poniedziałek, 27 października 2008

131. Hokus-Pokus

To wydawnictwo dyskretnie obserwuję sobie od pewnego czasu, od mniej więcej listopada zeszłego roku, gdy powstało :-) a to z racji moich zainteresowań Polską Szkołą Graficzną sprzed pół wieku. Kiedyś pisałam, jak bardzo cenię sobie i z jakim ogromnym sentymentem podchodzę do starych bajek, wierszyków, opowiastek, a nawet pocztówek, tych wszystkich książeczek ilustrowanych przez najprawdziwszych Mistrzów polskiej grafiki dla dzieci [jaka szkoda, że zapomnianych :-/ Dobrze, że są wydawnictwa, które bardzo się starają, by o nich przypomnieć, a przynajmniej pielęgnować tradycję ilustracji na najwyższym poziomie...]. A Hokus-Pokus [oraz Ryms - kwartalnik o książkach dla dzieci] pięknie wpisuje się w te moje zainteresowania, wydając przecudnej urody, pełne nienachalnego dydaktyzmu opowieści dla dzieciaczków. Te ilustracje!!! Ja jestem zachwycona! A znacie je na pewno - Julek i Julka Annie M.G. Schmidt, ilustrowane przez Fiep Westendorp, to klasyka; a Kocur mruży ślepia złote - autorska książeczka Marii Ekier - otrzymała nagrodę dla najpiękniejszej książki roku PTWK na targach majowych w Warszawie. Miałam okazję chwilkę porozmawiać z przesympatyczną właścicielką wydawnictwa, dowiedzieć się, co ciekawego w planach wydawniczych i oczywiście zakupić absolutnie doskonałą Gęś, śmierć i tulipan Wolfa Erlbrucha [laureat nagród: im. Jana Gutenberga, im. Jana Christiana Andersena, Niemieckiej Nagrody Książki Dziecięcej, Grand Prix podczas Targów Książki w Bolonii], na którą czekałam z utęsknieniem, gdy tylko ujrzałam okładkę w zapowiedziach. To niezwykła opowieść dla dzieci powyżej 10 lat o spotkaniu gęsi ze śmiercią. Trudny temat, niejeden rodzic namęczył się z tłumaczeniem, co to takiego i że nie należy się bać, ale... wiadomo: temat bardzo skomplikowany jak na rozmowę z dzieckiem. Stąd ta opowieść Wolfa Erlbrucha :-) Polecam serdecznie, warto - i dla historii, i dla rysunku.
Gdyby ktoś miał ochotę pooglądać piękne książeczki dla dzieci, to polecam też Zakamarki i Dwie Siostry :-)

3 komentarze:

festoon pisze...

Aż do tej pory nie kojarzyłam wydawnictwa,ale wydawane przez nich książeczki i owszem.Jakże inne od reszty!Seria "Julka i Julek","O małym krecie,który chciał wiedzieć,kto mu narobił na głowę"-ta,pamiętam,odbiła się szerokim echem w mediach,bo to swoista nowość pisać o takich sprawach;)
Moja Polka jest jeszcze mała,ale już wiem,po co sięgnę,by jej wytłumaczyć trudne tematy.
Dzięki za cenne informacje:)

Zosik pisze...

Dzięki :)

Makówka - pełna pomysłów pisze...

Moja Danusia dostała od swojej Mamy Chrzestnej "Wielkie pytanie" Wolfa Erlbrucha, ma dopiero pół roku, ale książka już oglądana z milion razy, wiadomo przez kogo najczęściej:) Uwielbiam ilustracje proste, niemal symboliczne, nieprzesłodzone. W książkach wspomnianych przez Ciebie wydawnictw takie właśnie można znaleźć. Pozdrawiam.