środa, 3 września 2008

103. Louise Robinson

Kiedy byłam bardzo mała ponoć często gorączkowałam w nocy. Ot, taka przypadłość. Zbyt bujna dziecięca wyobraźnia w połączeniu z kiełkującą, obecnie w pełni rozwiniętą paranoją owocowały sennymi marami ;-) Owe barwne sny były jednak z pogranicza koszmarów, bo do tej pory - stara baba! - nie lubię zasypiać, gdy czuję gorączkę. Za każdym razem śniły mi się postaci dzieci i dorosłych, ale i zwierząt!, jeżdżących na łyżwach na lodowisku otoczonym mrocznym lasem, nocą, zimą, w takiej przerażającej szaro-niebieskiej poświacie. Niby nic takiego, ale zawsze się tych postaci bałam - miały nienaturalny wygląd: za duże oczy, pysk niedźwiedzia zamiast twarzy opiekuna, albo duży przyduszający mnie do bandy lodowiska brzuch; do tego były zawsze opatulone w niezbyt przyjemnie pachnące długie futra z krótkim włosiem (dodam, wyjaśniająco, że wyłam z rozpaczy i w panice, gdy w TV pokazywano misia Colargola, bajki z Pinokiem itp. koszmarki). Hmmm... nawet dużo zapamiętałam z tych dziecięcych mar... Więc kiedy dziś trafiłam TU od razu mi się te koszmary przypomniały i... Alicja w Krainie Czarów, bo tę książkę kojarzyłam z sennymi przywidzeniami :-) Dziś, będąc bardziej dojrzałą, inaczej na to patrzę, a Alicję nawet polubiłam. Te rysunki Louise Robinson są na swój sposób piękne, dopracowane, intrygujące, ale od razu, gdy tylko się na nie spojrzy, czuje się niepokój, strach, ogląda się przez ramię i sprawdza pod stołem, czy czasem nie widać kościanej ręki ;-) No cóż...

Ilustracja Tilly ze strony autorskiej; reprodukcje do kupienia u autorki na Etsy.
Copyright © Louise Robinson

3 komentarze:

Zosik pisze...

Przepiękne! Jak Ty znajdujesz takie cudeńka?

Zacisze wyśnione... pisze...

"Od nitki do kłębka" :-) czyli: od linka do linka, aż trafiam na takie właśnie oryginalne strony. Jestem uzależniona od Internetu ;-D i mam dużo cierpliwości w buszowaniu po tej oooooogromnej "bibliotece". Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za odwiedziny, M.

festoon pisze...

oczy tej dziewczynki,rzeczywiście niby na pierwszy rzut oka miła,ładna,ale jest w niej coś przerażającego wręcz...
ja bałam sie zawsze,a właściwie aż do dziś się boję wszelkich kukiełek z teatrów lalkowych,a już te,których używają brzuchomówcy brrrr,strach