poniedziałek, 18 sierpnia 2008

96. Witalność pewnej starowinki

Blok, w którym mieszkam tworzy literę L, a wraz z wieżowcem naprzeciwko - osłonięte od ulicy podwórko z przydomowymi ogródkami. Jeden z nich należy do pewnej poruszającej się o laseczce starszej pani. Uroczej, przemiłej babulinki, która z każdym się przywita, pogawędzi, zażartuje, pośmieje się. Z przyjemnością patrzę, jak wyłania się zza wieżowca i wolniutkim, statecznym krokiem sunie ku furteczce swojego małego królestwa... laseczka, jedna nóżka... laseczka i druga nóżka... krótka przerwa... odsapnięcie... i znów kroczek. Ale! Kiedy babulinka otworzy skrzypiącą furteczkę pięknego ogródka zamienia się w… Super Woman! :-) Przyspieszenie milion procent, laseczka odrzucona dziewczęcym ruchem na bok, uśmiech na twarzy, podwinięcie rękawów, zatarcie rąk i... hajda na chwasty! :-) Po prostu uwielbiam obserwować tę niezwykłą przemianę :-)

Na zdjęciu (Pentax MZ-10 + SMC-M 50 f 1,7, skan z fuji superia 200): krzak wypielęgnowanych hortensji z owego modelowego ogródka; do pomidorów nie odważyłam się podejść... lśnią jak karoseria najdroższych cadillaców ;-D

Brak komentarzy: