poniedziałek, 10 listopada 2008

138. Gorszy dzień...

mój nowy śniadaniowy kubek :-) z kolekcji sklepów DUKA

Eh, ładnie się dzień zaczął - słonecznie choć zimno, żółciutkie jabłuszka, pyszna kawka, w perspektywie wolny dzień w pracy [urlop, ale nie od pracy: szykuję kolejną książkę, która musi się ukazać w listopadzie, przed okresem gwiazdkowych zakupowych szaleństw] - ale wieczór... Eh... Jakiś taki dołujący... Musiałam zrobić sobie przerwę i wybrałam się na spacer: najpierw na pocztę, wysłać kilka książeczek do znajomych, z którymi chętnie się wymieniam, a potem miał być lekki dłuższy spacerek dla zdrowia, dla wywietrzenia paskudnych myśli z głowy itd., ale... :-/ państwowe przedsiębiorstwa, takie jak poczta, robią sobie wolne również dzień przed oficjalnym świętem, a jak! Musiałam zatem wybrać się na pocztę główną przy Dworcu Zachodnim, która jest czynna całą dobę niezależnie od tego, czy to święto, czy nie, a tam... kolejka na ponad godzinę stania :-/ Co za pech! Kiedy już wszystko pozytywnie załatwiłam (była godzina prawie 20.30), wybrałam się do empiku w Starym Browarze po nowy numer „Werandy”. Dla tych, którzy znają piękny poznański Browar, nie jest tajemnicą, że gdy się wchodzi od strony ul. Ratajczaka, tu gdzie tak fantastycznie mrugają lampki w elewacji Browaru :-) , trzeba najpierw minąć sklep DUKA :-) No tak... Niby przypadkiem, a jednak... Nie udało mi się opanować ;-) Trzeba mnie zacząć leczyć, to już zakupoholizm...

5 komentarzy:

aeljot pisze...

Ale jaki uroczy zakupoholizm, śliczny kubek :)

Nasza kochana ruderka. pisze...

Czy ja dobrze zrozumialam ,ze jestes pisarka?Hmmm to ja poprosze tytul jeden z twoich ulubionych pozycji:-)Chetnie przeczytam. Kubeczek sliczny,wiec nic dziwnego, ze nie moglas mu sie oprzec.Ja tez mam manie kupowania a pozniej zastanawiam sie,gdzie to ustawic...Zawsze ,jak jade na wieksze zakupy,jest ze mna moj misiek-ZAKUP KONTROLOWANY(hahaha). Ja jego pilnuje podczas kupowania narzedzi czy rzeczy do samochodu-wszystko mu sie przydaje!W tajemnicy powiem,ze te narzedzia najczesciej uzywam ja:-)))Pozdrawiam cieplo.Ania

Zacisze wyśnione... pisze...

O nie, nie, nie! :-) Rzeczywiście zbyt enigmatycznie to napisałam... Aniu droga, dementuję zatem: nie jestem pisarką! Nie śmiałabym :-D Jestem tylko redaktorką tekstów, przygotowuję też korekty już zredagowanych tekstów, w znakomitej części literackich. Jedyne, co piszę samodzielnie i co ogląda światło dzienne, to recenzje i streszczenia dla dziennikarzy i księgarzy oraz króciutkie teksty na okładki książek :-) Pozdrawiam serdecznie, M.

blondynka chaotyczna:) pisze...

no i bloga piszesz, bardzo sympatyczneo, uwielbiam tu zaglądać!

Zosik pisze...

Nienawidzę poczty. Chora jestem jeśli muszę skorzystać z jej usług, więc aż za dobrze rozumiem Twoje rozgoryczenie i złość, ale z drugiej strony... aż za dobrze rozumiem chęć posiadania rozmaitych ceramicznych pierdułek, bo mam absolutnego fioła na punkcie imbryków (uwielbiam już samo słowo) do zaparzania herbaty oraz zgrabnych kubków i filiżanek. Myślę, że Twój nowy nabytek świetnie nada się do porannej kawy, którą ja uwielbiam celebrować i na co niestety zazwyczaj kompletnie nie mam czasu, więc ograniczam się do dosypania cynamonu.