środa, 26 grudnia 2007

1. To, co zostaje


To, co zostaje (Love remains) Glena Duncana... Powieść przeczytałam jednym tchem. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, historia zasmuciła, przygnębiła wręcz, może nawet lekko przeraziła. Opowieść dotyczy pewnego tragicznego wydarzenia - gwałtu i okaleczenia młodziutkiej Chloe - i jego wpływu na obie strony kochającego się małżeństwa. Nie zdradzę zakończenia, ale sądzę, że warto polecić tę powieść. Świetna atmosfera, ciekawie opisane uczucia, głębokie emocje, a wszystko to na tle zimnej, okrytej mgłą Anglii. To, co zostaje zostało wydane w tym roku przez poznańskie wydawnictwo Vesper (nietuzinkowa, przyciągająca wzrok okładka - podwójna, a w pierwszej małe okienko, przez które wyziera ilustracja z drugiej, wewnętrznej okładki; świetny pomysł!). Książka jest jedną z serii "Z trąbką" (9 tytułów). Poniżej mały fragmencik, który idealnie oddaje moje, i pewnie nie tylko moje, tęsknoty za barwnymi postaciami z książek, których trudno by spotkać w życiu codziennym :-)

Cytat: "Nicholas uważał, że w literaturę wpisana jest zdrada: postacie książkowe są dużo ciekawsze niż ludzie, których spotyka się w realu. Nicholas nigdy nie spotkał nikogo tak barwnego jak Ursula Brangwen ani tak zatraconego jak Heathcliff. Żaden prawdziwy nastolatek nie jest tak sympatyczny jak Holden Caulfield, żaden łajdak tak pociągający jak Jago. Pod wpływem dobrej książki, w której napotykał ciekawe, złożone postacie, Nicholas na nowo otwierał się na ludzi - i za każdym razem rozczarowywał się. To jest klątwa, z którą zmuszeni są żyć czytelnicy: sztuka szepcze im na ucho, jakie mogłoby być życie - podsuwa wyobrażenie świadomości jako wciągającej narracji, ludzi jako brutalnych epickich sił - ale życie to tylko życie. W porównaniu z literaturą jest nudne. Literatura stanowi szokujące objawienie: życie to mierna proza. Wyjątki zdarzają się niezwykle rzadko".

Brak komentarzy: