poniedziałek, 30 grudnia 2019

957. Dzień trzydziesty po raz drugi - konkurs nr 167 na koniec roku 2019


Za oknami już od wczoraj strzelają fajerwerkami i kapiszonami co bardziej niecierpliwi ;-) choć, o ile wiem, nie wolno tego robić, prawda? Pozwolenie jest tylko na ten konkretny dzień, a nawet wieczór? Ale wiadomo ;-) nie da się odebrać tej „radości” robienia huku dzieciakom i co poniektórym dorosłym ;-) „Trza wytrzymać” - jak mawia prawie-ludowa mądrość. Ale jutro to dopiero będzie hałas i efekty świetlne na niebie! Koniec roku, sylwester, wyjścia na bale, do opery, na koncerty... zabawy w domach, na dworze...

À propos Opery... Paryskiej tym razem! ;-) Nie miałam jeszcze okazji zwiedzić jej osobiście, ale sądzę, że to nadrobię jak szybko się da, bo w kolejnej - i ostatniej w tym roku - odsłonie konkursu książkowego, z numerem 167, chciałabym zaproponować powieść, klasykę literatury francuskiej, która sławi tę piękną budowlę i to, co oferuje swoim gościom. Myślę, że wszyscy miłośnicy romantycznej lektury z nutką grozy, zwłaszcza my, dziewczyny ;-) znamy i kochamy tę powieść, a przynajmniej jej adaptacje filmowe czy musicalowe. Dla zainteresowanych: właśnie ukazało się nowe, pełne, wzbogacone o dodatki [liczne przypisy umieszczone na końcu powieści, by nic nie odciągało czytelnika od losów głównych bohaterów; o rozbudowane posłowie, notę biograficzną, bibliografię oraz - nowocześnie! - zbiór linków dla wzbogacenia wiedzy] przepiękne edytorsko wydanie Upiora Opery! a ja mam dla Was egzemplarz tej książki na rozdanie sylwestrowe! Dodam jeszcze kilka słów od współtwórców tego nowego wydania.


*

Powieść Gastona Leroux długo czekała na uznanie w Operze Paryskiej. Jeszcze kilka lat temu niepisana zasada dyktowała obowiązek przemilczania postaci Upiora Opery podczas wycieczek z przewodnikiem po gmachu Palais Garnier. [...] Od tego czasu wiele się zmieniło i zarządcy Palais zdali sobie sprawę jeśli nie z kulturowych, to przynajmniej z komercyjnych walorów faktu, że jeden z głównych zabytków Paryża dorobił się literackiego ducha. W obecnie znacznie powiększonym sklepie z pamiątkami można nabyć różne wydania powieści oraz jej przeróbek (np. w formie komiksu). Z legendy Upiora całkiem jawnie korzysta otwarta w 2011 roku nowoczesna restauracja znajdująca się w bocznym skrzydle budynku. W tym samym roku na drzwiach loży numer pięć umieszczono metalową tabliczkę z napisem „Loge du Fantôme de l’Opéra”. Można więc cieszyć się, że wreszcie doceniono znaczenie opowieści, która rozsławiła Operę Paryską na cały świat – nawet jeśli powody tej zmiany nastawienia były czysto merkantylne. [dr Dorota Babilas]

*

Najbardziej znanym dziełem Gastona Leroux jest Upiór Opery, opublikowany po raz pierwszy w 1910 roku [Powieść ukazywała się w odcinkach w paryskiej gazecie „Le Gaulois” od 23 września 1909 do 8 stycznia 1910 roku, następnie w marcu 1910 została wydana w formie książkowej w wydawnictwie Pierre Lafitte. Wewnętrzna chronologia oraz nawiązania do dzieł muzycznych sugerują, że akcja umieszczona jest na początku lat 80. XIX wieku, prawdopodobnie w roku 1881. (dr Dorota Babilas)]. Autor opowiadał, że inspiracją do napisania tej książki była jego wizyta w gmachu Opery Paryskiej, zwłaszcza w jej podziemnej części. Niekończące się podziemne korytarze, tajemnicze piwnice, podziemne jezioro, które przy zapalonej lampie było widoczne przez kraty w podłodze, były wymarzoną scenerią jakiejś niesamowitej historii. Przypomniał też sobie wtedy o nieszczęśliwym wypadku, jaki wydarzył się w Operze w 1896 roku, kiedy to jeden z odciążników żyrandola spadł w czasie przedstawienia wprost na głowy publiczności. Zainteresowany historią budowy gmachu, dowiedział się, że trwała ona czternaście lat, częściowo przypadając na burzliwe lata oblężenia Paryża przez wojska pruskie w 1871 roku oraz na czas Komuny Paryskiej, gdy gmach Opery został zamieniony w kwaterę główną komunardów, a w jej podziemiach urządzono więzienie z prowadzącym doń sekretnym tunelem. Tak narodził się Erik, tajemniczy osobnik, który zadomowił się w podziemiach gmachu, zbudowawszy tam sobie wygodne lokum.

Konstruując swą powieść, autor przemyślnie posłużył się metodami reporterskimi, przytaczając różne dokumenty – jak fragmenty ówczesnych tekstów dziennikarskich, stenogramy policyjnych zeznań, zachowane listy protagonistów, wypowiedzi postronnych świadków – w sposób sugerujący ich wiarygodność, dzięki czemu zdołał nadać powieści pozory autentyczności. Prawdziwe fakty, realnie istniejąca sceneria i rzeczywiste postacie mieszają się tu z wymyślonymi bohaterami tak, że rozróżnienie, co należy do fikcji, a co do rzeczywistości, jest trudne dla niezorientowanego czytelnika
. [Andrzej Wiśniewski]

*

W 2005 roku – prawdopodobnie na fali popularności filmowej wersji musicalu Webbera z 2004 roku – powstał zupełnie nowy (w sumie czwarty) przekład powieści Leroux, autorstwa Andrzeja Wiśniewskiego, który jest podstawą niniejszego wydania. W odróżnieniu od wcześniejszych edycji był on najpełniejszy (choć wciąż niekompletny, co uzupełniono obecnie) w stosunku do oryginału. Tłumaczenie to zostało gruntownie przejrzane, usunięto pojawiające się w nim błędy (głównie dotyczące operowego tła akcji powieści) oraz opatrzono przypisami. Możemy więc z dumą powiedzieć, że po ponad stu latach od napisania Upiór Opery Gastona Leroux wreszcie trafia do rąk polskiego czytelnika w formie, która oddaje sprawiedliwość zarówno temu interesującemu pisarzowi o wyrazistym, wyjątkowym stylu, jak i samemu dziełu, które przeszło zwycięsko próbę czasu i z biegiem lat zyskało status klasycznego. [dr Dorota Babilas]

* * *

I jak? Zaintrygowani? ;-) Dodam od siebie, że mam książkę już w swoich zbiorach i nie mogę się nacieszyć jej wyjątkową oprawą graficzną. Wewnątrz znajdziecie 38 ilustracji, obrazów olejnych autorstwa Anne Bachelier [ur. 1949 w Louvigné-du-Désert we Francji, i jest nawet na FB! sic! ;-) KLIK!], artystki o wyjątkowej wyobraźni i wyróżniającym się stylu. Jestem pewna, że zakochacie się w tej znanej przecież niemal każdemu opowieści po raz kolejny, czy to za sprawą samej powieści, czy ponownie obejrzanemu filmowi, czy musicalowi..., i - tak! - również dzięki jej ilustracjom. Anne prowadzi bloga -> KLIK!, na którym pokazuje każdą swoją kolejną intrygującą pracę. Polecam szczególnej uwadze! :-)

A co do konkursu - czas: start! Macie czas do piątkowej północy. W sobotę, tę najbliższą, już noworoczną, podam, do kogo poleci Upiór Opery w najnowszym wydaniu plus małe co nieco. Zapraszam! A poniżej jeszcze kilka ilustracji na zachętę...

© Anne Bachelier

956. Dzień trzydziesty - rozdanie nr 166

© ThePrintsBoutique

Dziękuję za życzenia, naprawdę, z całego serca! Chyba rekordowa liczba osób wpisała się pod postem jubileuszowym, za co raz jeszcze – serdecznie dziękuję! :-) Za życzenia i słowa otuchy szczególnie! Choć muszę przyznać, że mnie sumienie gryzie... bo co to za blog, na którym niemal nic się nie dzieje? Gdzie nie ma co poczytać, ani nawet już co oglądać? :-/ Przy okazji kolejnego roczku zaglądnęłam sobie kilka lat wstecz w swoje posty i się zastanawiałam, skąd ja tyle energii i ciekawości świata wtedy brałam? Czy to aby na pewno ja pisałam? ;-D No i kiedy miałam na to czas? ...bo teraz taka posucha... smutek... nuuuda...

W moim przypadku, przyznaję otwarcie, chodzi o świat, który mnie coraz bardziej i bardziej dziwi i przytłacza, przez co coraz częściej milknę i usuwam się w cień [to się ponoć nazywa „starość”, ale kto to wie... ;-) ]. Podam przykład: odwiedziła nas kilka dni temu kuzynka z mężem, dla których rok 2019 był bardzo trudny – śmierci w obu rodzinach, ale i narodziny nowego członka familii, trudności, a potem zmiany w pracy, nowi ludzie wokół, zbyt agresywny i radykalnie ingerujący w codzienność życia ich firmy postęp technologiczny itp. itd., czyli to, z czym wszyscy się zmagamy, ale dla mojej kuzynki był ten rok jak wielki młot – ledwie się przywitałyśmy, a jej łzy z oczu lecą, słowa same z ust potokiem się wylewają: „Jak ten świat jest dziwny... jak bardzo się zmienił... jak ja go już nie rozumiem”. I muszę przyznać, że po minucie i ja wpadłam w ten sam ton – bo mnie też się wydaje, że zmiany przyspieszają, wręcz galopują, a ja za nimi nie nadążam. Właściwie powiem od razu – sama, świadomie, wyłączyłam się z tego biegu kilka lat temu [i nie powinno mnie teraz dziwić, że chcą mnie wymienić „na nowy model”. Nie powiedziałam tego na głos jeszcze, bo boję się, że to się stanie, a mnie kilka latek do emerytury jednak zostało... :-/ ]. I wiecie co? Zwykle, poza krótkimi chwilami, przebłyskami wątpliwości, jest mi z tym dobrze.

Ta największa zmiana miała chyba miejsce, gdy ruszyły media społecznościowe i „przymus” bycia we wszystkich tych internetowych miejscach jednocześnie. Ja pozostałam na blogspot – to jedyne miejsce, gdzie jestem, i wciąż czuję, że byłam wtedy, zakładając bloga, odważna ;-) ale nie ma mnie i nigdy nie było na FaceBook; na Instagramie mam tylko założone konto, by móc obserwować kilka ciekawych miejsc [choć nie jest mi to tak naprawdę potrzebne do życia]; na Twitterze mnie nie ma, na Pinterest i Tumblr też nie, na YouTubie raczkuję [wyłącznie jako widz, i tu na 100% nic się nie zmieni] i tak dalej, bo nawet nie znam tych wszystkich nowych miejsc, gdzie się bywa. Ale czy to źle? Czy powinnam podłączyć się kabelkiem do netu na stałe, 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, święta i nie-święta..., jak robi to większość współczesnego świata? Raczej wolałabym pójść w drugą stronę – wrócić do korzeni, nauczyć się robić coś własnymi rękami; podelektować się aromatyczną kawą, wgapiając się bez wyraźnego celu w okno i świat za nim, jak niegdyś to robiłam... i cieszyć się znów długimi spacerkami z aparatem fotograficznym, który kurzy się gdzieś na dolnej półeczce regału... i koniecznie stać się „głucha” na ten nowy medialny, jakże często kłamliwy szum! Ale czy to tak można w obecnych czasach? Dylematy... Wiem tylko, że to będzie mój jeden jedyny punkcik na liście noworocznej na 2020 rok – wyciszyć dzwonienie i irytujący szum w uszach, zwolnić, stać się bardziej świadoma tego, co robię... a być może wtedy znów zacznę coś czuć?

* * *

Ale dość tych ponuractw, bo chyba nie po to tu jesteście ;-) W poście konkursowym – jubileuszowym z numerkiem 166 – zaproponowałam dwie powieści polskich autorów. Ów pakiecik różnorodności poleci do jednego zwycięzcy, a jest nim...

-> barbaratoja <-



...której bardzo bardzo gratuluję!
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Wieczorem zaproszę Was na ostatni w tym roku konkurs – sylwestrowy, z klasyką! Mam nadzieję, że dacie się skusić. Zapraszam! A poniżej kilka tylko prac ręcznych świątecznych z jak zawsze niezawodnego etsy... Ta różnorodność! Bardzo lubię akwarelki, od czasów przedszkola... szkoda, że zarzuciłam zwyczaj malowania... ale halo! halo! mam to zmienić! ;-D Wam też polecam.

© ThornsandRoseway

© NicolaJaneRowlesART

© SarahBoddyUK

środa, 25 grudnia 2019

955. Dzień dwudziesty piąty - konkurs jubileuszowy z numerem 166


Zdjęcie i przepis znajdziecie na stronie
-> © The View from Great Island

* * *

Zacisze wyśnione... kończy dziś dwanaście lat. Tak, zgadza się – dwanaście! Aż trudno w to uwierzyć, prawda? ;-) Nie mam pojęcia, kiedy ten czas mignął... Nie będę jednak się rozczulać ani ronić łezki, ot, życie – trzeba to przyjąć, że jesteśmy starsi o kolejny rok.

Z tej to okazji ogłaszam konkurs książkowy – z numerem 166 i pod tytułem „Jubileusz”. Chciałabym Wam konkursowo podziękować za wszystko! Za liczne i przemiłe komentarze, za jak zawsze cudowne życzenia, karteczki, liściki i prezenciki oraz za ciepłe słowa otuchy, które nie raz i nie dwa dodały mi skrzydeł i za które jestem prawdziwie, ogromnie wdzięczna! Dziękuję bardzo! :-)

W jubileuszowym konkursie do zgarnięcia jest jeden pakiecik dla jednej osoby - dwie bardzo różne powieści [są na zdjęciu] plus stempelki akrylowe z książkami i poduszeczka tuszu plus kalendarz-planer tygodniowy do samodzielnego uzupełnienia [tego na fotce nie ma, niech jest niespodzianka] plus... zobaczy się! ;-D A książki można by nazwać „męska” i „żeńska”, tak bardzo tematycznie i językowo również się różnią, ale mam nadzieję, że przyciągną Wasz wzrok i zainteresowanie.


Sponsorem nagrody jestem ja. Kto chętny, proszony jest o wpisywanie się w komentarze pod tym postem. Macie czas do najbliższej niedzielnej północy; w poniedziałek podam, do kogo poleci paczuszka. Zapraszam!

wtorek, 24 grudnia 2019

Życzenia


Radosnych, spokojnych zimowych świąt
życzy wszystkim M.
:-)


954. Dzień dwudziesty czwarty - rozdanie nr 165


Na początek podziękuję, że tak licznie się zjawiliście na przedświątecznym konkursie książkowym. Dziękuję, że jesteście! :-)

I oto nadszedł ten dzień uroczysty, a ja pomiędzy smażeniem rybki i nakrywaniem do stołu podam szybciutko, do kogo poleci pakiecik książek i przydasiów z konkursu przedświątecznego nr 165 :-) A tą osobą, szczęśliwym zwycięzcą... tam-ta-da-dam! ...jest...

-> Zaczytana56 MamaDela <-




Serdeczne gratulacje! :-)
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Dziś jeszcze, ale nieco później, złożę życzenia świąteczne, a jutro, w pierwszy dzień świąt, zaproszę wszystkich chętnych do konkursu specjalnego - jubileuszowego dla bloga Zacisze wyśnione... Jeśli znajdziecie czas, króciutką chwileczkę ;-) na wpisanie się pod jutrzejszym postem, zapewniam że będzie warto! Do zobaczenia!



piątek, 20 grudnia 2019

953. Dzień dwudziesty - konkurs książkowy nr 165

Na szybciutko ;-) jeszcze przed wigilią – konkursik z numerem 165. Sponsorem prezentu jestem ja. A do zgarnięcia jest pakiecik ze zdjęcia: Przygoda w Greenglass House Kate Milford plus świąteczny akrylowy stempelek z dzwoneczkiem i jemiołą, i jeszcze poduszeczka tuszu plus paczuszka słodkich naklejek. W paczce znajdzie się też pięknie wydany podręcznik dla początkujących, przyszłych artystów ilustratorów ;-) ale to niespodzianka, więc cicho sza! ;-D Kto chętny, niech się wpisuje w komentarze pod tym postem. Czas: do najbliższej poniedziałkowej północy. Do kogo poleci paczka ogłoszę 24 grudnia. Zapraszam!

czwartek, 19 grudnia 2019

952. Dzień dziewiętnasty - rozdanie nr 164


Wbrew wszelkim pozorom, to są pierniczki ;-) niestety nie wiem, kto je wykonał, ale piękne są, prawda? Zdjęcie znalezione w sieci.

Kolejny dzień zbliża się wielkimi krokami, a ja winna jestem Wam rozwiązanie konkursu książkowego! Niestety dopiero wróciłam z pracy... :-/ Niby koniec roku, czas na podsumowania tylko, a wciąż roboty tyle, że głowa boli – dosłownie! :-/ Ot, życie... ale nie narzekajmy, bo lada dzień, już za chwileczkę... tuż-tuż wolne! święta! Sylwester! ...i nieco odpoczynku po wielkim świętowaniu! ;-D Cieszę się, choć przede mną jeszcze kilka naprawdę intensywnych dni – firmowa wigilia, tour de Poznań za prezentami i z prezentami dla przyjaciół i rodziny... po gałązki świerku na rynek planuję się jeszcze wybrać... i czekają mnie spotkania z bibliotekarzami i księgarzami, które po prostu uwielbiam i dopiero potem będę mogła sobie przysiąść przy lampce wina, choć nie wiem, czy lub kiedy poczuję tę atmosferę świąt, może wcale, ale i tak się cieszę! ;-)

Wróćmy do konkretów! Konkurs książkowy przedświąteczny z numerkiem 164 ma już swojego zwycięzcę, a jest nim...

-> Czarna dama <-


... której serdecznie gratuluję! :-)
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Jutro ogłoszę jeszcze jeden, bardzo szybki konkursik przedświąteczny. Zapraszam!



= = = = = = =
Gdyby ktoś pytał ;-) to tak, ten ceramiczny świecznik z gwiazdką w skandynawskim stylu można kupić, na przykład tutaj -> KLIK! Nie jest tani, ale prezentuje się przepięknie! Na świeczki o średnicy 4 cm. Można też skusić się na samą gwiazdkę do powieszenia na choinkę: małą tutaj -> KLIK! a dużą tutaj -> KLIK! Polecam! :-)

niedziela, 15 grudnia 2019

951. Dzień piętnasty - konkurs książkowy nr 164


Świętujemy po raz pierwszy! :-D Wy, moi drodzy czytelnicy, tego nie widzicie, bo nie wszystkie posty numeruję, ale według blogowej statystyki to mój tysięczny wpis! No sama z siebie jestem dumna... ;-) a uczcimy to konkursem! książkowym, oczywiście, wciąż przedświątecznym, z numerem 164.

Proponuję pakiecik dla jednej osoby - dwa tomy opowieści, która jest pierwowzorem serialu pt. Obsesja Eve, nominowanego do wielu nagród, między innymi: Emmy, Złoty Glob, BAFTA itd. [aktorki z tej produkcji nagrody te zdobywały]. Oba sezony można obejrzeć choćby na HBO GO. Autorem książek jest Luke Jennings, całkiem sprawnie piszący Brytyjczyk, pisarz i dziennikarz.


Sponsorem nagród książkowych jestem ja! Kto chętny, proszony jest o wpisywanie się pod tym postem w komentarze. Macie czas na decyzje do czwartkowego południa; pod wieczór tego samego dnia, 19 grudnia, podam, do kogo poleci wzbogacona o książkowe małe co nieco paczka. Zapraszam!

sobota, 14 grudnia 2019

950. Dzień czternasty - rozdanie nr 163

Zajadam się słodkościami... ;-) Tak, wiem, do świąt jeszcze ciut-ciut, ale jakoś nie mogę się powstrzymać. Trzeba przecież wszystkiego pokosztować, prawda? ;-D Poza tym przyszły tydzień mam wypchany po brzegi przedświątecznymi lub podsumowującymi rok wydawniczy spotkaniami i muszę nabrać wielu „słodkich” sił ;-) by składać wszystkim miłe, zimowe, radosne życzenia. Tak więc... proszę nie osądzać... ;-D Poza tym podrzucam przepis na pierniczki inaczej -> KLIK! Polecam!

Kolejny grudniowy konkurs za nami - nr 163 z kryminałami. Mamy dwóch zwycięzców, a są nimi...

--> Iwona <--
--> Beata Kandzia <--

...którym gorąco gratuluję!
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Książkowych rozdawajek jeszcze nie koniec, a nawet przyspieszymy, bo już jutro ogłoszę kolejny konkurs. Do wygrania będzie pakiet - dwa tomy - myślę, że bardzo hot historii, bo sfilmowanej serialowo z nagradzaną ekipą aktorską. A co to będzie? ;-) Jutro się dowiecie. Zapraszam!



= = = = =
PS 1: prośba! jeśli ktoś wpisuje się pod posty konkursowe bez logowania - czyli anonimowo - poproszę dodać imię, żebym wiedziała, któż to. Będę wdzięczna!

PS 2: I jeszcze powtórzę apel: „zwyciężczyni ABily z konkursu nr 158 proszona jest o kontakt - Flawia wciąż czeka na wysyłkę ++ zwyciężczyni chwilotrwaj z konkursu nr 160 proszona jest o kontakt – Gałęziste i stempelki czekają na wysyłkę”.

wtorek, 10 grudnia 2019

949. Dzień dziesiąty - konkurs nr 163

Niedaleko miejsca, gdzie pracuję, przed jednym z marketów spożywczych, jak co roku wydzielono część parkingu, gdzie są sprzedawane żywe, pięknie pachnące lasem choineczki. Rok w rok ta powierzchnia się jednak kurczy – tak samo jak i wysokość drzewek, bo zanotowuję, że są coraz mniejsze i mniejsze, coraz częściej też więcej jest tych w donicach niż ciętych – ale jednak są! Lubimy w domu poczuć zapach świąt – zielonego drzewka, żywicy, igliwia, ale i wyjątkowych aromatów z kuchni, wciąż też chętnie wyjmujemy zakurzone pudła z bombkami i lampkami, zaświecamy gwiazdki czy tradycyjne na przykład dla krajów skandynawskich świeczniki w oknach i... fajnie! Tak powinno być. ;-) Wracam do domu wieczorami i widzę te światełka, ozdoby, całe historyjki wymalowane na szybach sprayem czy stworzone z naklejek. Pięknie się robi. :-)


I tak mnie natchnęło ;-) że ogłoszę dziś konkurs, nr 163, przed-świąteczny jeszcze. Mam dwa kryminały ze zdjęcia poniżej do rozdania, po jednym losowo wysyłanym. Do paczek dodam jeszcze jedną niespodziankową książkę. Kto chętny, zapraszam do wpisywania się pod tym postem. Czas: do piątkowej północy. Rozdanie: w najbliższą sobotę, 14 grudnia. Zapraszam!



= = = = =
PS no pardon! ale marny ze mnie blogowicz, zagoniony pracą, tempem i chaosem w świecie wokół, obowiązkami domowymi i wizytami u lekarzy w liczbie wręcz nieprzyzwoitej dla przeciętnego Polaka... ;-) itp. itd. Postaram się jeszcze co nieco skrobnąć, ale raczej nie liczcie na mnie... coś mi się zdaje, że czas poważnych decyzji nadszedł...

poniedziałek, 9 grudnia 2019

948. Dzień dziewiąty - zima nie-zima


Nie mam pojęcia, kto jest autorem tych wyjątkowych zdjęć, ale są... zjawiskowe. Brak mi prawdziwej, mroźnej, śnieżnej zimy... w ogóle cykliczności pogody mi brakuje... a ponieważ od dawna już pokazywane są skutki działalności człowieka, widoczne tak bardzo między innymi w regionach polarnych, to aż mi się serce ściska, że mogę już tego nie zobaczyć na własne oczy :-/

niedziela, 8 grudnia 2019

947. Dzień ósmy - dylematy

© Fräulein Klein

Bez słów, bo znalazłam coś świątecznie słodkiego ;-) od Fräulein Klein. Niedzielne wielkie „mniam!” do podpatrzenia. ;-D

sobota, 7 grudnia 2019

946. Dzień siódmy grudnia, czyli rozdanie nr 162 + kolorowy Poznań

Jest tak ciemno/ponuro za oknem, jakby zmierzchało... Trudno mi będzie udowodnić, że piszę to przed południem ;-) ale jednak! Dziś leniuchuję w domu, przy okazji przeglądam oferty wydawców zagranicznych i podczytuję książki propozycje do wydania na przyszłość. Trzeba ocenić, wybrać lub odrzucić te mniej ciekawe lub po prostu niepasujące do profilu wydawnictwa. Miła odmiana po poprawianiu błędów w maszynopisach.

Wczoraj późnym popołudniem, po pracy, podjechałam do i przeszłam się po centrum miasta, żeby popatrzeć na światełka, które już bogato zdobią każdy skrawek rynków i uliczek. Na Starym Rynku błyszczy piękna choinka tuż przy Ratuszu, a nieco dalej, na Placu Wolności, urosła nam „wioska alpejska” ;-) czyli coroczny jarmark z karuzelą dla dzieciaczków, z tradycyjnym dla niemieckich jarmarków wiatraczkiem, wielkim kołem-karuzelą dla dorosłych, z której szczytu można podziwiać panoramę Poznania, oraz... z domem z grzanym winem ;-) licznymi stoiskami z jedzeniem i z wyrobami rzemieślniczymi. Pięknie, pachnąco i wesoło jest tutaj! Warto zajrzeć.


* * *

I na koniec jeszcze rozdanie nr 162 - mikołajkowe. Poniżej, na zdjęciu, można zobaczyć, do kogo polecą pakieciki książek z poprzedniego postu z drobnymi świątecznymi upominkami niespodziankami. Mam nadzieję, że się spodobają. A oto zwycięzcy:

- Zuzanka
- Asiadan

...którym gratuluję!


Pardon za słabej jakości fotkę, ale... no ciemno jest, cóż ja poradzę? ;-) I jeszcze dołączam jak zawsze obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Już niedługo kolejne konkursy, tym razem dla dorosłych ;-) Zapraszam!

wtorek, 3 grudnia 2019

945. Dzień trzeci – konkurs nr 162: Mikołajki

Czas na pierwszy konkurs książkowy w grudniowym odliczaniu – Mikołajkowy z numerem 162! Do zgarnięcia są dwa, losowo wysyłane mieszane pakiety, a w nich książki dla nastoletnich czytelników, których bohaterkami są urocze, ciekawskie, niezmordowane i nieustępliwe detektywki:


PAKIET NR 1
+ Sophie i Lil i ich agencja detektywistyczna, czyli Paryż w ogniu
+ Flawia de Luce: zimowe śledztwo – Tych cieni oczy znieść nie mogą



PAKIET NR 2
+ Enola Holmes i Sprawa zaginionego markiza
+ Nancy Drew i Tajemnica starego zegara



Sponsorem rozdania jestem ja! Do każdej paczki będzie dodana jeszcze jedna drobna niespodziankowa książka. Kto chętny, proszony jest o wpisywanie się w komentarze pod tym postem. Macie czas do piątkowej północy, a w sobotę, czyli w same Mikołajki podam, do czyich drzwi zapuka listonosz. :-) Zapraszam!

poniedziałek, 2 grudnia 2019

944. Dzień drugi - ziarenka

Skoro grudzień, to przypomnę o dokarmianiu ptaszków. Potrzebują nas, ludzi, tak samo jak i inne dzikie zwierzątka – zima to trudny dla nich okres. Na przykład ja mam „pod opieką” niewielką kolonię kociaków – czwórkę starszych mam i ich zwariowanych dzieciaczków oraz ze dwóch przynajmniej dochodzących tatusiów. Codziennie z samego rana wypatrują mnie, a kiedy zbliżam się do szopy, gdzie śpią, od razu wyskakują z ogonkami radośnie uniesionymi w górę. Podejść nie podejdą, w końcu „jesteśmy dzikie!” ;-) ale gdybym się postarała i nieco więcej do nich gadała, to sądzę, że by się zbliżyły do mnie bez strachu.

Ale wracając do ptaszków... Pamiętajcie o nasionkach, albo choćby tłuszczowe kule i dzwonki czy dziurkowane siateczki z orzechami rozwieście na gałązkach wokół. Niech i one mają swoją ucztę. I koniecznie: jak raz zaczniecie dokarmiać ptaki, to całą zimę to róbcie. One małe głuptaski są i, jak im nie podacie ziarenek przez kilka dni, mogą znaleźć się w kłopotach. Nasiona i inne smakołyki znajdziecie w każdym sklepie ogrodniczym, u rolników bezpośrednio można też zamawiać, albo w zwykłym sklepie spożywczym paczkę nasion słonecznika można zakupić i sikorki będą miały używanie. ;-) Polecam uwadze!


= = = = =
© zdjęcia z netu, niestety nie znam autora