sobota, 25 stycznia 2020

960. Rozdanie nr 168 + polecanka filmowa

Oglądam TV, nie przeczę, ale nie lubię jakoś specjalnie włączać odbiornika, bo po chwili już mam poczucie straconego czasu – wglapiam się bezmyślnie lub przeskakuję z programu na program. Poza tym mam wrażenie, że ile razy się na to decyduję, tyle razy natrafiam i/lub oglądam to samo. Na przykład film Arrival [pol. tytuł Nowy początek]– w ostatnim pół roku obejrzałam go przynajmniej trzy razy. To dobry film, nie mówię że jest inaczej, właściwie nawet to coraz bardziej mi się podoba, z każdym kolejnym seansem... Ta intrygująca, idealnie pasująca do treści filmu muzyka [twórcą jest niestety nieżyjący już Jóhann Jóhannsson], potęgująca napięcie, emocje, strach... Dźwięk, który pełni bardzo ważną rolę w odbiorze filmu, wyjątkowo piękne obrazy oraz nienachalne stworzone wizualizacje przez komputer, a i sama treść jest ciekawa [to ekranizacja wielokrotnie nagradzanego opowiadania Teda Changa pt. Historia twojego życia], aktorzy dobrani świetnie, reżyser [Denis Villeneuve] w bardzo dobrej formie. Podoba mi się ten film bardzo bardzo i szczerze polecam tym, którzy go jeszcze nie mieli okazji obejrzeć. Z ciekawością grzebałam w necie za informacjami, fotkami, recenzjami itp. - bo to naturalny krok, gdy coś mnie zaciekawi: szukam więcej informacji. Ale nie będę zdradzać treści, zresztą byłoby trudno, bo interpretacja zależy od widza indywidualnie, jak myślę, ale ogólnie chodzi o to, że w dwunastu miejscach Ziemi pojawiły się statki obcych i trzeba się było jakoś z nimi porozumieć; zrozumieć/dowiedzieć, dlaczego teraz i to w tych miejscach, i czego od nas chcą. Film miał też dwanaście podstawowych plakatów [pokazuję poniżej tylko kilka z nich; tutaj można obejrzeć wszystkie -> KLIK]– statek ponad miejscem, gdzie „parkował”, bo w gruncie rzeczy nie lądował ;-) plus wariacje na temat tworzone już przez poszczególne kraje, które decydowały się na pokazanie filmu w kinach. Pomysłowe. Polecam zainteresowanym.


* * *


Ale wróćmy na ziemię ;-) Konkurs książkowy styczniowy z numerkiem 168 ma już dwójkę zwycięzców, a są nimi:

-> Waldemar <-
-> Elunia <-


...którym gratuluję!
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Miłego weekendu wszystkim życzę! :-)


niedziela, 19 stycznia 2020

959. Konkurs książkowy nr 168


Nadchodzący tydzień jest ostatnim pełnym tygodniem stycznia, więc czas na tradycyjny konkurs książkowy – z numerem 169. Rok zacznijmy od trzymającej w napięciu lektury kryminalnej. Mam dwie nowe książki autorstwa skandynawskiego duetu Anders Roslund i Börge Hellström, po jednej, wysyłanej losowo do zwycięzców. Pierwsza z opowieści została nawet sfilmowana [niestety nie miałam okazji obejrzeć tego filmu, choć zapowiada się intrygująco, jak na kino rozrywkowe]. A w paczce oprócz...

3 sekundy
lub
3 minuty

...znajdzie się jeszcze co nieco do poczytania. Sponsorem książkowych nagród jestem ja! Kto chętny, niech się wpisze w komentarze pod tym postem. Macie czas do najbliższej piątkowej północy; rozwiązanie konkursu w sobotę 25 stycznia. Zapraszam!

sobota, 4 stycznia 2020

958. Rozdanie nr 167 - sylwestrowe


Cały dzień w biegu, a po powrocie brak dostępu do netu :-/ Zadrżałam, ale tylko chwilkę ;-) to w końcu nie ode mnie zależy, ot, życie... od uzależnień trzeba się uwalniać, krok po kroku... Ale dzień za to miałam piękny i owocny – po rannej wizycie w laboratorium [ciąg dalszy badań :-/ ] wybrałam się z drogą mi E. na spacer po mieście w poszukiwaniu... turkusowego cienkopisu ;-) o którym zamarzyła i niezwłocznie zapragnęła mieć. Wylądowałyśmy też na trochę w „Werandzie”, która wyglądała dziś wyjątkowo ładnie i dała nam chwilę wytchnienia [fotki powyżej]. Mnóstwo wesołych anegdotek sobie opowiedziałyśmy, ale i wspomnień snułyśmy co nieco przy cynamonowym cappuccino – mniam! Za oknem szalał deszcz i świstał wiatr, a my miło spędziłyśmy czas „pomiędzy” w jednej z moich ulubionych, zawsze przytulnych kawiarenek w Poznaniu. Eh! Aż szkoda, że tak rzadko to robię...

* * *

Ale! Sylwester za nami, konkurs ostatni w roku 2019 za nami, a nowy rok wkracza, a raczej już rozhulał się ze swoimi szaleństwami. Muszę przyznać, że od ponad dwóch miesięcy żyję w takim stresie, że wręcz trudno mi oddychać. To, co dzieje się w Australii, przeraża mnie. Codziennie niemal piszę i SMS-uję do moich przyjaciół pod Sydney z zapytaniem, czy są bezpieczni, czy nic im nie grozi, jak sytuacja, co mogę zrobić, choć – racjonalnie myśląc – przecież nic nie mogę zrobić :-/ Nawet gdybym była tam, na miejscu, pewnie poza pocieszaniem nic bym nie potrafiła zmienić. Nie wstawię tu ani jednego zdjęcia z tego dramatu, jest ich tyle w necie, że kto chce, może sobie zafundować nocne koszmary, ja już mam dość i czekam na wieść, że leje, pada deszcz, nie ma burzy, temperatury zelżały, a ogień został ugaszony, definitywnie, na 100%... Od września w pożarach ponad 500 milionów zwierząt zginęło, bądź musiało być uśpionych ze względu na oparzenia, są też ofiary śmiertelne wśród ludzi; trwają nienotowane dotychczas ewakuacje mieszkańców z zagrożonych regionów, powietrze „pachnie” dymem i popiołem, niebo zasnute jest pomarańczową łuną - jakby to nie Ziemia, a Mars był :-/ ...a w odległej Nowej Zelandii lodowce zmieniły kolor... Czy to da się pojąć? A co o tym myślą w Europie, w Polsce? Czy są jakieś wnioski? Zaplanowano jakieś kroki zaradcze, ochronne, zmieniające ten pęd do zagłady...? I chyba tu zakończę, bo obiecałam sobie - żadnej polityki, żadnej religii na moim blogu :-/ Do przemyślenia.

* * *

Wracając do przyjemniejszych rzeczy. Sylwestrowa propozycja konkursowa zaciekawiła was, na co bardzo liczyłam. Cieszę się, że zarówno powieść, jak i strona graficzna również przyciągnęła wzrok. I tak, jak ktoś wspomniał, okładka robi wrażenie, szczególnie zaś gdy się ją dotknie! Na wachlarz położono dodatkowy lakier, tzw. puchnący, czyli pod palcami, muskając ilustrację, wyczujecie fiszbiny wachlarza. Cudo! Polecam! A ten jeden egzemplarz, który mam na rozdanie konkursowe, poleci do...

-> Kamila <-


...której bardzo gratuluję! :-)
Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

* * *

Dalej nic nie obiecuję, „bom niepozbierana”, jak mawia moja przyjaciółka ;-) Nie wiem, co będzie z blogiem, nie snuję też rozmyślań konkursowych... ale raczej nic się nie kończy, mam jeszcze ciutkę sił w zanadrzu ;-) Dla cierpliwych oczekiwanie na wieści to nic trudnego, prawda? Zatem pa, buziaki, na razie!



środa, 1 stycznia 2020

Nowy Rok 2020


Szczęśliwego, pięknego nowego roku 2020!
od M. :-)