wtorek, 17 czerwca 2008

75. Brak czasu

Gdzie ten czas ucieka, co? Wciąż go brak :-/ a przynajmniej mnie... Bardzo bym chciała choć ze dwie godzinki dziennie móc poczytać w ciszy i spokoju, dla przyjemności, chociażby dlatego, że stosik kupowanych książek i pism zastraszająco szybko rośnie, powoli zaczynam się wręcz o niego potykać, a czasu na czytanie zupełnie nie znajduję. Szkoda... Znajoma z pracy zaproponowała audiobooki, a że do pracy i z pracy to około trzech godzin jazdy i sterczenia na przystankach, to się pewnie warto zastanowić, choć... hmmm... no nie wiem, nie wiem... pewnie dlatego się waham, że ja czytanie książki wiążę też z przyjemnością jej oglądania - literki, obrazki, dotyk i zapach papieru, okładki itp. To pewnie z racji mojej „projektowej” pasji, albo po prostu zwyczajnego bzika ;-)

Dziś w Warszawie w Traffic Club o godz. 17.00 miało się odbyć spotkanie z Yrsą Sigurdardóttir, Islandką z krwi i kości, której książki - mroczne kryminały wydawane przez Muzę - lubię. Czekam wciąż aż wydawca zdecyduje się na tłumaczenie jej bajek :-) Niestety, nie byłam w stolicy, ciut za daleko na taką fanaberię jak spotkanie literackie ;-) ale żałuję, bo to na pewno było pasjonujące spotkanie. Ktoś był? Robił fotki? Może ktoś skrobnie krótką recenzję dla mnie :-)

1 komentarz:

Zosik pisze...

Hej :)
Dylematy czytacza w komunikacji miejskiej są mi doskonale znane i de facto, gdyby nie to, że nie rozstaję się z książką chyba bym z nudów umarła w trakcie jazdy. Do audiobooków przekonać się nie mogę, choć bywało nie raz, że książka mocno ciążyła mi w torebce. Nie szkodzi. Słuchać będę jak (tfu, tfu) do szczętu oślepnę. Pozdrawiam.