niedziela, 7 grudnia 2008

157. Pory roku...

Pisałam już, że mój hiacynt postanowił zakwitnąć? Jak widać w nosie ma odwieczny biologiczny porządek pór roku ;-) zupełnie jak cała przyroda – za oknem, choć to grudzień, zimy brak, a latem pewnie cieszyć się będziemy w kwietniu… Tę samą zasadę przyjęły też – o zgrozo! – redaktorzy kolorowych miesięczników. Wczoraj, w Mikołajki, kupiłam styczniowy numer mojej ukochanej „Werandy”. OK, mówię sobie, chcą nasz uraczyć czymś pięknym na wolne świąteczne dni, żebyśmy się nie nudzili i zaplanowali początek nowego roku. Ale nic z tego! Wiecie, co jest w styczniowym numerze? Choinki – przystrojone i świecące w centrum świątecznych pokoi!!! Rety! Czy im się w głowach poprzewracało? Boją się, że jak nie będą pierwsi na rynku prasy, to ich nie kupimy, tylko wydamy pieniążki na inne pismo wnętrzarskie? [...no, może i wydamy ;-D ale jako dodatek, a nie substytut!] Kocham „Werandę”, o czym już wiecie; kupuję ją od drugiego numeru [niestety :-/ przegapiłam nr 1], czyli już ładnych parę lat, a to oznacza, że na pewno nagle na święta nie zamienię swoich prefenecji – w miarę swoich możliwości finansowych zawsze będę ją kupować… Eh! Nie podoba mi się ta poprzestawiana kolej rzeczy :-/ Wolałabym kupować numer grudniowy w grudniu, a styczniowy w styczniu!

PS. kiedyś o tym napiszę, dziś tylko wspomnę - mam totalnego świra na punkcie zegarków na rękę… W nowym numerze „Werandy” jest niesamowity artykuł na kilka stron właśnie o historii czasomierzy. Liczne przepiękne zdjęcia jednych z najdroższych egzemplarzy świata cudownie dopełniają opowieść. Warto zobaczyć!

3 komentarze:

Amager pisze...

Hiacynt kwitnący w grudniu... hmm... rok temu zdziwiłoby mnie to niesamowicie ale teraz muszę zmienić swoje zapatrywania na przyrode...Od niedawna mieszkam w Danii i tutaj kwitnące hiacynty w grudniu są tak powszechne jak u nas karp na Wigilie. Po prostu są wszędzie: w Tivoli są całe rabaty kwitnąch hiacyntów. W zwykłych supermarketach pólki pelne hiacyntów(u nich to chyba taki kwiat do przystrojenia światecznego stołu jak u nas gwiazda betlejemska). Dodam że pogoda w Danii zdecydownia nie przypomina tropików ale ja byłabym szczęśliwa, jakby choć troche przypominała Polskę, dokładnie mam na mysli to że od trzech tygodni nie widziałam słońca. Hiacyntom to nie przeszkadza może mi też nie powinno?! Pozdrawiam.

Ita pisze...

Też jestem wierna Werandzie , i tak samo jak Ciebie denerwuje mnie ich nadgorliwość w wydawaniu każdego numeru z miesięcznym wyprzedzeniem .
Pozdrawiam.

pisane przy kawie pisze...

Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga,bardzo mi się podoba.Chciałam Cię jednak zapytać raczej o Twoją pracę.Jestem na V roku historii,myślę o nowej pracy,uwielbiam książki,czytanie to moja pasja.Mam więc do Ciebie pytanie o to jak wygląda Twoja praca jako redaktora w wydawnictwie.Dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam.Dzięki Tobie odkryłam Werandę i jestem teraz wierną czytelniczką.