sobota, 4 stycznia 2020

958. Rozdanie nr 167 - sylwestrowe


Cały dzień w biegu, a po powrocie brak dostępu do netu :-/ Zadrżałam, ale tylko chwilkę ;-) to w końcu nie ode mnie zależy, ot, życie... od uzależnień trzeba się uwalniać, krok po kroku... Ale dzień za to miałam piękny i owocny – po rannej wizycie w laboratorium [ciąg dalszy badań :-/ ] wybrałam się z drogą mi E. na spacer po mieście w poszukiwaniu... turkusowego cienkopisu ;-) o którym zamarzyła i niezwłocznie zapragnęła mieć. Wylądowałyśmy też na trochę w „Werandzie”, która wyglądała dziś wyjątkowo ładnie i dała nam chwilę wytchnienia [fotki powyżej]. Mnóstwo wesołych anegdotek sobie opowiedziałyśmy, ale i wspomnień snułyśmy co nieco przy cynamonowym cappuccino – mniam! Za oknem szalał deszcz i świstał wiatr, a my miło spędziłyśmy czas „pomiędzy” w jednej z moich ulubionych, zawsze przytulnych kawiarenek w Poznaniu. Eh! Aż szkoda, że tak rzadko to robię...

* * *

Ale! Sylwester za nami, konkurs ostatni w roku 2019 za nami, a nowy rok wkracza, a raczej już rozhulał się ze swoimi szaleństwami. Muszę przyznać, że od ponad dwóch miesięcy żyję w takim stresie, że wręcz trudno mi oddychać. To, co dzieje się w Australii, przeraża mnie. Codziennie niemal piszę i SMS-uję do moich przyjaciół pod Sydney z zapytaniem, czy są bezpieczni, czy nic im nie grozi, jak sytuacja, co mogę zrobić, choć – racjonalnie myśląc – przecież nic nie mogę zrobić :-/ Nawet gdybym była tam, na miejscu, pewnie poza pocieszaniem nic bym nie potrafiła zmienić. Nie wstawię tu ani jednego zdjęcia z tego dramatu, jest ich tyle w necie, że kto chce, może sobie zafundować nocne koszmary, ja już mam dość i czekam na wieść, że leje, pada deszcz, nie ma burzy, temperatury zelżały, a ogień został ugaszony, definitywnie, na 100%... Od września w pożarach ponad 500 milionów zwierząt zginęło, bądź musiało być uśpionych ze względu na oparzenia, są też ofiary śmiertelne wśród ludzi; trwają nienotowane dotychczas ewakuacje mieszkańców z zagrożonych regionów, powietrze „pachnie” dymem i popiołem, niebo zasnute jest pomarańczową łuną - jakby to nie Ziemia, a Mars był :-/ ...a w odległej Nowej Zelandii lodowce zmieniły kolor... Czy to da się pojąć? A co o tym myślą w Europie, w Polsce? Czy są jakieś wnioski? Zaplanowano jakieś kroki zaradcze, ochronne, zmieniające ten pęd do zagłady...? I chyba tu zakończę, bo obiecałam sobie - żadnej polityki, żadnej religii na moim blogu :-/ Do przemyślenia.

* * *

Wracając do przyjemniejszych rzeczy. Sylwestrowa propozycja konkursowa zaciekawiła was, na co bardzo liczyłam. Cieszę się, że zarówno powieść, jak i strona graficzna również przyciągnęła wzrok. I tak, jak ktoś wspomniał, okładka robi wrażenie, szczególnie zaś gdy się ją dotknie! Na wachlarz położono dodatkowy lakier, tzw. puchnący, czyli pod palcami, muskając ilustrację, wyczujecie fiszbiny wachlarza. Cudo! Polecam! A ten jeden egzemplarz, który mam na rozdanie konkursowe, poleci do...

-> Kamila <-


...której bardzo gratuluję! :-)
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

* * *

Dalej nic nie obiecuję, „bom niepozbierana”, jak mawia moja przyjaciółka ;-) Nie wiem, co będzie z blogiem, nie snuję też rozmyślań konkursowych... ale raczej nic się nie kończy, mam jeszcze ciutkę sił w zanadrzu ;-) Dla cierpliwych oczekiwanie na wieści to nic trudnego, prawda? Zatem pa, buziaki, na razie!



12 komentarzy:

katooola pisze...

Gratulacje dla zwyciężyni 😉 z tym światem to coraz gorzej ale w dużej mierze to wynika z braku chęci u ludzi do zmian, dalej ludzie np. śmiecą wszędzie czy też wywalają pełno jedzenia 😥 A Upiór opery kiedyś sobie kupię, najpierw mam w planach Terror 😍 dużo sił i spokoju życzę! Pozdrowionka!

Leacathy pisze...

Gratuluję zwyciężczyni :) i troszkę zazdroszczę ;)

Do reszty posta się nie odniosę, bo mi tylko ciśnienie skacze...

Ania pisze...

Gratulacje dla zwyciężczyni!
Australia to koszmar dla ludzi i zwierząt.
Pozdrawiam serdecznie.

Kamila pisze...

Jeeeej! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!!
To najcudowniejszy prezent, jaki mogłam sobie wymarzyć na początek roku, zwłaszcza że całym sercem kocham książkę i musical. A bloga pani Anne Bachelier intensywnie przekopuję od kilku dni, jej obrazy są fenomenalne!

Weronika pisze...

Buziaki

bluuu pisze...

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich w nie najnowszym już Nowym Roku! Nadrobiłam właśnie zaległości czytelnicze na Zaciszu (nie zaglądałam do Internetu w ramach adwentowego detoksu), a tu taka niespodzianka ze zdjęciami z Werandy! Umawiałyśmy się w niej z psiapsiółkami cyklicznie, zawsze mnie intrygowało, co akurat będzie zwisało z sufitu :)))

Pasje Violi pisze...

Gratulacje :)

Zacisze Lenki pisze...

Gratulacje dla zwyciężczyni.:) Cieszę się, że blog zostaje. Pokłady cierpliwości mam duże, więc będę czekać na kolejne wpisy.

Czarna dama pisze...

Myślę, że sam fakt że myslisz o przyjaciołach, dzwonisz do nich, martwisz się o nich bardzo wiele dla nich znaczysz. owszem nie jesteś w stanie Im pomóc, ale Twoja obecnośc chociaż taka zdalna na pewno dużo wnosi. Oby wszystko sie jak najszybciej u nich uspokoiło to i Ty odetchniesz...
Gratulacje dla zwyciężczyni.

cornelka2 pisze...

Gratulacje dla zwyciezczyni mysle ze przyjaciele cenia twoja troske bedzie dobrze ale jak ogladalam filmy to az lzy polecialy pozdrawiam Noworocznie

Avrea pisze...

Gratuluję

Mamy tez rodzinę w Australii i codziennie tez drzymy i jesteśmy w kontakcie...smutne, przerażające jest to co tam się dzieje...:(

pozdrawiam

Natalia F pisze...

Gratulacje :)
Piękne i klimatyczne miejsce pokazujesz na fotkach :)
Och Poznań moje miasto :)