sobota, 9 sierpnia 2008

91. Horror...

Na fotce (Olympus E-510) poznańska Bamberka, która smutnym, chyba zmęczonym wzrokiem spogląda na nas ze swojego piedestału w samym centrum Starego Rynku...

...oczywiście książkowy, w sensie dosłownym, leży przede mną i domaga się uwagi, a ja myślami jestem tak strasznie daleko. Literki mi migają przed oczami i nie chcą się ułożyć w słowa... Przemęczenie, brak koncentracji, wypalenie... Nie chcę o tym myśleć, ale coraz częściej zastanawiam się, czy to właśnie nie to - zawodowe wypalenie. Nie mam siły zabierać się za kolejne tłumaczenia, kolejne opowieści, czy to prawdziwe, czy całkiem zmyślone... Nawet czytanie dla przyjemności wielkich, chwytliwych rynkowych hitów nie przynosi mi ostatnio radości. Eh! Jeszcze tylko tydzień w pracy i idę na zasłużony dwutygodniowy urlop... a razem ze mną dwie książki, które muszę uszykować na początek września :-/ Do kitu!

1 komentarz:

david santos pisze...

Beautiful!!!
Have a nice Day.