poniedziałek, 29 września 2008

118. Jesień w Poznaniu




Postanowiłam, że jesienią pochodzę po pracy pieszo, spacerkiem, z dala od głównej trasy samochodowej, zaułkami, lasem, parkami - oczywiście z aparatem, by niczego w przyrodzie nie przegapić, i z muzyczką w uszach (obecnie słycham Eagle-Eye Cherry i jego fantastycznej, nie takiej już nowej, ale pięknej i radosnej płyty Sub Rosa). Na dworze jest po prostu... no... ach! ;-) I to tak bardzo, że aż szkoda wsiadać do zatłoczonych tramwajów! W ubiegłych latach byłam okropnie zabiegana i zapracowana [paskudny pracoholik ze mnie :-/ ], i nie mam ani jednego zdjęcia zmieniających się kolorków na klonach, które jesienią są takie cudowne! Złoto, żółć, czerwień! Przepiękne! Dziś kilka pierwszych ujęć, choć bez klonu, nadal... :-)

2 komentarze:

paula_71 pisze...

Bardzo ładnie uchwycone resztki kwiatowej jesieni...szkoda,że resztki.

ivon777 pisze...

Zjawiskowo cudne zdjęcia. Niepowtarzalny klimat. Czekam z niecierpliwością na spotkane przez Ciebie złociste klony.
juz wczesniej pisałam, ze twój blog jest na bardzo wysokim poziomie . Takie pokłady informacji- bezcennych jednym słowem - plus tak dobre zdjęcia - tworzą coś unikatowego.
Twoje "zacisze wyśnione" jest unikatowe ...

cieplutko pozdrawiam.