo nie jest. Ostatnio pożyczyłam jedną książkę znajomej, strasznie mi marudziła, że dużo literówek było...kiedyś mnie to drażniło a teraz już nie, zdaję sobie sprawę, że wszystkiego się wyhaczyć nie da, i że redaktorzy są też ludźmi a nie robotami i to normalne, że błędy są. Smutne trochę jest to co piszesz ale wyobrażam sobie, że czytanie na akord tak naprawdę zabija przyjemność z czytania, co innego spokojnie relaksując się czyta a co innego na czas aby zdążyć. Życzę Ci abyś znalazła chwilę wytchnienia :) Pozdrawiam!

Leacathy pisze...

Niestety każda praca przysparza jakieś kłopoty, natłok myśli, a nawet panikę. Dzisiaj chyba nie potrafimy żyć spokojniej, jeżeli sobie nie narzucimy na początek jakiegoś planu, rutyny, aby inaczej poukładać życie (tak- nie zawsze się to udaje, gdy pozostajemy w starym miejscu pracy).

Życzę Ci spokojniejszego dnia i mimo wszystko okazji do wyrwania się na jakiś urlop.

damar5 pisze...

Spokoju i jednak dluzszego wypoczynku Ci zycze !
Pozdrawiam serdecznie Dana

ewarub pisze...

Oj, niedobrze! Jeśli organizm usiłuje się bronić fizycznymi reakcjami, to znak, że czas odpocząć, bo będzie tylko gorzej. I trzeba poszukać pomocy u fachowca, żeby nie było za późno, bo trudno, bardzo trudno wychodzi się z zaburzeń nerwicowych. Wiem, bo "sprawdziłam" na sobie. Nic nie jest warte tego, by poświęcać własne zdrowie. Pracowałam w wydawnictwie, znam ten ból, który prawie sprawił, że zaczęłam wątpić w moją miłość do książek. Rzuciłam tę robotę i szef mi nawet specjalnie nie podziękował, mimo że budowałam tę firmę razem z nim od początku i zawsze, kiedy się waliło prosił mnie o ratunek i wsparcie... I wiem teraz, że wcale nie było warto się tak poświęcać...

Agnieszka C. pisze...

NIe ubię końca lata...choć jesień także jest piękna...
Pozdrawiam :)

magdusiaa pisze...

Musisz stanowczo wypocząć, chociaż jakiś wypad na weekend. Zrób coś dla siebie.
Pozdrawiam sersecznie

bluuu pisze...

Masz pracę, o jakiej marzyłam, wąchasz książki, zanim w ogóle trafią do czytelnika, ale bez odpoczynku łatwo się wypalić. Dobrze chociaż, że w weekend można się zresetować, pojechać rowerem nad Rusałkę, na Sołacz (czy urzęduje tam jeszcze Francuski Łącznik) czy w inne piękne poznańskie miejsce. Życzę równowagi i pozdrawiam!

incognito pisze...

.... z tym wypoczynkiem, to ciężka sprawa ... 1-2 dni luzu i już człowiekowi z tyłu głowy coś nie daje spokoju ... za szybkie tempo życia ... mimo wszystko życzę Magdaleno, byś jeszcze zdążyła wypocząć w tym roku :)
pozdrawiam serdecznie :)

Kasiek pisze...

Tak myślę żeby wpaść do Krakowa i odbić sobie że akurat jak chciałam jechac nad morze była paskudna pogoda. Kraków to nie morze ale jako fanką i mieszkanka Galicji to uwielbiam

Adrian Moczyński pisze...

Nie ma co się oszukiwać, ale dobry wypoczynek pozwala nam naprawdę zregenerować sporo siły. Jeżeli ja gdzieś wyjeżdżam to na początku staram się o ubezpieczenie na wakacje https://kioskpolis.pl/ubezpieczenia-na-wakacje/ aby móc spokojnie sobie odpoczywać.

Przemek pisze...

Oprócz ubezpieczenia turystycznego warto rozważyć też zakup polisy mieszkaniowej przed urlopem np. z tego miejsca https://www.ubezpieczeniemieszkania.pl bo licho nie śpi nawet na wakacjach.