sobota, 5 grudnia 2009

304. Fotel




© Living at Home

Bardzo lubię soboty! To chyba mój ulubiony dzień tygodnia :-) Kiedy jednak na zimę ogród botaniczny jest zamknięty i kiedy nie wyjeżdżam za miasto z aparatem foto, by łapać promyki słoneczka odbijające się w lodowych kałużach, wtedy najchętniej zaszywam się w domku i zasiadam do czytania :-D . Najlepiej czyta mi się późnym wieczorem i to właśnie zimą. Siadam wygodnie w starym fotelu blisko okna [żeby od czasu do czasu nacieszyć się widokiem leniwie tańczących na wietrze płatków śniegu], owijam się puchatym kocem, a na stoliku obok, tuż przy lampce, koniecznie musi stać kubek z parującą kawą lub czekoladą [lub wymieszane ;-) czyli kawa o nazwie Borgia]. W pokoju niedługo zawisną sznury lampek w kształcie gwiazdek, więc nastrój będzie idealny! A wy w jakich okolicznościach i kiedy lubicie najbardziej czytać książki lub wertować kolorowe magazyny?

PS. À propos kolorowych magazynów. Koniecznie zakupcie świąteczne wydanie „Mojego mieszkania”! Na zdjęciach można obejrzeć cudowny bieszczadzki dom Jagody i Maćka. Gratuluję i... eh! Chciałabym zobaczyć to wszystko na żywo :-D

5 komentarzy:

Rybiooka pisze...

Magdo Ty wiesz że do tej JagodowoMaćkowej sesji śnieg spadł :)
Pięknie tam mają...
A co do fotela to ostatnio w jednym na 5 sekund eleganckim siedziałam ech....
Pozdrawiam !!!

Bo pisze...

ja uwielbbiam czytac w pociagu
niestety na emigracji pociagiem nie jezdze :( z musu czytam gdzie popadnie ;) do tego koniecznie mega kubas z earl grey i grube skarpety. Nic tak nie rozprasza jak zimne stopy

Zacisze wyśnione... pisze...

No proszę :-) To jak na zamówienie ten śnieg!
Dla mnie ich dom jest jak z zaczarowanej bajki :-) Uwielbiam wszystkie te detale, które Jagoda pokazuje na zdjęciach na blogu - koronkowe firanki w oknach, haftowane serwetki, wiklina, gliniane naczynia w kuchni, no i drewno, które tak pięknie eksponuje wszystkie te skarby... Szkoda, że to aż tak "daleko" ode mnie. Kiedyś sprawdziłam, jak i czym dojechać do Lutowisk, i nieco przeraziło mnie, że w podróży byłabym około 24 godzin :-/ A to tylko [lub aż!] Polska! PKP nie rozpieszcza :-/ a samochodu to ja nie mam... Może kiedyś! Bardzo bym chciała :-)

Claudette pisze...

Wprost uwielbiam siedzieć na mojej kanapie, z kubkiem herbaty Earl Grey parującym tuż obok, pod błękitnym kocykiem, który jeszcze pamięta czasy gdy spałam w granatowym wózku z budką (chociaż wciąż zachował swoją miękkość z dawnych czasów!).
A jeżeli obok herbaty pojawia się talerzyk z maminą szarlotką to jest już wprost idealnie. :)

Niestety zdarza mi się czytać też w bardziej ekstremalnych warunkach, ot choćby będąc wciśniętą w siedzenie w autobusie, bądź lawirując wśród tłumu tramwajowego, zwykle w drodze na uczelnię. Aczkolwiek taki stan nie wynika z tego, iż lubię czytać pośród gwaru głosów, płaczu dzieci i wszechobecnego śmiechu oraz kaszlu, ale raczej z mej ochoty czytania.

Alegria pisze...

Czytam właściwie wszędzie warunki do spełnienia wygodny fotel lub kanapa i zielona herbata Najbardziej lubię poranki, kiedy dom jeszcze śpi,i sen snuje się po mieszkaniu. Bliscy są na wyciągnięcie ręki jest ciepło i bezpiecznie. Robię poranną kawę albo zieloną herbatę i wracam z książką do łóżka.Wiosną wpuszczam do domu poranny chłód i śpiew ptaków.Do zimowego czytania oprócz herbaty przydają się mandarynki.
Lubię też wakacyjne czytanie wtedy czytam gdzie popadnie, wszystko zależy od tego gdzie jestem.