sobota, 27 lutego 2021

1000. U-oh! ;-) i rozdanie nr 188, i jeszcze...


1000!!! No i to jest liczba, co? ;-D Oczywiście, postów jest więcej, ale tych numerowanych... 1000! U-oh! Szok! Biję własne rekordy wytrwałości... Trzeba by to uczcić! ciachem? kawką? tańcem? ;-D a może spacerkiem po wiosennym już parku? Wszystko razem! Tak, i Wam też to polecam! :-) I dziękuję, że jesteście, jak zawsze z całego serca!!! Ten tort to dla Was!!! :-D

* * *

Rozdanie nr 188 za nami! Zwyciężczyniami zostają...

-> Zuzanka <-

 -> An.na <-

 


Gratulacje! :-)

Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

.....................................

.....................................

.....................................

Hmmm... jeszcze tu jesteście??? Aaaaa! No tak! Czekacie na niespodziankę, prawda? I mam nadzieję, że się nie zawiedziecie, bo rzeczywiście coś uszykowałam!! ;-D Szybki konkurs nr 189 z nagrodą... oczywiście książkową! - Światło między oceanami w wersji ze zdjęciami z filmu. Kto chętny, niech się wpisuje w komentarze pod tym postem [czas: do piątkowej, 5 marca, północy], rozdanie za tydzień, w sobotę. Zapraszam!

...i teraz na spacer! już, już, już! ...póki słoneczko grzeje!!! ;-)

 

sobota, 20 lutego 2021

999. Wizyta w muzeum i lutowy konkurs książkowy [nr 188]



Plac Wolności [fot. 1 - fontanna autorstwa architekt Agnieszki Stochaj i rzeźbiarza Rafała Nowaka] i Aleje Marcinkowskiego [fot. 3 - szpaler dębów pomiędzy Biblioteką Raczyńskich z lewej strony, a MNP z prawej; na samym jego końcu, taki tyci, tyci ;-) stoi Golem autorstwa Davida Černý].

 

Wolny od pracy dzień w tym tygodniu, dość ponurą środę, spędziłam na krótkim, mroźnym spacerze po ścisłym centrum Poznania i wizycie w Muzeum Narodowym, za czym tęskniłam niemiłosiernie! A zachęciło mnie do tego pewne wydarzenie, o którym cicho cichutko w mediach, nawet poznańskich, a powinny trąbić anielskie chóry!!! ;-D W tym miesiącu, dokładniej 5 lutego, poznańskie muzeum zaprezentowało swoją nową „twarz” – czyli całkiem nowe, nowoczesne logo [ale to pikuś!], a za nim odsłonę pięknie zaprojektowanej, przejrzystej, szybko chodzącej strony internetowej. W tym wypadku, aż się chce zakrzyknąć: „Najwyższy czas!”, bo stara wersja była... cóż... beznadziejna, i to całkiem! :-/ – ani ciekawa, ani intuicyjna, ani technicznie nie była sprawna... no przykro mi to głośno mówić, ale sądzę, że niejedna osoba by potwierdziła tę opinię. :-/ A teraz nawet wirtualnie można sobie pochodzić po muzeum!!! [jest też i YT z nowymi klipami promocyjnymi -> KLIK! Poprzednia seria klipów promocyjnych też była super :-) -> KLIK!] No i wreszcie, nareszcie! TAK!!! muzeum otworzyło swoje bramy dla zwiedzających – a to już niezależnie od mocy muzeum, bo wiecie, pandemia trwa, i bardzo długo już nie można było odwiedzać miejsc kultury. :-/

Spać nie mogłam z tej radości, dojechałam do centrum prawie godzinę wcześniej od umówionej pory spotkania z dobrą przyjaciółką, która równie jak ja, z tęsknotą wyczekiwała otwarcia muzeów w ogóle. Zaraz po otwarciu muzeum [całkiem same byłyśmy, nie licząc sporej liczby osób z obsługi... aż dziw, że tłumy zwiedzających nie szturmują szklanych drzwi muzeum... „Ale to Poznań jest”, jak stwierdziła droga E., więc... no cóż... dopowiedzcie sobie...] chodziłyśmy salami starego i nowego gmachu ponad trzy godziny, aż nas głowy z nadmiaru emocji zaczęły boleć... i tylko wielka szkoda, że nie mogłyśmy potem, po zaopatrzeniu się w małe stosiki pocztówek i reprodukcji w muzealnym sklepiku i wyjściu znów na mroźne, wciąż zasypane śniegiem centrum miasta, usiąść gdzieś przy kawce i ciasteczku i podzielić się wrażeniami ze zwiedzania. [A może... kiedyś... MNP zaprosi do własnej, oryginalnej kawiarni? ;-D -> KLIK!] Oczywiście nie obeszłyśmy całego muzeum, niektóre sale, a nawet piętra [sztuka nowoczesna na przykład, która do mnie jeszcze nie zaczęła przemawiać, a będąc całkiem szczerą – ja jej po prostu nie rozumiem... :-/ ], ominęłyśmy, ale gdzieniegdzie przysiadłyśmy, by porozmawiać o artyście, o kolorach, o technice, temacie, materiale do wykucia czy odlania rzeźby... tak zwyczajnie – by nacieszyć oczy i serca pięknem i talentem niejednego twórcy.

Dla mnie takim obrazem, od którego zawsze zaczynam zwiedzanie, jest „Śnieg” Fałata [obraz przynależy do rogalińskiej galerii Edwarda Raczyńskiego, oddziału Muzeum Narodowego, ale eksponowany jest w Galerii Sztuki Polskiej końca XVIII wieku do 1939 roku]. Trafiłabym do niego nawet z zawiązanymi opaską oczami! ;-)

Piękny, prawda? Kocham, tak zwyczajnie... W ogóle właśnie to piętro w muzeum cieszy mnie najbardziej i znam je chyba najdokładniej – Malczewski, Wyspiański, Berezowska, Gierymski, Pankiewicz, Witkacy, Weiss, Chełmoński, Wyczółkowski, Sichulski, Augustynowicz, Axentowicz... no mogłabym tak wymieniać i wymieniać ;-) ale co na to poradzę? Uwielbiam, i tyle!


elementy w holu głównym starego gmachu MNP 

 

= = = = = = = = =

I na koniec... Luty dobiega końca, przed nami ostatni tydzień miesiąca, już!, a zatem zapraszam do kolejnego konkursu książkowego [numer 188]. Uszykowałam dwa pakiety mieszane, jak na zdjęciu poniżej -> jedna powieść kryminalna Erika Larsona + ilustrowana opowieść o słynnych fotografiach [a co! niech raz jest też coś innego niż powieść! ;-) i mam nadzieję, że was zaciekawi]. Pakiety wysyłane będą losowo. Do paczek dołączę po jeszcze jednej lekturze, nowości książkowej 2021 roku. Kto chętny, niech się wpisuje w komentarze pod tym postem. Czas: do najbliższej piątkowej północy. Rozdanie: ostatnia sobota miesiąca, 27 lutego. Sponsorem pakietów jestem ja! :-) Zapraszam!

 

= = = = = = = = =

PS a widzicie ten numerek postu... hmmm... tak... no więc jakby to uczcić? ;-D


niedziela, 7 lutego 2021

998. Zima 2021

Pamiątkowo: kilka dni temu, poniedziałek: pierwszego lutego 2021 roku, poznańska Cytadela około godziny 11.00. Dzień wolny, spacer... Słoneczko nawet było, jak widać na fotkach, ale nic nie grzało, raczej mroziło i nade wszystkim oślepiało… Mróz, śnieg, gorąca, aromatyczna kawa w kubeczku... szczęście! :-)