sobota, 26 września 2020

980. Rozdanie nr 178

Kilka dni spędzam poza domkiem, z dala od pracy, ale też i z dala od drobnych udogodnień, do których tak łatwo się przyzwyczajamy. Może to i dobrze - umysł mi się ciut chociaż oczyści, zwolnię, pomyślę dwa razy, zanim coś zrobię/kupię/zaplanuję... Tak wiele przedmiotów, gadżetów, ułatwia mi codzienne funkcjonowanie, że już zapomniałam, jak to jest, gdy ich nie było ;-) a da się przecież bez nich żyć, to pewne.

Wolne dni nie są jednak takie całkiem wolne. ;-) Maszynopisy - w liczbie trzech :-/ - mam ze sobą, ale jednak nie czytam non stop, mam czas również dla siebie, na spokojne uszykowanie posiłku, na małą sjestę przy kawce, na odpłynięcie myślami w pustkę, na które to czynności zwykle, w szalonym pędzie dnia codziennego brak czasu... Mieszkam na ósmym piętrze wieżowca z niesamowitym widokiem. Dziś co prawda pogody nie ma, ale poranna mleczna mgła już się podniosła i mogę napawać się tą przestrzenią. Dziwi mnie tylko ten komunikacyjny hałas, aż świdrujący uszy! :-/ Nie wiem dlaczego sądziłam, że na tej wysokości będzie lżejszy, mniej irytujący, ale to chyba było takie życzeniowe myślenie z mojej strony. ;-) Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, cieszę się tym nieoczekiwanym oderwaniem od rutyny.

No ale czas podać, do kogo poleci paczuszka z książkami z wrześniowego konkursu nr 178. Pardon za kulfony na losach, ale nie mam dostępu do drukarki - jednego z tych codziennych gadżetów ;-) ułatwiających życie. To jednak zupełnie nie jest ważne, bo... zwycięzcą jest...

---> chaga <---

...której serdecznie gratuluję! :-)

Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

6 komentarzy:

Leacathy pisze...

Gratuluję Chaga :)

Mieszkałam krótki czas na 10 piętrze i powiem tak - nigdy więcej. To, że słychać windy, ruch uliczny, krzyki dzieciaczków ze szkoły to pikuś, ale te ciągle szemrzące rury, sąsiad za ścianą w łazience lub u góry, do tego czasem jakieś kłótnie - to absolutnie nie na moje nerwy.Jedni lubią wygodę bloków, inni nie. Cieszę się, że Ty znajdujesz tyle pozytywów.

Spokojnego weekendu.

Chaga pisze...

Ale fajnie :) Dziękuję i dane już wysłałam.

barbaratoja pisze...

Chaga, gratuluję :-)
Mieszkałam w cudnym miejscu w Świnoujściu na 10 piętrze. Do dziś pamiętam te widoki, kanał latarnia morska
Jedyne co przeszkadzało to trzaskanie drzwi aut na parkingu. Znajomi na3 piętrze tego tak nie słyszeli jak ja na 10.Te widoki są już zasłonięte przez inne wieżowce.

cornelka2 pisze...

Gratulacje dla Chagi

Ania pisze...

Gratuluję!

KasiaS pisze...

Gratuluję Chaga!
Nigdy nie mieszkałam tak wysoko... Z pewnością widoki rekompensują hałas...
Dobrze jest wyjechać by zatęsknić za domem :-)
pozdrawiam :-)