wtorek, 23 lutego 2010

336. Uratowana! :-)


Bez większych konotacji do tekstu... no może tylko trochę... ;-) Chciałabym być charakterem taka jak on! Oto bulterier, przeuroczy psiak!
© Agencja BE&W



Powoli wracam do życia w necie :-) Hurra!!! Po tych dwóch prawie tygodniach bez dostępu do komputera, a tym samym do Internetu, stwierdzam, że mój „pracoholizm”, od którego staram się uwolnić od lat to... mały Pikuś :-/ Ja jestem uzależniona od netu! Czy to nie straszne??? Nawet podjęłam decyzję o kupnie net- lut notebooka, żeby mieć go wciąż przy sobie... Á propos: Są tu jacyś spece, którzy pomogliby mi dokonać wyboru? Macie jakieś doświadczenia, rady i porady? :-) Plizzzz! :-)

A w tym czasie zdarzyło się wiele :-) Ponieważ przez kilka dni „byczyłam” się, z dala od pracy na zaległym urlopie, poczytałam ciut [o tak! w końcu dla czystej przyjemności! ;-) Mam za sobą nowego Browna (cóż... siła reklamy...) i drugi tom Camilli Läckberg, książkę z przepisami kulinarnymi Jamiego Olivera, a obecnie jestem w trakcie lektury serii Millenium], posnułam się po mieście, księgarniach, muzeach, kawiarniach... Degustowałam też nowe specjały [domowy chleb z nasionkami posmarowany pasztetem z wątróbki z brandy – brzmi niesamowicie, co? smakuje też wyśmienicie ;-D zapewniam!] u drogiej Em. – mistrzyni kuchni itp. itd. Słodkie lenistwo ;-)

Ale... były też i minusy... to obserwacje, które poczyniłam :-/ Zauważyliście, że w komunikacji miejskiej nikt już nie ustępuje miejsca staruszkom, osobom o lasce, kobietkom w ciąży i młodym mamom z pociechami na rękach? Że niektórzy, zwłaszcza młodzi niestety, bywają hałaśliwi, bezczelni, wulgarni, rozpychają się, a nawet potrafią walnąć plecakiem byle się wcisnąć w „swój” upatrzony kąt? Że ktoś, kto gada [czytaj: wykrzykuje] do komórki przez godzinę [„A jak tam mama? A jak tam ciocia? A koteczek? A trawka w ogródku? A rybki w akwarium?”] w ogóle nie zwraca uwagi na innych pasażerów, którzy niekoniecznie chcą wiedzieć, jaki kolor ma gów... pieska sąsiada? Sorry! Eh! :-/ Smutne to...

Poza tym bywa, że starsi ludzie zachowują się okropnie! Przepraszam, wiem, że to strasznie brzmi :-/ Jednak zostałam zrugana przez obcego mi staruszka* na przejściu dla pieszych, bo nie nacisnęłam guziczka zielonego światła [to taki „myk” w Poznaniu, który niby ma ułatwić życie pieszym – (prawie) wszyscy wiedzą, że nie ma co dusić, bo światła są ustawione w regularnych odstępach, ale jakoś tak niektórzy wierzą, że jak z całej siły i sto razy pod rząd poduszą sobie ten guziczek, to światło zamieni się na zielone na wieki wieków i... „dlaczego pani nie nadusiła? No co to ma być? Co z pani za baba? Nie chce się? Nie ma pani rączek?”. :-/ Normalnie mnie cholera wzięła**. Jakby sam nie potrafił...], a pewna staruszka w tramwaju niemal mi oko wykłuła parasolką, wrzeszcząc i miotając się, że ona koniecznie musi usiąść dokładnie w tym miejscu, a nie gdzie indziej [mimo że jest pusto - w ciągu dnia, jak się okazuje, niewiele osób jeździ tramwajami], i dlaczego ja jestem taka bezczelna [choć tym razem ;-) się nie odezwałam***]... Eh! Moim zdaniem to ci starsi ludzie są sobie winni – niby jak młodzież ma się zachowywać, jeśli oni dają taki przykład? Nieprzygotowana jestem do takiego współistnienia w społeczeństwie...

Ale dość marudzenia! Dobre wieści dla moich drogich Czytelników: konkurs nr 23 trwa do piątku. W sobotę będzie losowanie. Zapraszam wszystkich, bo książeczki naprawdę są ciekawe :-) i niebanalne – takiego spojrzenia na zwierzaki jeszcze nie znacie! Pa! :-D


- - - - - - - - -
* I vice versa! Staruszek został zrugany przeze mnie... nie wytrzymałam :-(
** Tak, wiem... Wstrętne ze mnie babsko :-/
*** Może nie jest ze mną aż tak źle? ;-)

7 komentarzy:

Latarnik pisze...

Jak potrafisz jeszcze zrugać staruszka, to nie jest z Tobą tak źle :)
A co do notebooka, to polecam te firmy DELL. Są świetne! Z netbookami nie mam aż takiej wiedzy więc nie poradzę nic.
Pozdrawiam!

Amalena pisze...

ojojojoj.. z kąd to znam.Nie, nie jesteś straszna i jest z tobą bardzo dobrze - to zarówno ci staruszkowie jak i ta młodzież:) Powiem ci, że właśnie prawo jazdy robiłam dla tego aby wreszcie uwolnić się od Poznańskiej komunikacji miejskiej. Tak bardzo nie cierpiałam jeździć tramwajami ( w autobusach zawsze jakoś inaczej było), że moja noga w nich nie stanęła już dobre 4 lata. I wiesz co strasznie się z tego cieszę :) Pozdrawiam

litera pisze...

Na nową Camillę Läckberg i ja mam ochotę, aktualnie w związku z tym przymilam się do męża, napomykając o zbliżających się urodzinach;) Co do staruszków, mam do tych obcych mi jakąś awersję - z jednej strony wiem, że bywają sympatyczne wyjątki, jak moja babcia, z którą nadal mogę porozmawiać o najnowszych trendach w modzie i o książkach (ostatnio rozkochała się w kryminałach), z drugiej, gdy widzę staruszków na mieście, automatycznie staram się zejść im z drogi, bo zbyt często wylewają na mnie swoje frustracje. Irytuje mnie to ich zachowanie.

Pozdrawiam ciepło i oby Net już nie zawodził:)

Iza Jankowska pisze...

Nie dziwię się tramwajowej frustracji.Mnie cisnienie podnoszą głosne rozmowy przez komórkę i nie tylko przez nią, kompletne nie liczenie się z innymi w tzw.przeztrzeni publicznej, ogólne przyzwolenie na chamstwo, niezależnie od wieku.Skazana jestem na tramwaje zimą tylko-w pozostały czas przesiadam się na rower i jestem szczęsliwa z tego powodu.
Co do uzależnienia od netu to myslę,że nie jest z TOBĄ aż tak żle ,skoro tyle cztasz-dla mnie jest to ważny wskażnik.Mnie na szczęście komp potrafi znużyc i wtedy wiem,ze prawdziwe zycie nie toczy się przed monitorem.POZDRAWIAM Cie ciepło.Jak nowy BROWN? CO DO Millenium to przeczytałam dwie części, ostatnią sobie podarowałam i nie bardzo wiem o co ten szum.Czyta to się jakoś ale nie porywa ,momentami jest bolesnie przewidywalne.A może to ja marudzę i się nie znam, ot co..

Natka pisze...

Bo ludzie nie dzielą się na "staruszków" i "młodzież" a na "mądrych" i "głupich", dlatego nigdy do końca nie wiesz, czego możesz sie po kim spodziewać... :). Jeśli się staruszkowi należało, to nie miej wyrzutów ;P.

Jo. pisze...

Jakos tak przypadkiem trafiłam na Twój blog. Dużo tu do czytania i ogladania i milutko tak .....Zacznę od początku , więc zanim dotrę do biezacych wątków , troche mi pewnie zejdzie....Pozdrawiam serdecznie Jo.

dlugadrogadodomu pisze...

Staruszki odzyskują siły, gdy na końcu tramwaju zwolni się miejsce.

A co do "duszenia na zielone" - kolega, który zajmuje się sygnalizacją świetlną powiedział, że czasem jak się nie nadusi "przeleci" nasza kolejka w cyklu i się moze zielone nie zapalić. Zatem polecam dusić ;)